Rozdział 1

7.6K 504 196
                                                  

Pierwszy rozdział na rozkręcenie jest. Pierwszy raz piszę w trzeciej osobie, więc, jeśli gdzieś się zapomnę, albo będę w tym do d...  zbesztajcie mnie😂

Imię głównej bohaterki nie jest niczym nowym i pojawiało się już w opowiadaniach, ale strasznie mi się podoba i chciałam je mieć choć w jednym opku.

Także fabuła jest bardzo odcięta od prologu, ale w swoim czasie dowiemy się z czym to się je.

W opowiadaniu występować mogą wulgaryzmy i sceny o charakterze seksualnym, a także przemocy, tej ostatniej nie lubimy! Nie przewiduję też tego na ten moment, ale z racji pracy bohaterki coś tam pojawić się może. Tak, że wchodzicie na własną odpowiedzialność.

Miłej lekturki!

*************

Kłótnie małżeńskie u Bayleyów, jak ta z poprzedniego wieczora miały miejsce coraz częściej. Zazwyczaj chodziło o proste pierdoły, jak nieumyty kubek w zlewie, lub niewyprasowana koszula. Zawsze kończyło się jednak tłumaczeniem, że Mitchel ciężko pracuje i jest zestresowany, jakby to miało go usprawiedliwić z wytrząsania się nad swoją żoną.

I co z tego? Ona też pracowała, tyle, że za darmo i o to właśnie poprzedniego dnia wybuchła mała wojna domowa. O Pieniądze.

Małżeństwo nigdy dotąd nie narzekało na ich brak. Mitchel Bayley był właścicielem jednej z większych firm ubezpieczeniowych, z siedzibą blisko centrum Londynu. Mieszkali we własnym, małym domu na obrzeżach miasta i nigdy dotąd nie narzekali na problemy finansowe.

Zawsze starczało od pierwszego do pierwszego i co jakiś czas udawało się im nawet odłożyć sporą sumę, z której Ava korzystała, prowadząc działalność charytatywną. Oczywiście wszystko z wiedzą i przyzwoleniem męża.

Niedawno jednak Mitch zaciągnął spory kredyt, na rozwinięcie swej działalności, a skoro konkurencja wokół wzrosła, długi trzeba było spłacać, a zyski pozostały takie same.

Zazwyczaj po takiej kłótni, Ava brała poduszkę, koc i spała na kanapie w pokoju gościnnym, po czym rano wstawała wypoczęta, a ciśnienie z ostatniej wymiany zdań opadło. Jednak nie tego poranka.

Ból, jaki powodowały jego słowa i po raz pierwszy nienawistne spojrzenie, pozostał. Ten z kolei przemienił się w cholerną złość, która, jak żrący kwas przedostała się do krwioobiegu i rozeszła po jej organizmie.

Niewypoczęte oraz dziwnie ociężałe ciało trzęsło się i najzwyczajniej w świecie, chciała tego dnia zostać w domu, po czym płakać. Pewnie każdego innego dnia by tak zrobiła, lecz dźwięk klaksonu, dobiegający z zewnątrz potwierdzał, że jej współpracownik z centrum pomocy już czeka.

Narzuciła na siebie w pośpiechu szary płaszcz, zarzuciła na ramię torebkę i w dłoń ujęła aktówkę. Chwyciła pęk kluczy i wyszła na zewnątrz, gdzie chłodny, nieprzyjemny powiew wiatru uderzył w jej twarz.

Nieodpuszczające, negatywne uczucia, nadal dręczyły ją do tego stopnia, że miała problem z trafieniem kluczem do zamka, więc kiedy udało jej się w końcu zamknąć drzwi, uznała to za mały sukces.

Zbiegając po trzech niskich schodkach, szybko wsiadła do czekającego na podjeździe samochodu, uciekając przed aurą, która z mozolnie prostowanych o poranku czarnych, długich włosów, robiła stóg siana.

Spojrzała przelotnie, swymi jasnozielonymi oczami na kierowcę, szybko rzucając powitanie, po czym kładąc bagaż na kolanach, zapięła pas bezpieczeństwa.

Nie chcąc, aby przyjaciel, który też był jej szwagrem, zobaczył jej udręczoną minę, okręciła głowę do bocznej szyby.

Pojazd ruszył, a wnętrze wypełnił głos Adelle, śpiewającej 'Rolling in the Deep'. Kobieta w tym momencie pomyślała, że Ten na górze ma z niej niezły ubaw.

Oszukana/ Przeklęte dziedzictwo#1Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz