100 [2]

1.1K 43 30

Zacisnęłam lekko dłoń na swoim kolanie. Odwróciłam głowę w stronę okna. Jest po godzinie jedenastej. Czyli godzinę temu skończyło się zakończenie roku szkolnego. A moja mama dostarczyła ci pamiętnik.

Wysiadłam z taksówki i zapłaciłam kierowcy odpowiednią kwotę. Wyciągnęłam walizke z bagażnika i spokojnym krokiem ruszyłam w stronę lotniska. Usiadłam na krześle. Za dwie godziny mam lot.

Gdzie wylatuje? Do Nowego Jorku. Na studia. Chcę zapomnieć o tym wszystkim. Wiem, że cholernie ranie Justina. Bo byliśmy ze sobą bardzo długo. A on nawet czekał na nasze dziecko. Ukrywałam przed nim tyle tajemnic. To głupie.

Ale pisząc na kartce, chyba jestem bardziej odważna.

Sprawdzałam swoje media społecznościowe. Zamówiłam sobie kawę.

Lot do Nowego Jorku odbędzie się z wyjścia pod numerem 25. Proszę przejść przez bramkę bezpieczeństwa.

Już? O mój boże. Wstałam szybko, zabrałam swoje rzeczy. I ruszyłam w stronę bramek. Kiedy już miałam przychodzić zatrzymał mnie krzyk.

- Veronica!- Ten głos rozpoznam wszędzie. Justin biegł w moją stronę. Przytulił mnie mocno do siebie. Pod wpływem impulsu zaczęłam płakać.- Nie mogę cię stracić! Rozumiesz to!? Rozumiesz? Kocham cię nad życie. I nie obchodzi mnie to, czy możesz mieć dzieci, czy nie. Ja cię kocham i musisz ze mną zostać.

- Przepraszam.- Powiedziałam cicho. Justin oderwał się ode mnie i klęknął na jedno kolano. Zakryłam usta dłonią.- Powiedz, że to żart.

Ludzie wokół zaczęli bić nam brawo. Płakałam jak idiotka.

- Kocham cię jak cholera i właśnie staram się ci to pokazać.- Powiedział i wyciągnął pudełko z pierścionkiem.- Vero-

- Tak!- Przerwałam. Justin założył pierścionek na mój palec. Pocałowałam go w usta.- Wracajmy do domu.

50 days to meet my crush · Zakończone ✔Where stories live. Discover now