✨ 20. Wszystko idzie w diabły

13.6K 1.4K 351


Dwadzieścia minut. W tym momencie to było jak wieczność.

Siedziałam na łóżku, torba leżała tuż obok, splotłam palce, patrzyłam w jeden punkt. Słyszałam tykanie zegara. Usiłowałam liczyć sekundy, ale nie mogłam się skupić. Serce waliło tak mocno, że niemal bolało.

Rzuciłam szybkie spojrzenie na tarczę zegara. Minęło siedem minut.

Miałam tyle wątpliwości...

Sama zadzwoniłam do taty. Biłam na alarm, że trzeba mnie stąd zabrać. Rodzice już dawno obiecali, że coś wymyślą. Ja to tylko przyspieszyłam.

To dlaczego czułam się z tym źle?

Dlaczego nie byłam pewna, czy to dobry pomysł?

Jakie mogły być konsekwencje?

Samuel się wścieknie. Zwłaszcza teraz, kiedy podarował mi bransoletę; kiedy między jednym a drugim przejawem despotycznych zapędów starał się coś między nami poprawić.

On się starał, ja w te starania uwierzyłam, a mimo wszystko chciałam uciekać.

I jeszcze moi rodzice.

Wybuch? Jak oni zamierzali wywołać wybuch?

Jakie mieli możliwości? Jakie koneksje? Skąd w ogóle...? Zaczynałam odnosić wrażenie, że nic o nich nie wiedziałam.

Kiedy minie strach, a emocje opadną, przyjdzie poczucie przygnębienia i świadomość bolesnej samotności. Otaczały mnie tłumy, stale poznawałam kogoś nowego, a nadal byłam sama. Nie mogłam ufać własnym rodzicom, bo ich tajemnice przygniatały mnie swoim ciężarem.

Minęło dwanaście minut. Oddychałam głośno i głęboko, ale miarowo. Ubrałam się w wygodne ciuchy, świadoma, że będę musiała bardzo szybko biec. Plan był słaby, wszystko mogło pójść nie tak.

Minęło piętnaście minut.

Jeszcze tylko pięć minut...

W tym momencie drzwi od mojego pokoju otworzyły się z hukiem. Samuel wbiegł do środka, rozejrzał się zaniepokojony, a potem jego wzrok spoczął na mnie. Gniewnie zmrużył oczy, ale nawet nie drgnął. Niemal czułam bijącą od niego wściekłość. Rzucił krótkie spojrzenie na torbę i zacisnął szczękę. Przełknęłam ślinę, czując nagły chłód. Ogarnął mnie strach. Wiedziałam, co on widzi i co ten widok dla niego oznacza.

— Wybierasz się gdzieś? — warknął.

Zaczęłam się trząść. Byłam przerażona. Nie wiedziałam, co dalej. Czy to jest ten moment, w którym wszystko idzie w diabły, czy też jest jeszcze jakaś szansa?

— Co ty tu robisz? — wykrztusiłam cicho.

Postąpił krok w moją stronę. Nie podobało mi się, że stał nade mną. Musiałam zadzierać głowę, byłam podatna na każdy atak. Gdyby chciał mnie uderzyć, miał wolną drogę.

— Poważnie, Ava? — syknął. — Masz mnie za takiego idiotę? Nie kupiłem bajeczki o odżywce do paznokci. Wiem, że coś się dzieje, ale nie wiem co i to mnie wkurwia. Dla własnego dobra mów, co tu się odpierdala, bo zaczynam tracić cierpliwość.

Samuel, który przeklina to to wcielenie Samuela, które mrozi krew w żyłach. Zaciskał szczękę, marszczył czoło, pięści przy jego bokach poruszały się tak, jakby tylko szukały celu, w który można uderzyć.

— Ja...

Nie wiedziałam, co powiedzieć.

Minęło osiemnaście minut. Miałam dwie minuty do momentu, w którym rozpęta się piekło. Dwie minuty to wieczność, kiedy się na coś czeka i zaledwie chwilka, kiedy chciałoby się tak wiele powiedzieć.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!