❁❀121❀❁

3.8K 528 379

Jimin

Chłopak uśmiechnął się układając na kanapie koc i kilka poduszek, zabranych z pokoju Taehyunga (oczywiście bez zgody ich właściciela).  Nie był zbyt zadowolony z wyboru horroru. W ogóle wolał nie oglądać żadnego strasznego filmu. Nie były one dla niego dobre, ale dla spotkania z Yoongim wszystko.

- Taeś, długo będziecie jeszcze w tej kuchni? - zapytał, lecz po chwili Jungkook zasłaniając się w geście obronnym wyszedł z pomieszczenia przyłączonego do salonu. - Co zrobiliście?

- To nie ja! - krzyknął brunet wbiegając po schodach na górę.

- Ja też!

Tym razem to Taehyung, odgraniając na bok zielonawą grzywkę, ruszył do swojego pokoju. Jeszcze tylko na moment zatrzymał się i spojrzał na Jimina, który już czuł, że dobrze się to nie skończy.

- Tak jakby rozsypałem brokat, którym miałem przyzdobić włosy Kookiemu... Skubany nie dał się... Może w miesiąc pozbędziemy się całego brokatu, ale nie jestem pewien - uśmiechnął się szeroko. Niestety Jimin nie mógł się oprzeć wyszczerzonej, geometrycznej twarzy przyjaciela, więc ostatecznie pokiwał głową i pozwolił mu już iść.

Niedługo minęło, gdy usłyszał dzwonek i pukanie do drzwi i z prędkością Seokjina goniącego Namjoona, który znowu zepsuł pralkę, pobiegł w ich kierunku.

- Otwórz mu bo nie tylko drzwi puknie... Chociaż to w sumie nie groźba - usłyszał jeszcze ze strony schodów, po czym odkluczył drzwi.

- Witam panienkę moją. Mam wałówkę - zaśpiewał Yoongi, gdy tylko go ujrzał. Park zaśmiał się szczerze. Dopiero po momencie w oczy rzuciły mu się miętowe włosy towarzysza. Miał pochwalić jego wygląd, lecz nie zdążył, bo starszy go wyprzedził. - Weź nawet tego nie komentuj, rudzielcu.

Jimin skinął głową i po krótkiej formulce "hej, hyung" przepuścił go do środka. Prawie od razu poczuł delikatne perfumy chłopaka, które i tak już dobrze znał. Miętowowłosy w dłoni trzymał dwie torby wypchane zakupami, o których dosłownie pół godziny wcześniej pisali. W drugiej zaś trzymał niedużą torbę, z zapewne swoimi rzeczami.

- Pomóc? - zapytał niższy, wskazując na ciemny płaszcz wiszący na ramionach starszego, zamiast jednak ściągnąć go z niego, zostały mu wciśnięte w ręce zakupy. - Właściwie to... Ojej... Oreo! - jąkał się, zaglądając do torby. Dopiero po momencie otrzeźwiał i spojrzał na ściągającego buty. - Tak... Właściwie to możemy od razu zaczynać oglądać, bo wszystko jest gotowe.

Yoongi

- A co z moim kakao? Kupiłem pianki! - W tym momencie wskazał na torbę z zakupami. Uśmiechnął się lekko marszcząc nosek, jak w zwyczaju miał to robić rudzielec stojący przed nim.

- Ah racja. W takim razie Ty idź wybierz film, a ja je przygotuję - powiedział młodszy, drapiąc się po karku. Odpowiedział równie ślicznym co wszystkie inne uśmiechem.

Min ustawił buty na wycieraczce i wraz z ChimChimem wyszedł z przedpokoju, by znaleźć się w niedużym salonie. Rzucił jedynie kątem oka na połączoną z tym pomieszczeniem kuchnię, która dziwnie się świeciła. Jakoś nie kojarzył tradycji opsypywania mieszkania brokatem, ale kto wie, może coś takiego istniało.

- Mogę wiedzieć, gdzie masz laptopa? - zapytał, unosząc brwi i rozglądając się w poszukiwaniu wspomnianego urządzenia. Po chwili jednak bez pomocy rudzielca mógł go dostrzec na stoliku przed kanapą. -Proszę powiedz, że nie ma hasła... - mruknął, samemu w to wątpiąc. Przecież to Jimin - zboczeniec i klucha jakich mało. Pewnie na dysku same nagie zdjęcia idoli, lub dziwnie przesłodzone cukierkowe arciki gejowskich shipów.

- Nie ma!

- Chwała Bogu - rzucił i zabrał się za właczanie laptopa. Tapeta ekranu blokady przedstawiała prawdopodobnie ulubionego aktora Jimina. Chociaż właściwie bardziej pasowało to do jego własnego współlokatora. Nie wiedzial, że Chim jest fanem tego... Jak on miał? Robert Downey Jr.? No w każdym razie gościa, który grał Iron Mana, bo to właśnie on znajdował się na tapecie.

Bez zbędnych rozmów na ten temat włączył wyszukiwarkę i wpisał nazwę filmu, który zamierzali obejrzeć. Dopiero po momencie z satysfakcją stwierdził, że znalazł "Lights out" z koreańskim dubbing'iem.
Zaraz po tym w salonie zjawił się uśmiechnięty od ucha do ucha rudzielec. W dłoniach trzymał dwa kubeczki, z których lekko parowało.

- Ciepłe kakao z bitą śmietaną i piankami razy dwa! - zaśmiał się, odstawiając kubki na ławie obok niego. - I z kolorową posypką - dodał po momencie.

- Jak Ty mnie znasz, mały - wymruczał, wstając i siadając na kanapie. Wtulił się w poduszki, spoglądając na zatrzymaną klatkę filmu. Czekał, aż Park opadnie obok. - Siadasz, czy nie?

- Siadam, siadam. Przesuniesz się troszkę hyung?

Młodszy spojrzał na niego, lekko przychylając głowę. Min nie bardzo miał ochotę to robić, ale ostatecznie pożegnawszy się w myślach z miękką poduszką, odsunął sie na bok, zostawiając mu wolne miejsce.
Nachylił się jeszcze i włączył film, po czym wygodnie oparł się na kanapie.

- Tak właściwie, jak tam? - zapytał miętowowłosy, spoglądając kątem oka na Jimina. Tamten poruszył się niespokojnie, zapewne dostrzegając to spojrzenie.

- Jest dobrze. Oglądałeś wcześniej ten horror?

- Nie. Podobno jest dobry. Może trochę straszny - odpowiedział, uśmiechając się na myśl o wystraszonym rudzielcu, wtulającym się w niego w nocy. - Ew... Słodycze - wyjąkał rozglądając się za reklamówką, która skończyła obok nich na podłodze. Nachylił się po nią i wrócił do wcześniejszej pozycji, kładąc sobie zakupione słodycze na kolanach.

Yoongi zastanawiał się, który przysmak otworzyć pierwszy, ale znając miłość Jimina do czekolady oreo, zdecydował się właśnie na nią. Połamał na kostki i podsunął ją pod nos rudzielca, który od razu wziął kilka kawałków.

- Dobre - powiedział Park, jedząc.

Min uśmiechnął się patrząc na chomicze i lekko zaczerwienione policzki tamtego. Przez myśl przeszło mu kilka niezbyt dobrych pomysłów, ale ostatecznie sięgnął jedynie dłonią do marchewkowych włosów, by je zmierzwić.

- Kluseczka - zaśmiał się, całkiem zapominając o lecącym w tle filmie. Bardzo polubił tak się do niego zwracać. Nie czekając na odpowiedź, przeciągnął się, na końcu układając rękę na plecach Jimina, obejmując go ramieniem. - Cieplutki... - wymruczał jeszcze.

- Ja wiem, hyung. Jak chcesz ro mogę być twoim termoforem. - Park uśmiechnął się szeroko, zmieniając przy tym swoje oczy w dwie kreseczki, przypominające pół księżyce.

- To już nie jesteś, pabo? - z udawanym zdziwieniem zmarszczył brwi. Przecież już mu służył jako prywatne ogrzewanie nie tylko wiecznie zmarzniętego ciała, ale i serduszka, które dotychczas pozostawało niewzruszone. Oczywiście zmianę rozpoczęło pojawienie się małej zboczonej osóbki, z którą miał wiele planów. - Jak tam twoja ręka?

- Huh?

- No to gdzie się skaleczyłeś - powiedział, przyciągając wolną dłonią tę należącą do niższego. Plasterka już na niej nie było, a jedynie mała blizna, która zdawała się być praktycznie niezauważalna.

- Już nic mi nie jest - rzucił młodszy, jakby starając się odwrócić uwagę od zapomnianego już skaleczenia.
Jednak nim starszy odsunął dłoń od swojej twarzy, musnął ją ustami w miejscu małej blizny, jak gdyby miała dzięki temu zniknąć. - Yoongiś?

- No co? Mama mi tak robiła, jak się zraniłem - wzruszył ramionami i siegnął po swój kubek gorącego ( a raczej już jedynie lekko ciepłego) kakao.

Dzień dobry wieczór ^^
Jak mija Wam drugi dzień świąt?
Obchodzicie należycie?
Mam nadzieję, że czujecie się dobrze ^^ ♡
Miłej reszty dnia, misie~ ♡♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!