✨ 18. Nie umiałam nie...

14.5K 1.4K 421


— Mógłbym wymieniać dalej, ale powiem krótko: jesteś moją dziewczyną, Ava. I niedługo wszyscy oficjalnie się o tym dowiedzą.

Ułamek sekundy, w której nie odrywaliśmy od siebie oczu, dla mnie był jak wieczność. W tak krótkiej chwili potrafiłam odtworzyć i odczuć wszystkie emocje, które towarzyszyły mi od momentu poznania Samuela. W całym moim krótkim życiu nie spotkałam nikogo, kto wywarłby na mnie aż taki wpływ. Podejrzewałam, że wielu ludzi nigdy nie spotka takiej osoby.

Tymczasem ja stałam twarzą w twarz z chłopakiem, który od samego początku mnie obrażał, poniżał, ranił psychicznie i fizycznie, denerwował, nurtował, intrygował. Patrzyłam w zimne zielone tęczówki, których właściciel potrafił wzbudzić we mnie skrajne uczucia, manipulować nimi i mną. Nieliczne chwile, w których okazywał jakieś emocje, kiedy pozwalał sobie stracić kontrolę, nacechowane były niemal wyłącznie negatywnie.

Wiedziałam to wszystko.

Rozumiałam powagę sytuacji.

Czułam ciężar krzywd, a fizyczny ból ciała przypominał mi, z kim mam do czynienia. Wiedziałam, że bycie dziewczyną Samuela to wyrok dla mnie, dla mojej rodziny i dla przyjaciół, których teraz nawet nie miałam, bo on o to zadbał.

A mimo wszystko...

Pomimo całej tej świadomości...

Wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi...

Nie umiałam się nie ucieszyć.

Boże, wybacz. Nie umiałam się nie ucieszyć!

Nie umiałam nie poczuć ekscytacji. Nie umiałam nie poczuć nagłego, niespodziewanego spokoju. Nie umiałam nie poczuć ulgi. Nie umiałam nie poczuć przynależności. Nie umiałam nie poczuć, że w końcu, po tak długim czasie, coś zaczyna mieć sens. I, o zgrozo, nie umiałam nie poczuć się bezpiecznie.

Największy paradoks całej tej sytuacji: w końcu poczułam się bezpiecznie.

Bo chociaż bycie dziewczyną Samuela oznaczało wyrok to jednocześnie miałam wewnętrzne przeświadczenie, że z nikim nie będę tak bezpieczna jak z nim. Widziałam, że potrafi być okrutny. Osobiście doświadczyłam zła, które w sobie ma. Mroki jego duszy nie stanowiły już takiej tajemnicy. Właśnie dlatego, wierzyłam mu.

Wierzyłam mu, kiedy mówił, że ten, kto mnie skrzywdził, poniesie karę.

Wierzyłam mu, kiedy mówił, że dba o to, co jego.

Wierzyłam, kiedy mówił, że nikt nie ma prawa mnie tknąć, a ten, kto spróbuje, musi za to zapłacić.

Samuel nie rzucał słów na wiatr. Doświadczyłam tego w całej rozpiętości.

Teraz, kiedy stał przede mną, jak zawsze patrząc na mnie z góry, po raz pierwszy nie czułam strachu, niepewności, niezrozumienia, usilnej potrzeby ucieczki i walki.

Patrzył na mnie z góry, nie jak ktoś, kto mną gardzi, ale jak ktoś, kto chce mieć dobry widok na okolicę, bo dba o bezpieczeństwo. Jak ktoś, kto upewnia się, że wszystko jest dobrze i nic mi nie grozi. Jak ktoś, kto ma przed sobą coś małego i cennego, o co należy się zatroszczyć.

Patrzyłam na niego z dołu, ale byliśmy sobie równi. Jednym zdaniem Samuel zniszczył dzielącą nas barierę, dając szansę na wybudowanie wspólnego porządku. Bez klasycznego proszenia o chodzenie, bez naiwnych wyznań miłości, za to z bagażem wspólnych doświadczeń. Dosłownie wytarł gumką dotychczasowe niesnaski.

Nie umiałam się nie cieszyć.

Być może powinnam chować urazę i podsycać nienawiść. Trwać w przekonaniu, że odbierał mi wolność, podporządkowywał mnie sobie, narzucał nowy styl życia, odbierał znajomych...

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!