Sprzeciw

335 24 6

Przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie i po prostu uważnie się obserwowaliśmy. Jednak po pewnym czasie odezwał się.

- Dlaczego nie powiedziałaś?- dobrze widziałam ten wyrzut w jego oczach.

- Czego?- dobrze wiedziałam, co miał na myśli, ale wolę zobaczyć jak akcja się rozwinie.

- Czego?! Ty się jeszcze pytasz czego?! Kimini! Ty mogłaś umrzeć!- krzyczał na mnie, mając czerwoną twarz i łzy flustracji w oczach.

- Ale nie umarłam.

- Mało brakowało! Nie będziesz już grała. I nie ma żadnego ale!- widziałam w jego oczach determinację, ale ja też nie zamierzałam się poddać. Nie w tej sprawie.

- Nie, Damien nie! Nie zrezygnuję! Czy ty zdajesz sobie sprawę, jak dużo przez ostatnie lata trenowałam?! Jak dużo osiągnęłam?! Nie porzucę koszykówki, nawet o tym nie myśl!- pierwszy raz w życiu sprzeciwiłam się decyzji brata.

- Chcesz zginąć?! Jak możesz być tak nie odpowiedzialna?! Sama wiesz jak to ci szkodzi!

- I tak zdania nie zmienię! A jeśli spróbujesz mnie odciąć od sportu, wyprowadzę się!- ostrzegłam go stanowczym tonem.

- Jesteś nie pełnoletnia! Dodatkoeo ja za ciebie odpowiadam!

- Wójek Taiga też może się mną opiekować, on na pewno mi nie zabroni robić to co chcę!

- Tak?! To więcej na mnie nie licz! I nie przychodź do mnie z płaczem, jak w końcu zmondrzejesz!- skierował się do drzwi, które chwilę potem zamkną z wielkim hukiem. Ja sama nie wiedząc co ze sobą zrobić po prostu się położyłam na niewygodnym szpitalnym łóżku, wysyłając głowę w poduszkę, by nikt nie zobaczył moich łez kąpiących teraz na nią. Niestety moje plany na spokojne wypłacanie poszły się paść, gdy na moim ramieniu spoczęła czyjąś ręka. Tą osobą okazał się być Daiki. Patrzył na mnie z swego rodzaju czułością i troską w oczach.W takich momentach coraz bardziej się zakochiwałam w tym zboczonym murzynku. Żadno z nas nie wiedziało co powiedzieć, więc przez dłuższą chwilę po prostu milczeliśmy. Aby przerwać tą przytłaczającą ciszę, zapytałam się.

- Aho, wiesz kiedy mam z tąd wyjść?

- Lekarz mówił, że jak wszystko pójdzie dobrze, to prawdopodobnie w następnym tygodniu.- odparł spokojnie, co u niego było wręcz cudem.

- Coo?! Ja tu z nudów umrę!- zawołałam zrozpaczona.

No nic najwyraźniej tu skisnę...

********
Część trochę wcześniej z powodu...
przekroczenia 500 wyświetleń!

Mam jednak smutniejszą wiadomość

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Mam jednak smutniejszą wiadomość. Z powodu, że niedługo piszę ważne testy, kolejne rozdziały będą się pojawiać rzadziej. Mniej więcej raz na dwa tygodnie. Dziękuję za uwagę i do następnego! ^^
                                  Wiktrox

Moja Tęcza// Kuroko no Basket [Zawieszone]Where stories live. Discover now