❁❀104❀❁

4.1K 539 370

Yoongi

- Chcesz już wracać? - zapytał spoglądając na rudą burzę włosów, znajdującą się tuż przed jego twarzą. Jimin uniósł głowę i spojrzał mu w oczy, po chwili pokręcił głową w milczeniu. - To co robimy? - Rozejrzał się w poszukiwaniu jakiegoś w miarę ciekawego zajęcia, ostatecznie zawieszając wzrok na Parku, który znacząco poruszył brwiami. - A spieprzaj, zboku - mruknął, nie tracąc z twarzy uśmiechu. Miał nadzieję, że Jimin nie zrozumie tego źle i również się zaśmieje.

Na szczęście tak się stało. Oczy młodszego zmieniły się w dwie kreseczki, a usta poszerzyły w uroczym uśmiechu.

Uroczym?

Min westchnął i obrócił się na pięcie. Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie w kierunku ich inicjałów. Żałował? Jeszcze tego nie wiedział. W każdym razie miał teraz przy sobie tę miękką kluskę, a przy niej nie wypada się złościć.

- Odwiozę Cię i... Obiecałeś mi kiedyś herbatę - uśmiechnął się i skinął w stronę schodów, którymi po chwili zaczął schodzić na dół. - Są u Ciebie taekooki?

- Raczej nie. Seokjin wyjechał gdzieś z Namjoonem ostatnio - odpowiedział mu młodszy, również ostrożnie schodząc na dół. - Więc będziemy sami.

Yoongi mruknął coś w odpowiedzi pod nosem, wychodząc szybkim krokiem z budynku. Nie, że miał jakieś plany względem rudzielca, po prostu chciał spędzić z nim trochę czasu bez towarzystwa tamtych napalonych shiperów, którzy nawet głupie zdrobnienie imienia, brali za podryw czy też już jakieś większe uczucia... A on pragnął jedynie spokoju, ciszy, Jimina, czegoś do jedzenia i pianina, na którym mógłby grać.

Czekaj... Co? Jimina? Pragnąć? Uderzył się w myślach, za pochopne wnioski. Po prostu myśli mu się pomieszały...
Każdemu mogło się zdarzyć.

Zajęli swoje miejsca w samochodzie, zaraz po tym jak jasnowłosy go otworzył.

^^^

- Chyba zgubiłem klucze - załkał Jimin, po raz kolejny przeszukując kieszeni dresów. - Chyba zostawiłem w kurtce... A on została w sali, która jest już zamknięta - pisnął, patrząc na Yoongiego, który przed momentem zaparkował przed jego domem.

Min pokręcił głową, po chwili opierając czoło na kierownicy.
Nastawił się na miły wieczór z rudzielcem i kubkiem herbaty, a tu taka niemiła niespodzianka.

- Yoongiś... Ja wiem, że to niezbyt dobry pomysł... Ale chyba... - zaczął Park, lecz nie skończył. Machnął ręką, dając znać, że jednak zrezygnował ze swojego pomysłu.

- Chyba co? - starszy uniósł brwi, spoglądając na niego spod grzywki.
Wiedział, że pomysły tej kluski raczej nie wychodzą na dobre..  Zawsze mogli skończyć jeżdżąc po Alpach na kozach górskich, bądź wspólnie śpiewać w chórze kościelnym.

- Chyba okno od piwnicy jest uchylone... Zazwyczaj zostawiamy je otwarte, bo w piwnicy jest strasznie duszno.

- Zwariowałeś! Przecież się tamtędy nie... Ej... Ty jesteś całkiem drobny... - blondyn wysiadł pośpiesznie z samochodu, ciągnąc za sobą Jimina. - Otworzysz od środka.

^^^

- Yoonnie~! - jęknął Jimin.

- Nie yoonniuj mi tu tylko właź do środka - mruknął starszy, spoglądając z góry na próbującego się przecisnąć przez otwarte małe okienko rudzielca. - No szybko, bo Cię tak tu zostawie i pojadę do siebie.

- Staram się! Mówiłem, że jestem za gruby...

- Ty? Gruby? Phi... Nie pierdol, jesteś idealny - zaśmiał się. Nie wiedział o co chodzi Jiminowi. Przecież kilkukrotnie go niósł, gdy spał, a wciąż wydawał mu się lekki jak piórko. Nie, nie wydawał tylko był leciutki.

- Nie jestem tu od pierdolenia - pisnął Chim, wpadając do środka. Blondyn usłyszał jak rudzielec upadł na podłogę. Chwile zastanawiał się czy aby na pewno nic mu się nie stało, jednak odetchnął z ulgą, gdy usłyszał cichy głos ze środka. - A jednak jestem. Spierdoliłem okno.

Yoongi zaśmiał się i skarcił młodszego chrząknięciem za przekleństwa.

- Przepraszam. Już nie będę.

- No ja mam nadzieję... ale bardziej wierzę w to, że otworzysz mi w końcu - westchnął, przyglądając się marchewkowej czuprynie, która po chwili pokazała się w oknie. Jimin wszedł na jakiś taborecik i ukazał mu całą swoją twarz. Jednak nie spojrzał na starszego, a zajął się próbą naprawy okienka, które niemalże wypadło z zawiasów. - Minnie, bo sobię pójdę.

- Ach... Już. Przepraszam, Hyung!Naprawię to potem! - szybko zeskoczył ze stołka i pobiegł w kierunku, który nie był starszemu znany. On sam przeszedł dookoła domu i znalazł się przed drzwiami wejściowymi, zza których usłyszał tupot nóg Jimina.

Zamek w drzwiach kliknął, a zaraz po naciśnięciu klamki i otworzeniu drzwi ujżał młodszego rudzielca. Chłopak miał lekko podciągniętą nogawkę dresów, roztargane włosy, a na nodze miał tylko jeden but. Drugj prawdopodobnie zsunął mu się ze stopy, gdy wpadł do środka.

- No w końcu - powiedział jasnowłosy, uśmiechając się lekko. Bez zbędnych formalności wszedł do środka, mijając gospodarza domu. Od środka budynek był jeszcze ładniejszy niż na zewnątrz. Przedpokój, w którym się aktualnie znajdowali był dość ciemny. Ciemne drewniane meble, metalowy wieszak na kurtki, na ścianach płytki imitujące czerwone cegły oraz równie ciemna co meble podłoga. Do tego srebrny zegar, biały storczyk w doniczce o tym samym kolorze co zegar i wycieraczka. Żadnych zbędnych drobiazgów. Blondyna zdziwił porządek, który tam panował. Przecież od początku nie zamierzali się spotkać, a prawie niemożliwym było by w domu na codzień było tak czysto.

Chociaż właściwie... Z tego co wiedział, czasem pomieszkiwał tam również Seokjin. To wszystko wyjaśniało.

- Wejdź proszę do salonu. Tam prosto - rzucił Jimin, gdy blondym ściągnął buty i zastanawiał się co powinien poczynić. Ruszył w kierunku wskazanym przez rudego, a po chwili obaj znaleźli się w jasnym pomieszczeniu połączonym z kuchnią. - Ja... Ja zrobię herbatę. Usiądź, Yoongiś. Jeśli potrafisz to... Aish nieważne... Sam to zrobię - mruknął niższy.

Min zmarszczył brwi. "Jeśli potrafisz"? Przecież on potrafi wszystko!

- Potrafię. Co mam zrobić?

- Ale jesteś gościem - jęknął Park, spoglądając na podłogę.

- Mam się wrócić po patelnie? - skrzywił się blondyn, zastępując zaraz grymas uśmiechem.

- Możesz rozpalić w kominku, hyung.

Min nie rozpalał nigdy w kominku, ale wiedział, że taka drobnostka go nie pogrąży. Najwyżej spali wszystko.
No trudno. Przynajmniej nie byłoby wtedy tak irytującego porządku pomyślał, śmiejąc się w duchu. Skoro potrafił spalić wodę, to dlaczego by miało mu się nie udać to z drewnem?

- Jimin... Jak ja mam to...?!?!

Witam i życzę miłego dnia ♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!