Rozdział 8

1.2K 100 11

Gdy zaczęła się lekcja na polecenie pani Lloyd otworzyłam drzwi. Pomyślałam, żeby zatrzymać klucz przy sobie, a potem osobiście jej oddać, żebym znów miała okazję dotknąć jej dłoni. Chwilę po tym stwierdziłam, że jestem głupia i od razu po wejściu do sali odłożyłam klucz na biurko nauczycielki. Po co mam chcieć znów jej dotyku? O co mi w ogóle w tym momencie chodzi? Usiadłam obok Leny i zaczęłam bawić się swoim długopisem w kształcie lizaka. Uwielbiam kolekcjonować długopisy o zabawnych kształtach. W posiadaniu mam jeszcze poza lizakiem długopis o kształcie szminki, strzykawki, małej łopatki oraz kwiata.

Po pięciu minutach do klasy weszła pani Lloyd. Od razu pomyślałam sobie, żeby się uspokoić i nie mieć głupich myśli, i uczuć. Podziałało szybko.

- Już jestem - powiedziała nauczycielka i podbiegła do biurka.

Postawiła na nim swoją torebkę, po czym usiadła. Przywitała się, sprawdziła obecność. Wszystko jak zawsze.

- Na dzisiejszej lekcji omówimy sobie czas past simple. Może dziś temat zapisze nam Bridget.

Dziewczyna wstała i podeszła do tablicy. Zaraz potem kobieta zaczęła omawiać do czego używamy tego czasu i jak się tworzy zdania. Ja jakoś nie mogłam na nią patrzeć. Wszystko przez to co zrobiła na przerwie. Obiecałam sobie, że nie będę robić głupot, a więc nie patrzyłam na kobietę, gdy mówiła. Pewnie przez to nic nie zrozumiem, ale trudno. Wolę chyba nieumieć niż znowu czuć się tak śmiesznie. Bawiłam się znów swoim długopisem. Obracałam go w ręce albo rysowałam kwiatki obok notatki z lekcji. Przestałam w ogóle słuchać nauczycielki. Nagle w którymś momencie ktoś położył rękę na moim zeszycie. Popatrzyłam na drobną kobiecą dłoń i podniosłam głowę. Zobaczyłam panią Lloyd.

- Aniołku, widzę, że mnie nie słuchasz - powiedziała uśmiechając się i wróciła przed tablicę kontynuując wykład.

Nie, niech ona mnie zostawi. Próbuje się uspokoić. Czuje się tak dziwnie przez nią, a ona wciąż przypomina mi o sobie. Niech ta lekcja się skończy, proszę... Chcę do domu...

- Jakaś dziwna się zrobiłaś. Coś się stało? - szepnęła do mnie Lena.

- Dziwnie się czuje... - powiedziałam.

- To znaczy jak?

- Nie wiem, nie umiem tego nazwać. Chyba wolę też nie mówić o tym. Ile do końca tej lekcji?

- Piętnaście minut.

- Ok.

W końcu się doczekałam dzwonka. Wybiegłam z klasy. Słyszałam, że ktoś mnie wołał, prawdopodobnie nauczycielka, ale nie zareagowałam. Poszłam pod sale, gdzie ma być następna lekcja i tam czekałam na Lene. Dziewczyna szybko przyszła i razem usiadłyśmy na podłodze pod ścianą. Obok nas chwilę później usiedli Logan i Zac.

- To mówisz, że twój brat ma chłopaka? - powiedział Zac do Logana.

- Tak, ma. Poznali się przez znajomych. Mój brat często chodzi po różnych imprezach i raz był na urodzinach u koleżanki, i właśnie on też tam był. Tak zaczęli rozmawiać i jakoś się zaprzyjaźnili. Po tej imprezie pisali ze sobą parę miesięcy chyba. Czasem go widywałem też, bo do nas przychodził, aż w końcu mój brat nam w domu powiedział, że oni są razem.

- Nawet ciekawe. Też znam jednego geja. Spoko koleś.

Słuchałam ich rozmowy coraz bardziej zaciekawiona. Czułam coś dziwnego. Jakby to mogło mieć coś wspólnego ze mną.

- Rozmawiałem z bratem o tym kiedyś i mówił, że nie było to dla niego łatwe zrozumieć siebie - mówił dalej Logan. - Nikt przecież nie rodzi się wiedząc już od razu, że będzie innej orientacji. Tak mi opowiadał a ja się w sumie śmiałem, że mi by się nigdy chłopak nie spodobał, po czym pół roku po tym zauroczyłem się w koledze. No i jestem bi.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!