❁❀103❀❁

4K 567 255

Yoongi

Mocno przyciskał swoją twarz do karku Jimina. Jego zapach go ukajał, a i odczuł, że oddech młodszego wyrównał się. Nie wiedział kiedy postanowił go przytulić. Po prostu chciał go pocieszyć, bo nie mógł ścierpieć, że był smutny.

Mój przyjaciel. MÓJ Jimin pomyślał, lekko odsuwając się od niego. Co ze mną nie tak?

- Jimin, wiem, że się powtarzam, ale Ty naprawdę mnie zmieniasz - stwierdził zatapiając twarz we włosach chłopaka. Zaciągnął w płuca zapachy owocowego szamponu, który zapewne stosował Park.
Tak ładnie pachniał. Tak ukajająco, że byłby w stanie zasnąć przy jego boku.
Dodatkowo Jimin emanował niesamowitym ciepłem, z którego w tamtym momencie chętnie korzystał. Na dworze było chłodno, a jego własną bluzę przejął rudzielec, więc coś za coś.

Dlaczego wcześniej nie dostrzegał tych dobrych stron chłopaka? Bał się bliskości? Czy może nie chciał dawać mu nadziei lub zranić? Bądź nie chciał by jego małe, a jednocześnie wielkie serduszko cierpiało tyle co jego własne?

- Ładnie pachniesz - mruknął, a jego głos został lekko przytłumiony. - Odezwiesz się, czy mam gadać sam ze sobą?

- Po prostu... To takie... Inne... - Jimin lekko drgnął, ciężko oddychając. - Nie zrozum mnie źle, Yoonnie, ale wcześniej tak nie robiłeś... A teraz to wszystko się tak zmieniło.

- Mam przestać? - uniósł głowę. Wydawało mu się, że to dobre... Że Jimin właśnie tego oczekiwał.

- Nie! To jest... naprawdę... kochane i miłe... i ... i ja chcę, żeby tak zostało - wyjąkał.

Yoongi wzruszył ramionami i podpierając się o barki chłopaka, wstał z ziemi, zostawiając go samego.

Opustoszały budynek, w którym się znajdowali było jego ukochanym miejscem do spędzania w nim całych dni. Samotnie bądź z wyjątkowymi osobami, których miał tak niewiele. Chciał pokazać to Jiminowi. Bo był wyjątkowy, a przynajmniej na tyle, by mógł mu zaufać.

Jimin

Rudzielec poczuł chłodniejsze powietrze omiatające jego ciało, oraz jak drobne ramiona blondyna opuściły go. Zrobiło mu się trochę przykro. Przecież tak miło się im siedziało.

Odwrócił się w stronę chłopaka, który stał do niego tyłem, wpatrując się we wnętrze budynku. Chwile jakby się wahał, przeskakując z nogi na nogę i sprawdzając wytrzymałość starej podłogi. Jednak zaraz po tym machnął na młodszego ręką. Dał mu do zrozumienia, że ma wstać i ruszyć za nim.

- Chodź. Coś Ci pokażę - mruknął starszy, a Park z jęknięciem bólu, spowodowanego długim siedzeniem w miejscu, podniósł się i podreptał za nim.

- Trochę tu strasznie - stwierdził rudy, przyglądając się wnętrzu domu. Nie znajdowało się tu praktycznie nic poza kilkoma podrapanymi meblami, jakimiś papierami i innymi śmieciami, gałązkami oraz ususzonymi listkami, które powpadały przez wybite szyby.
Ściany pokrywały różne warstwy farby i tynku, miejscami już odpadającego. Kojarzył takie miejsca z tych strasznych filmów, które nie raz oglądał z Taehyungiem lub później Jungkookiem. Zawsze po ich oglądaniu bał się przeraźliwie i nie chciał sam spać, bo śniły mu się koszmary.

- Mi się podoba - rzucił przelotnie starszy.

Weszli właśnie na stare, ledwo trzymające się na swoim miejscu schody, które niemiłosiernie skrzypiały, przez co młodszy jeszcze bardziej się zmartwił i skulił. Jednak w ciekawości ruszył za Hyungiem bez zbędnych narzekań. Chciał się przekonać, co tak niezwykłego chce pokazać mu Yoongi. Bo przecież Yoongi był jego przyjacielem, a to miejsce było dla niego ważne. A co ważne dla Yoonniego, to i ważne dla niego.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!