❁❀102❀❁

4K 578 287

Yoongi

- Jimin? - mruknął blondyn pod nosem. Stanął nad siedzącym na płytach chodniku chłopakiem, opartym o ścianę budynku galerii handlowej, ze zwieszoną głową i podciągniętymi pod brodę kolanami.
Blondyn westchnął. Po chwili postanowił zniżyć się do poziomu Jimina i uklęknął. - Minnie? - zapytał ponownie, kładąc rudzielcowi dłoń na ramieniu. Tamten jednak nie podniósł wzroku, a twarz zasłaniały mu marchewkowe kosmyki, przez co Min jej nie widział.

- P-prosiłem żebyś n-nie przyjeżdżał... - wyjąkał Park. Zacisnął piąstki na materiale swojej koszulki. Dopiero wtedy Yoongi dostrzegł, że młodszy prawdopodobnie w pośpiechu wybiegając z sali treningowej zapomniał o ubraniach wierzchnich. - Nie patrz teraz na mnie. Wyglądam źle.

- Jimin, obiecałem Cię nie zostawić, tak? - mruknął starszy. Szybkim ruchem zrzucił z siebie ciemną bluzę, która i tak nie była mu potrzebna, gdyż nie było mu zimno. Za to wiedział, że drugiemu jest. - Wstawaj bo się przeziębisz - dodał po chwili. Jednak bez jakiegokolwiek nalegania, nachylił się nad skulonym ciałkiem rudzielca i nakrył jego ramiona bluzą. - No załóż i chodź, bo zaraz się zbierze wokół nas pełno gapiów.

Jimin w odpowiedzi wymruczał coś pod nosem. Blondyn lekko poirytowany zachowaniem przyjaciela, wyciągnął dłonie w kierunku jego twarzy i delikatnie ujął ją, by unieść lekko do góry.

Nigdy nie pomyślałby, że srebrzyste łezki spływające po twarzy rudzielca, wywołają u niego taki ból. Skrzywił się i otarł kciukiem mokry policzek. Nie był pewien co powinien zrobić, więc ograniczył się jedynie do odsunięcia się i rozłożenia lekko ramion.

Jimin nie czekając dłużej, wtulił się w jego tors, po raz kolejny mocząc jego koszulkę łzami i zaciskając piąstki na materiale jego ubrań. Bluza  którą miał na ramionach lekko się zsunęła i upadła na ziemię.

- Ej, spokojnie. Nie płacz - Yoongi pogładził go po plecach, po czym przeniósł dłoń na jego włosy. - Nie mów mi nawet, że Ty im wierzysz.

- Yoonnie, przecież Ty też tak pewnie uważasz - wychlipał młodszy. Jego głos był przytłumiony przez materiał bluzki starszego.

Jasnowłosy starał się opanować serce, przypuszczając, że albo zwariował, albo nabawił się jakiejś choroby sercowej. Nie chciał by Park to dostrzegł, więc po chwili lekko się od niego odsunął i wciąż delikatnie obejmując, spojrzał na niego, marszcząc czoło.

- Co Ty mówisz? Wcale tak nie myślę! Pojebało Cię? - Podniósł głos, jednak natychmiast tego pożałował. Mężczyzna skulił się lekko, opuszczając wzrok na ziemie. - Przepraszam. Po prostu uważam, że to głupie. Nie powinieneś tak myśleć o sobie, Minnie. Przecież nie jesteś gruby, a tańczysz prześlicznie... Co prawda, nie widziałem tego, ale tak przypuszczam. A świnki mi nie przypominasz. Jak już to kluseczkę lub mochi. - Sam zaskoczony był takimi stwierdzeniami i potokiem słów, jaki wypadł z jego ust. Jednak nie zawahał się, bo dlaczego by miał to zrobić? Przecież mówił prawdę.

- Chodźmy do domu, hyung - wymruczał marchewkowowłosy, przymykając oczy.

- Załóż bluzę - upomniał go blondyn. Uśmiechnął się, pocierając jego zmarznięte ramiona. - Ale ja jeszcze nie chcę do domu - mruknął, puszczając go, by mógł się ubrać.

Jimin

Emocje nim szarpały niemiłosiernie. Czuł się nieudacznikiem. Czuł się taki obrzydliwy, nie kochany, brzydki.
W jednym momencie, przyszedł do niego hyung. Pozwolił się przytulić i otarł łzy, które i tak ciągle cisnęły się do oczu.

Nie mógł uwierzyć w to, że do niego przyjechał, ale miał mu to trochę za złe. Wyglądał okropnie: opuchnięte od płaczu oczy, czerwony nos i policzki, roztrzepane włosy i lekko przepocona bluzka. A jednak Yoongi nie patrzył na niego z obrzydzeniem, jakie widział w oczach sprawczyń jego zawahania.

- Ja naprawdę chciałbym wrócić do domu - powiedział pół szeptem. Wcisnął dłonie głębiej w kieszenie bluzy Mina. Najchętniej w tamtym momencie schowałby się w pokoju, by uciec przed światem. Jednak starszy najpewniej miał inne plany.

- A ja naprawdę chciałbym Cię teraz nie zostawiać.

- Hyung?

- Hm?

- Kocham Cię.

- Wiem, pabo.

Jimin posłusznie usiadł wygodnie w samochodzie, gdzie tuż przy siedzeniu znalazł paczkę chusteczek. Trafił idealnie, bo skoro miał spędzić czas z wyższym, musiał doprowadzić sie choć trochę do porządku. Leniwie wytarł mokre od płaczu oczy i policzki, po czym uśmiechnął się promiennie.

Przecież Hyung chciał spędzić czas z nim. Z Park Jiminem, który potrzebował do szczęścia jedynie słodyczy, uroczych zwierzątek, gier na PlayStation i Yoongiego.

^^^

- Dlaczego tu przyjechaliśmy?

- Jest tu ładnie i cicho - westchnął rozmarzonym głosem starszy.

Jimin pokiwał głową. Widocznie jego obiekt westchnień miał dziwne upodobania do opuszczonych miejsc. Wskoczył niepewnie na drewniany podest i usiadł przy jasnowłosym, który głęboko oddychając, przycisnął się do ściany.

- Kiedyś często tu przychodziłem - powiedział blondyn, przerywając ciszę. Uśmiechnął się prawdopodobnie na myśl o tamtych momentach. Były piękniejsze, niż ten kiedy razem siedzą na miejscami porozwalanej podłodze, tak niedaleko od zgiełku panującego w mieście, a jednocześnie z takim spokojem? - Potem zaczęły przychodzić tu jakieś dzieciaki. Trochę bardziej poniszczyły ten budynek. Dawniej tu było ładniej, ale teraz nadal to miejsce ma ten sam urok.

- Ale... Czemu mnie tu przywiozłeś, Yoongiś? - Park pochylił się i spojrzał w dół, machając nogami.

- Nie wiem. Chciałem Ci pokazać to miejsce... - Przyłożył palec do ust, jakby się zastanawiając. - Już lepiej, pabo?

Rzucił mu spojrzenie, pełne zapytania. Park pokiwał w milczeniu głową.

Yoongi

- Mam nadzieję, że mnie nie kłamiesz. Pamiętaj, że mam dostęp do kolekcji patelni Seokjina!

Jimin wciąż na niego nie patrzył. Przecież tak się starał, by tego dnia być dla niego miłym i by było mu dobrze, a ten nawet nie chciał na niego spojrzeć. W dodatku cały czas zalewał się łzami, co bolało go coraz mocniej.

- Naprawdę jestem brzydki? - to pytanie wyrwało go z zamyślenia.
Jimin machając zabawnie nóżkami, siedział, patrząc w przestrzeń przed sobą, uwydatniając swój profil.

Yoongi chciał odpowiedzieć, ale na moment się z tym zatrzymał. Tego dnia i tak bardzo mu słodził, ale czy dobrym pomysłem było powiedzenie mu to kolejnych miłych rzeczy, robiąc mu nadzieję? Rozum Yoongiego podpowiadał, że nie powinien.

Niestety do walki wkroczyło również jego ostatnimi czasy zwariowane serce, które zaciekle pchało się w stronę rudej kluski, którą zaczynał aż nazbyt lubić.

- Nie - odpowiedział, ze spokojem w głosie. Opuszkami palców gładził drewniane podłoże, nie wiedząc co zrobić z dłońmi. - Jesteś śliczny, Jiminnie - powiedział w końcu. Jego oddech lekko przyśpieszył, o sercu nie wspominając.

- Hyung... - zaczął młodszy, ale nie dane mu było skończyć, przez ramiona oplatające go w pasie.
Jasnowłosy usiadł za nim przytulając się do jego pleców, w tak nienaturalny dla ich dwójki sposób. Głowę ułożył na jego karku, ocieplając go swoim oddechem i wdychając zapach jego delikatnych perfum.

- Masz nigdy nie słuchać, osób które mówią, że jest inaczej. Jasne?



Rozdział nie sprawdzany~ gdyż ponieważ albowiem bo nie mam czasu~ >< Sprawdzę za jakiś czas

Mam nadzieję, że może być ^^
Miłego i wgl~ ♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!