❁❀92❀❁

3.5K 566 410

Jimin

Park miał w głowie mętlik.
Raz jego Hyung wyzywał go i sprawiał wrażenie osoby bez uczuć (a przynajmniej takich, jakie mógłby mu okazać), jednak po chwili zmieniał się w ciepłego i kochającego Yoongiego, który kupuje mu misia, lekko całuje go w czółko i przytula na pocieszenie, dobrze wiedząc, że rudy go kocha.

- Jesteś już gotowy do wyjścia? - usłyszał, gdy ubierał kurtkę w przedpokoju.

- Tak - odpowiedział krótko, zapinając zamek i od razu łapiąc swoje pakunki.

Yoongi po porannym sprzątaniu kuchni obiecał go odwieźć do domu. Cieszyło go to, bo nie musiał włóczyć się komunikacją miejską, której szczerze nie lubił.

-To wychodzimy - został lekko wypchnięty przez drzwi wyjściowe z mieszkania. Starszy podążył za nim, zatrzaskując jeszcze drzwi.

^^^

- Pamiętasz adres, Cukiereczku?

- Jasne. Trudno byłoby zapomnieć.

- To dobrze.

Początkowo droga mijała im w ciszy, jednak z każdym momentem Jimin czuł jak zbierają się nad nim ciemne chmury. Przypuszczał, że coś się wydarzy, lecz nie wiedział jeszcze co.

- Dziękuję, za wczorajszy wieczór i dzisiaj. - Niższy usmiechnął się szeroko, mimo iż wiedział, że tamten tego nie widzi, będąc skupionym na drodze przed sobą.

- Ja też dziękuję... - wychrypiał blondyn. Powiedział to na tyle cicho, że Park śmiał przypuszczać, że powiedział to bardziej do siebie niż do niego.

- Czemu dziękujesz, Yoonnie? Wydawało mi się, że sprawiam Ci kłopoty.

- Wiesz, Jiminnie... Nie wiem co Ty ze mną robisz... Ale naprawdę było fajnie. Psujesz mój swag i zmieniasz w miękką kluche - mruknął wyraźnie niezadowolony.

Serce Jimina prawie wyskoczyło mu z piersi. Min zaczynał zaskakiwać go na każdym kroku.

- Ale... Przeze mnie twój wujek znienawidził Ciebie... I Sehuna... W dodatku musiałeś spać na twardej podłodze, a połowe swojego śniadania oddałeś mi. Musiałeś wcześnie wstać i nie poszedłeś na obiad do przyjaciół... No i te ubrania. Mam na sobie twoje ubrania - potok słów wypowiedzianych przez Jimina obijał się o uszy jasnowłosego, który w milczeniu zjeżdżał na bok ulicy. - Twoja rodzina myśli, że jesteś homoseksualistą, w dodatku będącym z małomęską wiewiórką, która non stop płacze i wyznaje miłość po niemiecku - powiedział, kładąc nacisk na ostatnie słowa. Poczuł jak pieką go policzki, a do oczu poraz kolejny tego dnia napływają łzy, które udało mu sie opanować.

Czuł się nieco wzburzony i zdenerwowany na siebie. Właśnie sam zauważył, jak wiele problemu przysparzał Yoonniemu.

- Nie popłacz się tylko - mruknął do niego surowym głosem jasnowłosy. - I nie wkurwiaj mnie.

Yoongi

Jimin wcale mu nie przeszkadzał. Jedynie zmieniał go w potulnego chłopaka.

Zjechał samochodem na bok i się zatrzymał. Chwilę jeszcze wpatrywał się przed siebie, po czym wzrok zawiesił na siedzącym obok.

- Może i jesteś dla mnie problemem... - zaczął ale nie dane było mu skończyć.

- Ja wiem, Yoongiś... i przpraszam. Naprawdę. Proszę Cię tylko, żebyś nie przekreś... - Jego głos drżał, co doprowadzało blondyna do szału.

Ujął jego twarz w obie dłonie i lekko uniósł by spojrzał mu w oczy.

- Nie przerywaj mi - warknął. - Jesteś dla mnie problemem, bo Cię lubię. Zmieniasz mnie. Nie wiem co się ze mną dzieje, Jimin, ale wiem, że to przez Ciebie. To właśnie mój problem - wyrzucił z siebie po czym nie czekając na odpowiedź, nachylił się w jego stronę i musnął jego usta tymi swoimi.

Na muśnięciu się nie skończyło, bo czując miękkie wargi rudzielca, nie mógł się powstrzymać, przed kolejnym i kolejnym ich dotknięciu tymi swoimi.
P

ark oddawał pocałunek, przymykając oczy. Delikatnie przejechał dłońmi po policzkach starszego, na co się wzdrygnął.

Sam zaś wędrował opuszkami palców po szyi młodszego i zjechał nimi na jego plecy. Delikatnie je głaskał, przez co Jimin zamruczał z zadowolenia.

Co ja do cholery robię?!

Ich pocałunek nie był zbyt długi czy zbyt krótki. Nie był także brutalny i szybki. Był idealny. Delikatny i przypominający muskanie skrzydłami motyla. Ich języki nie walczyły o dominacje, a jedynie co jakiś czas się o siebię ocierały. Miękkie wargi co chwila odrywały się od siebie na moment by poraz kolejny spotkać się ze sobą.

Nagle telefon Jimina zadzwonił, a po samochodzie rozniosła się muzyka.

Cukier niechętnie oderwał się od ust rudowłosego, jednak zaraz, gdy to zrobił poczuł jak przewraca mu się w żołądku. Co ja zrobiłem? Cholera...

Jednak zaprzeczając samemu sobie, uśmiechnął się i wsłuchując w głos Jimina rozmawiającego ze swoją rodzicielką, odpalił samochód i ruszył w stronę domu chłopaka.

Resztę drogi spędzili w niezręcznym milczeniu, a i pożegnanie ograniczyli do krótkiego "Cześć, napisz później".




Okej. Czuję, że coś poszło nie tak ;-;
Nie zdziwcie się, gdy kiedyś to zmienię...

No~ Więc to chyba na tyle dzisiaj~
Kocham Was~ ♡♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!