❁❀91❀❁

3.8K 565 377

Jimin

- A co właściwie chciałbyś, żebym przygotował? - zapytał wychodząc z łazienki.
Na sobie miał ubrania, które dał mu starszy.
O dziwo pasowały idealnie.

- Co chcesz. Mi tam obojętnie, aby było zjadliwe - stwierdził Yoongi.

Blondyn podniósł wzrok znad kubka z parującą zawartością. Chwile wpatrywał się w Jimina, przez co tamten dziwnie się poczuł. Zbyt długi kontakt wzrokowy z jasnowłosym niezwykle go męczył, gdyż starał się dobrze wypaść.

- Tak swoją drogą... Fajna koszulka... Em... właściwie po co Ci dwie takie same? - Jimin zaśmiał się i przeszedł obok tamtego, kierując się do lodówki, której zawartość nie była zbyt pokaźna.- Może być omlet?

- Mhm - przytaknął gospodarz mieszkania, siorbiąc kawę. Zaraz po tym Jimin usłyszał dźwięk odstawianego kubeczka. - Co do koszulek... Tak jakoś wyszło.

Park stwierdził, że to słodkie. Teraz obaj byli ubrani w identyczne tshirty z Kumamonem. To prawie jak te wszystkie bluzy dla par z napisami typu "King" i "Queen" lub "Mrs" i "Mr".

Naprawdę, policzki rudego w towarzystwie Yoongiego non stop płonęły rumieńcem. Sam nie wiedział dokładnie dlaczego, ale spostrzegł się, że jego serce też jest w to zamieszane.

^^^

- Smacznego.

Odpowiedź nie nadeszła, Yoongi od razu zabrał się za jedzenie. Prawdą było, że dzień wcześniej nie zjedli już kolacji, więc mu się nie dziwił.

W kuchni dość ładnie pachniało.  Co jak co, ale w gotowaniu Jimin był świetny.
W końcu uczył się od najlepszych. Seokjin często bywał u niego, a Park z zainteresowaniem przyglądał się jak tamten tworzy przepyszne potrawy. Z czasem sam zaczął mu dorównywać.

Yoongi

Min nagle zaprzestał pochłaniania kolejnych porcji świetnego omleta ze świeżą papryką, pomidorem i szczypiorkiem. Spojrzał spod grzywki na rudzielca, który w milczeniu mu się przyglądał, nieśmieło uśmiechając.

- Jimin?

- Hm? Co jest, Hyung?

- Wiem, że odmówisz, ale...

- Hm? Nawet nie wiem o co chodzi... - zaczął nieco się jąkając Park.

- No to masz - starszy przesunął do niego swój talerz, teraz do połowy pusty. - Nie jadłeś nic.

- Ale...

- Zamknij się i to zjedz - warknął, po chwili jednak lekko unosząc kąciki ust.

Młodszy niepewnie złapał za widelec i zajął się spożywaniem śniadania. Nawet nie zwracał uwagi, że tym samym sztućcem jadł Min.

- Wiesz... Całkiem miło wczoraj było, no nie? - zaczął domownik.

Czuł się dziwnie tak spoufalając się z gościem poznanym przypadkiem w internecie. Z chłopakiem, z którym się całował po pijaku, z którym pisał o dosłownie wszystkim i wyzywał na każdym kroku. Jednak Jimin nie odpuszczał i swoimi czasem nawet zbyt zboczonymi czy chamskimi tekstami, próbował go przekonać do siebie, czy nawet rozkochać w sobie. Blondyn nie brał wcześniej tego zbyt na poważnie, ale w momencie, gdy wpatrywał się jak ruda czupryna opada na okrągłą twarz jedzącego chłopaka, jego serce niebezpiecznie przyśpieszyło swoje bicie.

Kurwa przeklnął zdając sobie z tego sprawę i odwracając wzrok. Za nic nie mógł do tego dopuścić.

- Ech... Jiminnie-pabo - westchnął opierając czoło na blacie stołu, tak by nie musieć patrzeć na rozmówcę. - Wyznania są dla słabych, prawda?

- Nie uważam tak - Park zaczął mówić z jedzeniem w ustach, lecz blondynowi nawet nie chciało się go za to karcić. - Trzeba być dość odważnym, by powiedzieć komuś o czymś o czym się tak naprawdę myśli.

- Więc Ty jesteś słaby - stwierdził.

- Dlaczego tak myślisz, Cukiereczku?

- Bo kto odważny wyznaje komuś miłość w innym języku? W dodatku ten niemiecki...

- Co?!

- Cytuję... " Ich liebe dich" - mruknął. Jego głos był dość chłodny, może nawet za bardzo. Twarz wciąż miał opuszczoną w dół, a wzrok utkwiony w podłodze. Jimin przez dłuższy czas się nie odzywał. Prawdopodobnie był nieźle zmieszany i zaskoczony. Jasnowłosy postanowił wyjść do niego z odpowiedzią - Może i ja nie znam zbyt dobrze niemieckiego, ale za to Hosiek coś ta. zna. Wczoraj, jak już spałeś, zamieniłem z nim kilka zdań...

- Ja p-przepraszam... - usłyszał stłumiony głos niższego chłopaka. Podniósł niepewnie głowę i ujrzał rudzielca z zasłoniętymi dłońmi ustami. Kilka drobnych kropelwk pociekło po jego policzku, jednak chłopak dobrze się trzymał i łatwo powstrzymywał kolejne cisnące się do oczu łzy.

- Za co? - starszy uniósł brew i zaskoczony reakcją chłopaka, wstał z krzesła. - Ej! Przecież nic się nie stało. Jimin, nie rycz jak baba.

Podszedł do niego i niepewnie objął go ramieniem. Jimin nie czekając na nic więcej odwrócił się do niego przodem i wtulił twarz w tors, mocząc przy tym jego koszulkę łzami.

- Jak mi głupio...

- Przecież często pisałeś gorsze rzeczy - prychnął Yoongi i pokręcił głową z dezaprobatą. Rękę położył na marchewkowych włosach, którymi zaczął się bawić. - Taki zboczuch, a się wstydzi mówić takie banalne rzeczy.

- Aj to nie o to chodzi, Yoongiś... Po prostu... Bo to co piszę w internecie to... Takie no żarty, a teraz... Hyung, to nie tak, że nasza przyjaźń dla mnie opiera się na mojej miłości do Ciebie czy coś...

- Ech... Się przejmujesz. Mówiłem, że idiota.

To wcale nie tak, że Yoongi nie był zaskoczony wyznaniem Jimina. Po prostu starał się opanować oddech i łomoczące w piersi serce, gdy Park wciąż się do niego przytulał. Starał się zachować spokój, lecz nie było to takie łatwe, a jego myśli i ciało zaczeły wymykać się spod kontroli.

- Chyba też jestem słaby - stwierdził, samemu obejmując ramionami pomarańczowowłosego. Nieco się zgarbił by jego twarz była bliżej tej młodszego. Czule złożył delikatny pocałunek na czole rudzielca, po czym odsunął się od niego. - No może nie tak słaby jak Ty...ale i tak...

- Y-yoonngi...

- Hm... Trzeba pozmywać naczynia - blondyn rozejrzał się po kuchni i zabrał się za zbieranie talerzy i sztućców z blatu wysepki kuchennej.

I mimo iż zachowywał się jakby nic się nie stało, wewnętrzne przeżywał kolejną walkę z myślami.

Park Jimin, oficjalnie stwierdzam, że zepsułeś mój swag.

Dzień dobry ^^
Niestety trochę krótszy rozdział ale wieczorem dodam kolejny ^-^
Miłego weekendu~! ♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!