✨ 15. Burdel w głowie, chaos w sercu i potłuczone żebra

15.8K 1.4K 813


To był dziwny dom, ten tutaj. W dzień krzątało się po nim mnóstwo ludzi, w nocy wszystko pustoszało. Wielki pusty, smutny dom. Tylko ochrona na zewnątrz pozostawała niezmiennie na stanowiskach.

Nie byłam zamknięta w pokoju. Mogłam wychodzić i zwiedzać, wskazano mi pokój gier, salę telewizyjną, basen i bibliotekę. Niemniej nie potrafiłam się przemóc. Spacerowanie po cudzych kątach wydawało się niewłaściwe. Poza tym za każdym razem, kiedy uchyliłam drzwi, widziałam Jordana. Wyglądało na to, że on również wziął wolne od szkoły i z nieznanych mi powodów koczował pod moimi drzwiami. Byłam pełna podziwu dla jego determinacji. Nie odzywał się do mnie, łypał gniewnie i czekał, co wymyślę. Jedyny zakaz, który nie podlegał dyskusji, dotyczył wyjść do ogrodu. Blake Weston wyraził się jasno: żadnych wycieczek poza teren domu. Z jakiegoś powodu dotyczyło to tylko mojej osoby. Moi rodzice mogli swobodnie kursować na zewnątrz i do środka. Nie mówili o planie wywiezienia mnie do ciotki, co zaczynało mnie niepokoić. Nie muszę dodawać, że traciłam również cierpliwość.

Ojciec Samuela więcej mnie nie odwiedził. Samuel również nie był częstym gościem w tym domu. Bardziej słyszałam niż widziałam jego osobę. Nie tęskniłam. Prawdę mówiąc, cieszyłam się, że nie musiałam go oglądać. Jakby nie było, to wszystko jego wina.

Zbliżały się Święta. Wizja spędzenia ich w posiadłości Westonów przyprawiała mnie o mdłości i niekontrolowane napady grymasów.

Zmarszczki na starość, o ile dożyję, również będą winą Westona!

Westchnęłam i spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Druga trzydzieści. Wedle wszelkich prawideł dom powinien być pusty, włączając w to warującego pod drzwiami Jordana. Przez kilka pierwszych nocy nie schodził z warty. W końcu odpuścił, zapewne przekonany, że grzecznie śpię i nigdzie się nie wybiorę.

Tak, tak, Jordan.

Będę grzeczna.

Kiedyś.

Gdyby nie ból żeber, który promieniował praktycznie na cały tułów, powiedziałabym, że rzucałam się z boku na bok. Niemniej ledwo mogłam złapać powietrze. Wzięcie głębszego oddechu było wykluczone. Analogicznie: rzucanie się na boki również.

Nie mogłam spać.

W głowie kotłowało się tysiące myśli. Starałam się zrozumieć, coś sobie poukładać, sama sobie wyjaśnić. Miałam chwile euforycznej nadziei, po czym za moment całkowicie traciłam zapał i widziałam wszystko w odcieniach czerni.

Czarna dupa, mili państwo. Dokładnie tu byłam.

W obcym domu, bez przyjaciół, odcięta od szkoły, w towarzystwie nadpobudliwego Jordana i zamyślonych rodziców - to nie jest wymarzony scenariusz. Na dodatek zbliżały się Święta. Zamiast planować świąteczne menu, szukać prezentów i przystrajać dom, utknęłam w czyimś mieszkaniu, pod nieznanym adresem.

Mijały kolejne dni i nic się nie zmieniało. Obserwowałam poczynania znajomych przez jedyne okno na świat - Facebooka. Nie dowiedziałam się niczego ciekawego i zaniechałam nawet tego. Dość szybko okazało się, że wariactwa mojego życia nie mają odniesienia do rutyny w życiu reszty licealistów. W zasadzie podejrzewałam, że moja nieobecność dobrze na wszystkich wpływała. Dostałam wiadomość od Olivii, która pytała, co u mnie i życzyła mi wesołych Świąt. Jednocześnie nie omieszkała wspomnieć, że Weston „jest jakiś dziwny", bo nikogo nie nęka, chodzi zadowolony z siebie i przestał wszystkim grozić. Dopytywała, czy coś o tym wiem. Cóż... Zgadywałam, że zamknięcie mnie w pseudo klatce pod jego dachem mogło mieć wpływ na jego nastrój.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!