❁❀89❀❁

4.1K 520 470

Yoongi

- Odczepisz się już?

Czuł się już trochę niekomfortowo. Dziwne łaskoczące uczucie na podbrzuszu nie dawało mu spokoju, a przecież nie chciał by skończyło się tak, jak przy ich ostatnim spotkaniu.

- Mi się chyba też coś należy - zaśmiał się po chwili, gdy młodszy się odsunął na pewną odległość.

Jimin nieco się speszył. Wyglądało na to, że on sam nie pomyślał o prezencie dla blondyna. Westchnął smętnie na co Min uniósł kąciki ust.

Zmartwiony Park wyglądał dość zabawnie. Brwi miał zmarszczone, a jego policzki teraz przypominały te chomicze.
Yoongi nie wiedział co się z nim działo, ale postanowił pomyśleć o tym później. Teraz najważniejszy był on, Jimin, paczka truskawkowych pianek, zimna kawa i fioletowa krowa, przytulana przez rudzielca.
I staranie się nie przekroczyć granic ich przyjaznych relacji.

- Nie mam nic dla Ciebie, Cukiereczku - powiedział, a kończąc wypowiedź jego usta ułożyły się w podkówkę.

- Ja już wiem co chcę dostać i nie trudno będzie Ci to zrobić - jasnowłosy odwrócił wzrok.
Wiedział jak to niemoralnie brzmi, lecz nie myślał, że Jimin tak się zaczerwieni na te słowa.
Szybko zaczął gestykulować w geście obronnym. - Ej nie, nie to co zapewne myślisz, zboczuchu. Po prostu różowa panienka Namjoona ma jakiś strajk w kuchni, a co za tym idzie - nie mam co jeść.

- Co ja mam do tego, Hyung?

- Zrób mi śniadanie - mruknął WYŻSZY.

- Tylko tyle?

- Aż tyle. Nawet nie wiesz jak trudno nie spalić wody na kawę, a co dopiero ugotować coś, co nie jest trutką na króliki i konie - prychnął, uświadomiwszy sobie, że po powrocie do domu czeka go konfrontacja ze współlokatorami, którzy czekają na jego relacje z (jak to ONI nazwali) randki.

Czasami miał już całkowicie dosyć Hoseoka i Jungkooka. Nie wiedział dlaczego, ale robili wszystko by zeswatać go z rudzielcem. Rozumiał, że chcą dla niego dobrze, ale cholernie pogarszali sprawę.

- Tylko kiedy? Musielibyśmy się któregoś dnia spotkać.

- Tak, dogadamy się kiedyś. Nie jesteś zmęczony? - Yoongi posłał młodszemu spojrzenie. Tamten jakby na zawołanie ziewnął, ale od razu się uśmiechnął i pokręcił głową.

To nie tak, że Yoongiemu się śpieszyło. Po prostu tęsknił już za swoim ciepłym łóżkiem i miękką poduszką, na której w tamtym momencie bardzo chętnie by się położył i zasnął.

Jednak zamiast tego, wpatrywał się w roześmianą i zarumienioną buźkę Park Jimina, a za każdym razem, gdy słyszał jego dziecięcy chichot, sam zaczynał się cicho śmiać. Podświadomie coraz bardziej przypuszczał, że zwariował.

Jimin

Był zmęczony. Był cholernie zmęczony tym co tego dnia się wydarzyło. Najchętniej zatopiłby się w wypełnionej pierzem kołdrze i wsłuchując się w odgłosy jakiegoś anime lub bajki oglądanej przez Taehyunga, zasnął. Jednak nie chciał rezygnować ze spotkania ze starszym. Chciał jak najdłużej być przy blondynie, bo przecież nie wiadomym było kiedy się ponownie zobaczą.

Ziewnął ponownie podpierając się ręką o blat, na którym obaj od jakiegoś czasu siedzieli.

Następnego dnia ludzie siedzący przy tej ladzie nie będą sobie zdawali sprawy, że właśnie w tym miejscu jakiś tam mężczyzna przypominający wiewiórkę, przeżył jedne z najlepszych chwil w swoim życiu.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!