Rozdział 6

1.2K 109 9

Podeszłam pod drzwi swojej sali. Uczniowie klasy 1C dopiero wtedy zaczęli wstawać z podłogi. Co za leniuchy...

- Dzień dobry pani - podszedł do mnie blondyn. - Ja chciałem powiedzieć, że mój kolega się spóźni, bo poszedł do wychowawczyni.

- Dobrze, wejdź do klasy - uśmiechnęłam się.

Kiedy już wszyscy zajęli miejsca przy ławkach zamknęłam drzwi i podeszłam do swojego biurka. Postawiłam na nim torebkę przy oknie, a potem uruchomiłam swój laptop.

- Good morning, sit down - przywitałam się z klasą.

Młodzież odpowiedziała i wróciła do rozmów.

- Ciii.., już się przerwa skończyła - zaczęłam ich uciszać.

Jakoś się uspokoili. W tym czasie laptop zdążył się włączyć. Zalogowałam się na swoje konto w elektronicznym dzienniku i sprawdziłam obecność. Co chwilę przy wyczytywaniu nieobecnych słyszałam, że ta osoba jest w szkole i zaraz przyjdzie. Ledwo rozpoczęłam prowadzenie lekcj, a do klasy weszła cała grupka nieobecnych chłopaków i dziewczyn. Nie przestawając rozmawiać usiadły w ławkach.

- Co się mówi? - odezwałam się do nich.

- Sorry, I'm late. - powiedziała jedna z uczennic, a kolejne osoby powtórzyły zaraz po niej.

Chwilę później znów ktoś mi przerwał. Wrócił chłopak, o którym przed lekcją mówił jego kolega, a zaraz po nim przyszła dziewczyna. Dostałam wczoraj wiadomość od jej rodziców, że rano idzie do lekarza i dopiero potem przyjdzie.

- Dzisiaj chyba jest jakiś dzień spóźniania się - skomentowałam w końcu. - Moja córka rano nawet zaspała i tłumaczyłam jej jak to wygląda z mojej strony, kiedy co pięć minut ktoś wchodzi i przerywa mi lekcje - uśmiechnęłam się do klasy. - Oczywiście rozumiem jak ktoś ma zwolnienie i raz mu się zdarzy, ale tu byłyście rano w szkole, więc dlaczego się spóźniliście?

- Byłyśmy w toalecie - powiedziała jedna dziewczyna.

- To następnym razem proszę na przerwie do niej chodzić.

- Na przerwie też byłyśmy - dodała druga.

Ech uczniowie...

- Dobrze, nie ważne. Wracamy - powiedziałam po chwili.

W końcu lekcja dobiegła końca. Wszyscy wyszli na korytarz. Otworzyłam dwa okna, by wpuścić świeże powietrze, później wyciągnęłam z torebki swój termos, zamknęłam salę na klucz i udałam się do pokoju nauczycielskiego. Loretta czekała już pod drzwiami.

- Nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę na kawę - powiedziała kiedy razem weszłyśmy do pomieszczenia.

- Ja też - pokazałam na termos, który trzymałam w ręce. - Chcesz trochę?

- Chętnie. Ile w kółko można pić kawę z ekspresu - zaśmiała się.

Obie odłożyłyśmy klucze do naszych sal na ich miejsca, a potem podeszłyśmy do stołu w lewym narożniku pokoju. Loretta podała mi nasze kubki, a ja przelałam do nich po równo kawy. Potem każda zabrała swój kubek i wyszłyśmy znów na korytarz. Zaraz za drzwiami znajdowała się mała wnęka w ścianie, w której stała ławka. Codziennie na jednej z przerw, jeśli tylko to było możliwe siedziałyśmy tu razem pijąc kawę. Zaczęłyśmy to przypadkiem w pierwszym roku pracy i tak już zostało.

- Pójdziemy na zakupy? - spytałam ją.

- Teraz? Chętnie - zaśmiała się.

Również się zaśmiałam.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!