❁❀88❀❁

4.1K 545 608


Jimin

- Wysiadaj - rzucił Min.

Zatrzymali się przed dość dużym budynkiem. Droga z galerii nie zajęła im długo. Może jakieś 10 minut i byli na miejscu.

Rudzielec ponownie posłuchał starszego i zatrzasnął za sobą drzwi. Było już dość późno i chłopak spodziewał się, że blondyn zabierze go do swojego mieszkania, by mogli po prostu się wyspać. Jednak starszy widocznie miał inne plany na wieczór.

Bez słowa weszli do środka. Cisza była dla niego nieco krępująca, ale nie zamierzał jej przerywać.

Chłopak rozejrzał się po korytarzu, którym ruszyli zaraz po zamknięciu za sobą drzwi. Hol był lekko oświetlony lampami wiszącymi przy suficie.

- Po co tu przyszliśmy? Tu chyba już nikogo nie ma - mruknął Park, spoglądając na Yoongiego.

Tamten tylko machnął ręką i mruknął krótkie "o to chodzi", przez które młodszego przeszły dreszcze.

Od jakiegoś czasu zastanawiał się co starszy niesie w ładnej ozdobnej torebce i reklamówce trzymanej w ręce. On sam niósł idealnie zapakowane słodycze i wciąż ciepłe napoje zakupione w kawiarence. Przez myśl przeszło mu, że blondyn chciał tu zrobić sobie 'mini piknik', przez co aż zaśmiał się cicho.

Jasnowłosy odgarniając na szybko grzywkę z czoła, zatrzymał się przed drzwiami. Jimin zaskoczony prawie uderzył w jego plecy, lecz w pore się zatrzymał.

Zachowanie Yoongiego coraz bardziej go zastanawiało. Jeszcze kilka godzin wcześniej był gotów go co najmniej wykastrować, a teraz z typowym dla niego  "poker face'em" szedł przed nim, w dłoniach zaciskając, jak przypuszczał, podarunek dla niego.

Nie, że mu to przeszkadzało, ale po prostu go to dziwiło. Cieszył się, że chociażby jeden dzień spędzą bez większych sporów.

- Gdzieś tu... Hoseok mówił, że tu będzie... - starszy schylił się i szukał czegoś przy drzwiach. Po chwili podniósł róg wycieraczki i spod niej wyciągnął srebrny kluczyk, do którego przypięty był jakiś kolorowy breloczek. - No jest.

- Mogę już się dowiedzieć, co to za miejsce? - zapytał. Rude włosy miał ponownie zmierzwione przez wiatr (o ile jeszcze bardziej się dało) ale nie zamierzał ich poprawiać. Mogło być jeszcze gorzej.

- To klub.

- C-o?

- No klub.

- Ale... że jaki klub?

- No ten, w którym tańczy Hoseok.

Jimin stanął jak wryty (co z tego, że i tak już stał w miejscu), a jego oczy się rozszerzyły. Dlaczego jego Hyung przyprowadził go do klubu ze striptizem? Spodziewał się jakiegoś miłego miejsca... ale, że akurat to... Nie pomyślałby...

- C-co?! Ale dlaczego my... tu?! - Jimin przerażony rozglądał się, gdy tamten przekręcił kluczyk.

Budynek wydawał się być pusty. Dlaczego?

- Spokojnie. Nikogo nie ma. Dzisiaj zamknięte więc poprosiłem Hobiasza o klucze do sali z grami - Rudzielec na te słowa odetchnął z ulgą. Kochał gry (te wstępne też).

- A drzwi wejściowe? - ponownie zadał pytanie, przypominając sobie, że weszli do budynku bez żadnych problemów z zamkami.

- Widocznie zapomniał zamknąć.

Przekroczyli próg i znaleźli się w niewielkim pokoju z maszynami do gier. Zazwyczaj oświetlone miejsce, teraz było przysłoniętę ciemnością.
Yoongi bez większego problemu przeszedł przez niewielką ladę i po chwili wszystkie neony i kolorowe światła rozbłysnęły, tym samym oświetlając obu mężczyzn.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!