33. Nowy Dzień

520 36 5

To było coś pięknego. Tego tylko potrzebowałam. Jeden pocałunek, a jak spełnienie marzeń. Czy mogę więcej chcieć? Chłopak przestał mnie całować i popatrzył się w moje oczy. Nie lubię tego, ale teraz nie miałam nic przeciwko.

- Chcesz być moja?

Zaskoczyło mnie to pytanie, nie sądziłam, że o to zapyta.

- Tak.

- I będziesz mi mówić o wszystkim, co cię gryzie?

- Tak będę.

Przytulił mnie, a ja wtuliłam się w niego mocno.

- Jedźmy do domu, bo już późno.

- Dobrze
- uśmiechnęłam się.

Oboje wsiedliśmy na motocykle, Roki ruszył pierwszy, a ja za nim. Miasto nocą mijało szybko i pięknie. Napawałam się tym widokiem przed maszyną. Kiedy już byliśmy przy szkole, odstawiliśmy motocykle i poszliśmy do akademika.

- Roki? A jak będzie z jutrem? - pytam zaniepokojona.

- No pójdziesz i zapoznasz się z klasą. Będzie dobrze.

- Jesteś pewien?

- Ależ oczywiście.
- uśmiechnął się.

- Nie wiem, czy dam radę. - powiedziałam i spuściłam wzrok.

- Dasz radę. - uśmiechnął się.

Odprowadził mnie pod same drzwi do pokoju. Odwróciłam się do niego. Chłopak delikatnie mnie pocałował i dzięki temu było mi lepiej. Bo bałam się jak diabli szkoły.

- Mimo że będziemy w innych klasach, to będę przy tobie.

- Dziękuję.


Weszłam do pokoju i pierwsze co zrobiłam, to przywitałam się z Lili. Ten psiak bardzo tęskni. Dolałam jej wody do miski, bo się kończyła. I poszłam pod prysznic. Gorący prysznic, który pomagał rozluźnić się i mniej bać. Po prysznicu rozczesałam moje czarne kudły i włożyłam piżamę. I gdy padłam na łóżko, od razu zasnęłam.  

  *

Dźwięk budzika mnie trochę irytował. Byłam zmęczona i nie miałam ochoty w ogóle wstawać. Cóż trzeba. Zsunęłam z siebie cieplutką kołdrę i poszłam się ubrać. Mundurek, uhh... nie wiem, czy mogę coś na to ubrać, ale i tak ubiorę. Muszę zakryć czymś ręce. Wzięłam więc bluzę chłopaka i założyłam, zaciągając rękawy. Patrzę na zegarek, który wskazuje 7:07. Po co ja wstałam tak wcześnie. Zrobiłam sobie kawie pół na pół z mlekiem i 3 łyżeczki cukru jak lubię. Wyszłam z Lili tak, by mnie nikt nie widział z kawą w ręce, a jak wróciłam nalałam psu świerzej wody do miski i nasypałam karmy tak, by miała na zaś. Patrzę na rozkład zajęć, mogło być gorzej siedem lekcji nawet prostych. Patrzę znów na zegarek 7:40 jeszcze trochę i trzeba się zbierać. Ktoś nagle zapukał do drzwi. Mój wilczurek najeżył się i patrzył na drzwi. Nie szczekała, nie warczała, tylko wystawiała kły. Kazałam jej zostać, a sama otworzyłam drzwi. Stał tam nie kto inny jak Roki, trzymał w ręce czerwoną różę i gdy ja się tak przyglądałam, on wszedł łapiąc mnie w pasie i podnosząc, ale uważając na różę. Ja nie wiedząc co zrobić, oplotłam go nogami w pasie i przytuliłam. Zamknął drzwi i wszedł do środka ze mną, gdzie postawił znów mnie na nogi.

- Umiem sama chodzić. - powiedziałam zdezorientowana.

- Miłe część... - przewrócił oczami i się odwrócił do psa.

Przytuliłam go od tyłu.

- Przepraszam, nie jestem przyzwyczajona.

Odwrócił się do mnie i patrzył na mnie. Podeszłam do niego, stanęłam na palcach i pocałowałam. Dziwne, że to robię, nie sądziłam, że się odważę to zrobić. On wtulił mnie do siebie i wzmocnił pocałunek. Głupio mówić, ale czuć się jak w niebie to za mało w stosunku do tego. To było piękne i delikatne na swój sposób. Gdy przestaliśmy, on wręczył mi różę, pierw gładząc mnie nią po policzku, co powodowało mój uśmiech.

- Dziękuje. - powiedziałam z uśmiechem. - Jak tam poranek mijał?

- A niedawno wstałem. - zaśmiał się - Sądzę, że twój był ciekawszy.

- Czy ja wiem, normalnie jak co rano.

- Nie pytam, czy gotowa na pierwszy dzień, bo wiem, że nie jesteś gotowa. - zaśmiał się.

- No nie jestem, ale muszę jakoś dać radę. - obracałam róże za łodygę w palcach.

- Dasz rade, nie przejmuj się tak. - szturchnął mnie bokiem i się zaśmiał i ja także.

- Idziemy?

- Jasne.

Pożegnałam się z sunią i wyszłam z chłopakiem do szkoły. Nie minęła chwila, a już byliśmy przy sali, gdzie miałam lekcje.

- Dziękuje za odprowadzenie. A teraz idź do siebie, bo się spóźnisz. - zaśmiałam się.

On spojrzał na mnie i zaśmiał się, potarmosił mi włosy i poszedł śmiejąc się z tego. Uch nie lubię tego... Dzwonek zadzwonił, gdy przyszedł nauczyciel, to uczniowie zaczęli wchodzić do sali. Ja oczywiście ostatnia, bo musiałam zobaczyć która ławka wolna. Gdy weszłam zobaczyłam trzy ławki wolne, usiadłam w tej ostatniej, która była. Jak najdalej od ludzi. Trochę uczniów się obracało i zwróciło na mnie uwagę bo w końcu nowa tak? Wyjęłam zeszyt i zaczęłam kolorować kratki w nim, skupiałam się na wykładzie i tak mi było łatwiej skupiać na nim uwagę. Czułam wibracje telefonu, więc spojrzałam na nauczycielkę, która pisała coś na tablicy i dyskretnie zobaczyłam kto do mnie napisał. To był Roki.

Naleśnik: Zjedli cię? :p

Ja: Już tak :d

Naleśnik: O nie ty jesteś moja >:(

Uśmiechnęłam się i schowałam telefon. Dłuży się mocno ta lekcja.  

  *

Dzwonek zadzwonił jak dobrze. Już miałam dość. Podeszłam do tablicy ogłoszeń, by sprawdzić, co teraz mam, gdy poczułam nagle czyjąś rękę na ramieniu. Myśląc, że to Roki odwracam się i jestem nie mile zaskoczona, gdy widzę przede mną obcą posturę.

- Czegoś potrzebujesz? - uśmiechnął się jakiś chłopak.

- Nie dziękuje, sama sobie poradzę. - i odwracam się od chłopaka.

- Ale na pewno? Może cię oprowadzę tu? - znów położył rękę na moim ramieniu, więc się odsunęłam.

- Nie dziękuje, jak już mówiłam.

- Ale chce być miły. No chodź ze mną.

- Jak mówi nie, to znaczy nie. Idź sobie lepiej, bo źle skończysz.
- odwracam się na znajomy głos za mną i uśmiecham na widok przyjaciela.

- Hej Bartek. - witam się miło.

- Wybacz stary, nie wiedziałem, że ona od ciebie.

- Sio.
- powiedział ostro Bartek, a chłopak poszedł.

- Dziękuje - powiedziałam.

- Nie ma za co mała. - puścił mi oczko. - Co teraz?

- Polski. Zobaczymy jak to będzie.

- A jak tam kogoś już poznałaś?

- Oprócz tamtego typa to nie.
- spuściłam wzrok.

- Nie wiedzą co tracą. Chodź, odprowadzę cię.

Pokiwałam tylko głową z uśmiechem i szłam z przyjacielem, pod sale od polskiego. Siadłam na ławkę razem z nim i gadaliśmy na głupie tematy. Dziewczyny patrzyły z zazdrością, na co zwracałam uwagę, co zauważył chłopak.

- Ta będą tak patrzeć i przechodzić po pięć razy mówię ci. - zaśmiał się.

- Nie lubię tego.

- A pokazać ci coś, po czym zdębieją im miny?
- uśmiecha się szeroko odsłaniając proste zęby.

- Może być gorzej? - sama się zaśmiałam.

- Zaraz dzwonek to ja się zwijam pod sale. - przybliżył się do mnie i szepnął na ucho. - Patrz na nie teraz.

Podniósł głowę i pocałował mnie w czółko. Po tym odszedł i powiedział: „do zobaczenia" na o odpowiedziałam tym samym. A patrząc na dziewczyny już wiem, że u większości mam przerąbane. Ale to śmieszne jak się zachowują. Gdy Bartek zniknął za rogiem jakaś dziewczyna, blondynka o takich brudnych niebieskich oczach do mnie podbiegła.

- Jejku, jejku, jejku! Znasz go?!

- Kogo? Bartka?

- Taaaaak.

- No zam.

- Nie mogę, to było takie słodkie.

- Hah no on jest miły w tych kwestiach, mimo że wkopał mnie w wojnę z dziewczynami chyba.
- zaśmiałam się.

- No trochę. - ona też się zaśmiała. - Tak w ogóle to Ania. - wyciągnęła rękę w moją stronę.

- Natalia jestem. - ugryzłam się w wargę na to, co powiedziałam, ale za późno na odwrót i podałam dziewczynie rękę. - Wole swoje drugie imię, na pierwsze mam Nicol.

- Ah jak kto woli. Powiedz, jaki jest Bartek?

- Hah a czemu pytasz? - zaśmiałam się. - Jest miły, troskliwy i opiekuńczy. I uprzedzając kolejne pytanie, nie jesteśmy razem.

- O jej. Tak o pytam. Ale nie zmierzacie się ku sobie? - oczy jej świecą.

- Nie. - uśmiechnęłam się. - A co?

- Bo on mi się podoba... - oj no to problem.

- Aaa no przecież. No cóż, trzeba pogadać z nim, a nie stać z boku. - zaśmiałam się.

- Ah, gdybym umiała.

Zadzwonił dzwonek. Weszłyśmy do sali i co dziwne Ania usiadła obok mnie.

Reszta lekcji minęła naprawdę dobrze. Dziewczyna dotrzymywała mi towarzystwa, oprowadzając mnie i na koniec chciała przyjść do mnie. I zaprosiłam ją. Okazało, się, że zakwaterowana jest troszkę dalej ode mnie, ale po drodze. Ostrzegłam ją przed Lili, zanim weszliśmy. Otworzyłam drzwi i piesek przyszedł się przywitać.

- Jakaś ty cudowna. - powiedziała dziewczyna i zaczęła głaskać ją.

- Chcesz kawy, herbaty?

- Nie, tylko na chwile wpadłam. Jutro może przyjdę na dłużej.
- uśmiechnęła się.

- Nie ma sprawy. - także się uśmiechnęłam.

Posiedziała chwile i poszła. Ja wyszłam z sunią i jak wróciłam, to przebrałam się w luźne spodenki i bokserkę. I siadłam do odrabiania lekcji. Odpisywałam Rokiemu, który wyszedł z kolegą pograć w nogę. Po wszystkim położyłam się i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.


******Nie zabijcie za przerwę xd ciężki okres w życiu miałam i zastój mocny. Wstawiam ten trochę nudnawy rozdział wam. Myślę, że się spodoba wam :* i piosenka cudo ^^  

Szybka i NiebezpiecznaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!