Sara

Jak dobrze, że telefon przerwał tę bezsensowną wymianę zdań, czuję się wympompowana.

-Cholera, gdzie jest ten telefon? A jest. Halo?

-Cześć Kochana, wszystko w porządku?-odzywa się Caroline

-A tak, mam dużo nauki i niezbyt dobre sypiam, ale poza tym nie narzekam.

-Martwisz mnie, ostatnio tak szybko od nas wyszłaś, to przez Marco prawda?

-Nie...,tak...., wierz mi, to skomplikowane, na prawdę nie musisz się martwić, a tak poza tym co słychać?

-Dostałaś list od twojej mamy,chyba zapomniałaś ją poinformować o zmianie adresu.

-Rzeczywiście wypadło mi to z głowy, zadzwonię dzisiaj do niej.

-Podrzucę ci ten list, jestem w okolicy, kupię coś słodkiego i poplotkujemy.

-T....teraz? Wiesz, jestem zajęta,miałam zamiar posprzątać zanim wróci moja współlokatorka i miałyśmy się pouczyć.

-Jasne, będę za 15 minut.- i rozłączyła się.

Kurwa Mać, jasna cholera, niech to szlag, jeśli siostra zastanie tu Marco może wyciągnąć błędne wnioski, on nie może tu zostać, więc szybko lecę na dół w celu pogonienia natręta.

-Marco!

-Tak skarbie? Jesteś zdenerwowana,to przez tę rozmowę telefoniczną?-dopytywał

-Dzwoniła Caroline, ma mi przywieźć list od mamy, będzie tu za 15 minut.

-Świetnie, zrobię jej kawę,zostało jeszcze trochę jedzenia.

-Nie, nie świetnie, musisz się stąd ulotnić, nie może cię tu zobaczyć, ona może powiedzieć Nickowi i wyciągnąć błędne wnioski, Nick...., wiesz jaki on jest, jak sobie coś ubzdura to koniec, jest taki nadopiekuńczy.

-I za to go szanuję, obowiązkiem każdego mężczyzny jest chronić swoją rodzinę. Chcąc nie chcąc będzie musiał mnie tolerować.

-Tak, zwłaszcza za pomocą pięści na twojej buźce.

-Martwisz się o mnie? Zapewniam cię, że nie musisz, ze wszystkim sobie poradzimy,spokojnie,-powiedział i pocałował mnie w czoło-Chodź, zrobię ci twoją ulubioną herbatę, poprawi ci nastrój, potem przygotuję ci kąpiel.

Objął mnie i poprowadził do kuchennej wyspy, znów mnie ucałował w głowę i zabrał się za przygotowywanie herbaty, ja zaś obserwowałam moje drżące dłonie.

10 minut później słyszymy dzwonek do drzwi, nogi mam jak z waty, Marco zdaje się to zauważać i kładzie ręce na moich ramionach by mnie powstrzymać od wstania, a sam podchodzi do drzwi, jego twarz niczego nie zdradza. Ja mam wrażenie, że zaraz ziemia się pode mną rozstąpi.

-Marco?-słyszę niedowierzanie w głosie Caroline

-Car, ja go tu nie zapraszałam, sam się wczoraj wprosił, moja koleżanka go wpuściła, od tej pory nie chce wyjść, nie rozumie słowa nie dupek żołędny.-nie wiedząc czemu czuję potrzebę tłumaczenia się, a Marco uśmiecha się krzepiąco usiłując jakoś udzielić wsparcia.

-Wchodź, rozgość się, kawa na ciebie czeka-mówi do mojej siostry jak gdyby nigdy nic.

Caroline podchodzi do mnie ostrożnie i czujnie niczym kot i siada, obserwując to mnie to Marco kątem oka.

-Sara mówiła, że jej mama do niej pisała, jak ona się ma?-pyta Marco, próbując znowu być tym, który rozluźnia atmosferę.

-Chodzi o to, że nie bardzo wiem,moja siostra zapomniała powiedzieć swojej mamie że zmieniła adres, już wiem dlaczego.

Uwierz w nasRead this story for FREE!