Sara

-Marco...! Do cholery obudź się!-wołałam.

-Mhm....-wymruczał drzemiąc w najlepsze

-Do diabła Marco, dupku żołędny!-krzyknęłam mu prosto do ucha, a on obudził się i prawie spadł z łóżka.

-Co do...., aaaa....,już się obudziłaś. Byłaś niesamowita wiesz?-odezwał się rozpozcierając na twarzy swój leniwy zadowolony uśmiech.

-Niesamowita?! O czym ty bredzisz?!

-Przyniosłem ci herbatę i jedzenie,pocałowałem cię w głowę i zamierzałem wyjść, ale zachciało ci się pieszczot, zupełnie mnie wykończyłaś.-odpowiedział rozciągając się przy tym.

-Wykorzystałeś mnie...

-Zauważ, że nadal jesteśmy w ubraniach, kontynuując, zaczęłaś mnie całować, oplotłaś mnie nogami i zniewoliłaś. Co potwierdza moją teorię, że mnie pragniesz, a co więcej masz fantazje seksualne na nasz temat, co przeczy temu, że tyko mężczyznom jedno w głowie.

Nie miałem szans by się bronić inie mogłem cię w ogóle dobudzić.

-To jakieś bujdy, mogłeś mnie rozebrać i ubrać i mogłeś....

-Hej!-podniósł głos, podszedł do mnie i położył rękę na moim ramieniu-Za kogo ty mnie masz? Nigdy w życiu nie zrobiłbym ci niczego czego byś nie chciała, może i jestem dupkiem jak już mnie określiłaś, ale nekrofilia mnie nie pociąga, nie tknąłem cię palcem, bo próbowałem się uwolnić,całowałem cię tylko trochę po szyi,liczyłem że albo znów uśniesz, albo się obudzisz. Do niczego nie doszło, panowałem nad sobą , możesz mi wierzyć.

-Jasne, nie rób ze siebie świętoszka, nie wciśniesz mi kitu, że tego nie chciałeś, zemną....

-Kochanie i nadal chcę, ale wolę poczekać, aż sama mnie zechcesz moja mała cudna dziewico.

-Dziewictwo to jeszcze nie choroba,jeśli chcesz wiedzieć mój drogi.

-Fakt, to skarb, którym zamierzam się długo cieszyć.

-To znaczy, że my nie.....?

-Absolutnie nie.

-O Mój Boże, Ty mówisz poważnie,Marco ale przecież to nie ma sensu, ty, ja, to...., nie widzisz tego?

-Pragniemy siebie i to się liczy,wiem że masz wątpliwości co do mnie, pokonamy to, udowodnię ci,że jesteśmy dla siebie stworzeni.

-Przed wyjazdem tak nie uważałeś.

-Nie możesz się bardziej mylić,odkąd się pojawiłaś domyślałem się tego, po naszym pierwszym pocałunku byłem już tego absolutnie pewien. Fakt trochę obleciał mnie strach bo jesteś siostrą mojej przyjaciółki, którą byłem w jakimś sensie zafascynowany, pogubiłem się, oboje potrzebowaliśmy czasu by ochłonąć.

-Wybrałeś sobie kiepską porę na powrót, zaczęłam studia, ty tylko mnie tam prześladujesz.

-Nieprawda, kiedyś rzuciłem studia, czego potem żałowałem, jeśli drzwi od kariery się zamkną,może nie być następnych, a poza tym zawsze byłem dociekliwy.

-Co ty nie powiesz mądralo....-odparłam kładąc ręce na biodrach i milknąc. Wtem odzywa się burczenie z mojego brzucha, z czego chwilę później się śmiejemy.

-Chodź Skarbie, musimy cię nakarmić i napoić, a to co przyniosłem całkiem już wystygło.-mówi

-Dobrze, ale chciałabym najpierw wziąć prysznic i przebrać się, to nie potrwa długo i zjemy to co przygotowałeś.

Uwierz w nasRead this story for FREE!