Wychodząc z uczelni starałam się wmieszać w tłum uważając by nie natknąć się na Marco,postanowiłam ukryć się gdzieś za drzewami albo za samochodami by spokojnie móc pogadać z siostrą przez telefon.

-Sara? Jak pierwsze zajęcia?

-Dobrze, słuchaj, mam pytanie,wiesz coś o powrocie Marco?

-Jakim powrocie, o czym ty mówisz?

-Wrócił, jest na mojej uczelni, na moich zajęciach, w mojej grupie i zaczepił mnie, twierdzi że musimy porozmawiać a ja na prawdę nie mam na to ochoty.

-Skarbie...,tak mi przykro, mogę ci jakoś pomóc?

-W sumie to...tak jakby...tak...,mogłabym zostać u ciebie na noc? Ja wiem że z Nickiem potrzebujecie prywatności i jeszcze dziecko, ale...

-Siostrzyczko wiesz że jesteś u nas zawsze mile widziana, mój dom jest twoim domem.

-Dziękuję ci, znowu ratujesz mi życie,niedługo będę tylko złapię taksówkę.

-Będziemy czekać.

Rozłączyłam się, wzięłam głęboki wdech i ostrożnie rozejrzałam się czy mogę wyjść z ukrycia by znaleźć się w następnym, choć jak znać Marco on znajdzie mnie u siostry głupi nie jest, choć z drugiej strony....po jaką cholerę on wrócił, było dobrze bez niego, mam wystarczająco wiele zmartwień a on się nagle pojawia jak gdyby nigdy nic, i jeszcze ma żądania, rozmowy mu się nagle zachciewa.Nie ma o czym rozmawiać uciekł przez jeden głupi pocałunek, który nic nie znaczył, chociaż kogo ja oszukuję to był mój pierwszy pocałunek w życiu, który doprowadził mnie do tego stanu w jakim byłam po jego wyjeździe, nie potrzebuję powtórki, niech się dzieje co chce a on niech spada.

38 minut później...

-Witaj siostrzyczko,tęskniliśmy-mówiąc to Caroline obejmuje mnie na ręku trzymając mojego siostrzeńca. - Chodź na pewno jesteś głodna a Nick w kuchni pichci coś dobrego.

-Nick? W takim razie nie traćmy czasu.

Kiedy weszłyśmy do kuchni od samego zapachu zrobiłam się głodna a Nick widząc tylko swą żonę porwał ją w ramiona i obdarzył najczulszym pocałunkiem jaki wżyciu widziałam, trochę to było krępujące ale kiedyś trzeba będzie się do tego przyzwyczaić.

-Nie jesteśmy sami kochany...-powiedziała moja siostra i kciukiem wskazała moją osobę

-Sara? Jak miło cię widzieć,idźcie już do stołu zaraz nakładam. Dawno nas nie odwiedzałaś więc musi być jakiś szczególny powód, zgadza się?

-Nick.-znów odezwała się moja siostra trzepnąwszy go w ramię.

Spuściłam głowę nie chcąc odpowiadać, nie chcę kłopotów tylko normalnego życia i jakiegoś celu w nim.

-Pamiętasz Marco?

-Jakże bym mógł go nie pamiętać,próbował mi cię odbić i uciekł kiedy nasz syn był pod twoim sercem i kiedy Sara...,o do diabła wybacz Saro zapędziłem się.

-Nie, w porządku, wiecie co? Może pomogę nakryć do stołu albo wezmę małego?

-Mogłabyś?

-No jasne. Chodź mały, czas by ciocia cię trochę pomęczyła.

Cały posiłek odbywał się niemal w milczeniu nie wliczając gulgotania i gaworzenia mojego małego siostrzeńca i zabawnego karmienia go, ten obrazek wzbudził we mnie coś....,niemal jak tęsknotę.

-Wszystko w porządku? Jeśli jesteś zmęczona może się połóż?

-Nie, na prawdę, wy gotowaliście ja pozmywam.

-Długo chcesz o tym nie rozmawiać?-zapytał Nick, jak zwykle bezpośredni.

Caroline posłała mu mordercze spojrzenie.


-A co ma robić? Nikt z nas nie życzył sobie jego powrotu. Moja siostra poszła na najlepszą uczelnię żeby zdobyć wykształcenie,zrobić coś dla siebie i zapewnić sobie przyszłość a naszym zadaniem jest ją wspierać, i jest na tyle zdolna że potrafi się na tym skoncentrować i dostała już nauczkę.

-Caroline, w porządku nie musisz mnie bronić, nie zamierzam uciekać ani też z nim rozmawiać, ja mam własne życie i jemu nic do tego, poradzę sobie z nauką,znajdę pracę, w moim życiu nie będzie nikogo bo nie ma w nim miejsca dla kogokolwiek. A teraz przepraszam pójdę jednak się położyć.

-Jasne, idź.-odparła moja siostra,dalszej rozmowy nie słyszałam a przynajmniej próbowałam nie słyszeć, bo udałam się do mojego dawnego pokoju.

-I co narobiłeś? Nie mogłeś się powstrzymać prawda?

-Ale o co ci chodzi kobieto? Chcę tylko...

-Wiem, ale tak tego nie osiągniesz,wiem co ci chodzi po głowie i nie pozwalam ci.

-Trzeba coś z tym zrobić.

-Nie, trzeba to zostawić tak jak jest, Sara da sobie radę, jest mądrzejsza i dojrzalsza, a teraz jeśli skończyłeś idź umyć naszego syna i przewinąć go no i oczywiście połóż go spać ja pozmywam.

Nickowi się to nie podobało ale nie chciał się kłócić z żoną, dosyć już przeszli, jednak z tyłu głowy chodziła mu myśl by spotkać się z Marco i powiedzieć mu do słuchu.

Zakradł się do pokoju Sary gdzie już spała, pożyczył jej telefon i wyszedł z nim na chwilę,wiedział że może pożałować tego co zrobił ale był gotów na wszystko byleby ochronić swoich bliskich.

-Sara?

-Chciałbyś, z tej strony Nick.

-Skąd masz jej telefon?

-Nie ważne, masz czas żeby się spotkać? Powinniśmy pogadać i wyjaśnić sobie kilka spraw.

-Będę rozmawiał tylko i wyłącznie z Sarą.

-Jak widzisz ona tego nie chce.

-Znajdę jakiś sposób...

-Albo zostawisz ją w spokoju.

-Nie mogę tego zrobić, wróciłem dla niej, kocham ją i nie zrezygnuję ze Sary choćbyś nie wiem jak mnie straszył.

-Nie sądzę żeby to była miłość,gdybyś ją kochał nie uciekłbyś jak tchórz kiedy cię potrzebowała, ona ma swoje życie i nie może zaniedbywać nauki ani pracy.

-Nie dopuszczę do tego, zostawię ją jeśli tego będzie chciała a nie chce.

-A ty skąd to wiesz?

-Mam oczy, no i trochę już żyję na tym świecie znam się na kobietach, wiem że Sara wciąż mnie chce tak ja jej a nawet bardziej tylko potrzebuję czasu i planu, żeby jej udowodnić że nie ucieknę i że się zmieniłem.

-Bardziej będziesz potrzebował szczęścia, ja radziłbym ci się trzymać od niej z daleka ale wiem, że mnie nie posłuchasz, nie powinienem tego mówić ale jesteście dorosłymi ludźmi i możecie sobie radzić sami ja nie będę się wtrącał chyba że zajdzie taka konieczność, muszę chronić moich bliskich.

-Świetnie to rozumiem, ja też chcę chronić moich bliskich a Sarę w szczególności.

-Ona ci na to nie pozwoli, lepiej pakuj manatki i wracaj skąd przybyłeś.

-Nie ty o tym decydujesz.-i tymi słowami Marco zakończył rozmowę doprowadzając tym Nicka do furii.

-Do diabła, niech cię.....jeśli skrzywdzisz Sarę lub kogokolwiek innego mi bliskiego zapłacisz za to, będę chronił Sarę własną piersią jeśli będzie trzeba.

Nick zły wrócił do pokoju Sary,odłożył telefon na miejsce, a potem poszedł zająć się synem,choć wolałby robić co innego i porozmawiać ze szwagierką,ostrzec ją choć pewnie kazałaby mu się nie wtrącać do swojego życia. Miał złe przeczucia co do tej historii, a jeszcze nawet nie wiadomo jaki będzie jej ciąg dalszy.....

Uwierz w nasRead this story for FREE!