ROZDZIAŁ 21 - StRaCh

2K 192 24

Wiedziałam, że przyszedł ktoś ważny i powinnam wstać oraz spuścić głowę by nie złapać kontaktu wzrokowego, ale po pierwsze nie byłam w stanie wstać, gdyż byłam za słaba, a po drugie jestem zbyt ciekawska by nie spojrzeć w tamtą stronę, dlatego musiałam to zrobić i spojrzeć w stronę drzwi by zobaczyć ALFE ?!?

- Co tu się dzieje - wrzasnął przybysz, akurat ten to ma wyczucie wchodzi wtedy, gdy ten chce ze mną porozmawiać

- Witaj Alfo ja...tu...ona - jąkał się jakby przyszedł tu ktoś kto może go zabić za każdy popełniony błąd, a przepraszam przecież jest tu nasz najwspanialszy Alfa.

- Przestań się jąkać i przejdź do rzeczy - powiedział władczym głosem.

- Zaczyna się rządzić - kasznełam.

- Coś ty powiedziała - wrzasnął na mnie.

- Przepraszam ja - zapytałam. Wiem, że o mnie chodzi, ale spróbuję odwieść go od tego tematu.

- Tak - wrzasnął bardziej wściekły niż przed chwilą.

- Nic - powiedziałam z uśmiechem.

- Dobra nie ważne odpowiadaj w tej chwili na moje pytanie - wskazał na wilka. Coś szybko mi odpuścił.

- Przyszedłem tutaj by dostarczyć jedzenie, zauważyłem, że nie ma jednej z tych dziewuch ludzkich - popatrzył na mnie złowrogo. Przecież ja nic nie zrobiłam - więc zacząłem ją wypytywać. Ona nie chciała nic powiedzieć, dlatego chciałem ją zmusić by dowiedzieć się czegokolwiek - powiedział wszystko szybko i płynnie cały czas patrząc na Alfę.

- A wydałem taki rozkaz! Byś mógł używać względem niej... tego człowieka przemocy - zapytał wściekły.

- N...i...e, ale myślałem- wyjąkał strasznie zdenerowowany.

- Więc lepiej przestań myśleć - podszedł do niego z prędkością światła, chwycił go za gardło i zaczął podduszać albo dusić. Nie umiałam tego odróżniać. Wilkołak nie szarpał się chyba wiedział, że i tak nie wygra ze swoim władcą.

- Przep... - zaczął, ale musiał na chwilę przestać by nabrać chociaż trochę powietrza - raszam - wydukał. Widziałam jak zaczyna mu brakować powietrza nie mogłam na to patrzeć. Może chciał mnie pobić jednak nic takiego nie zrobił by go zabijać. Jestem przecież więźniem, więc mimo wszystko mógł mnie tak traktować. Nawet powinien. Wiem to co teraz zrobię względem niego może się wam wydać dziwne, ale tego wymaga moje sumienie.

Pomimo bólu i braku sił, szybko wstałam i zaczęłam prędko podchodzić do Alfy. Chwyciłam go za rękę i zaczęłam odciągać od wilkołaka. Na początku chyba nawet nie zauważył, że próbuję cokolwiek zrobić, ale po chwili zdezorientowany na mnie spojrzał i uśmiechnął się złośliwie.

Trzymając wilka drugą ręką zamachnął się na mnie przez co puściłam go i upadłam. Nie chciałam się poddać tak szybko dopóki mam przynajmniej minimalną siłę by ustać i pomagać będę to robić. Dlatego ponowiłam próbę ratowania wilka. Wstałam i podeszłam weszłam między nich obu. Złapałam rękę Alfy i pociągnęłam ją w swoją stronę i wykręciłam następnie odpchnęłam go. On przez swoje zdezorientowanie zachwiał się, ale puścił wilkołaka.

Wilk nie by już utrzymywany przez swojego pana, dlatego upadł z hukiem na podłogę próbując nabrać jak najwięcej powietrza. Widać było, że jeszcze chwila i mogło by być po nim. Szybko kucnęłam koło niego i sprawdzałam czy na pewno nic mu nie będzie, teraz dopiero będąc tak blisko wilka zauważyłam, że to ten który mnie tu przywiózł, któremu miałam pomóc i jak zwykle coś tak ważnego wypadło mi z głowy.

W czasie gdy mu pomagałam poczułam mocny uścisk na ramieniu oraz połączone z tym szarpnięcie. Odwróciłam się i zobaczyłam wściekłą twarz Alfy, a po chwili zostałam postawiona na nogi i spoliczkowana. Twarz mnie okropnie piekła, ból był gorszy niż jak dostałam od leżącego wilkołaka. Teraz już wiedziałam, że traktował mnie ulgowo.

- Chyba pozwalasz sobie na za dużo - powiedział.

- Nic nie zrobiłam - powiedziałam. Teraz ja jestem zdezorientowana, nie wiem zbytnio o co może mu chodzić.

- Powiadasz, że nic nie zrobiłaś - zaczął się śmiać - Bardzo śmieszne, może podać parę przykładów.

- Możesz podać - powiedziałam to i chyba nie była to odpowiedz na jaką czekał. Pewnie jesteście ciekawi jak do tego doszłam, to tak gdy popatrzyłam w jego oczy zobaczyłam złość w jego oczach. W sumie to codzienność co patrzę na niego to on jest zły, wściekły lub chce kogoś zabić.

- Moja cierpliwość się skończyła - wrzasnął i chciał mnie uderzyć, ale udało mi się zrobić unik.

- Ty nie masz w ogóle cierpliwości, więc nie wiem skąd to ostatnie słowo - powiedziałam również zła, ponieważ ocenia mnie nie znając.

- Ty mała wredna s... - przerwałam mu by nie dokończył tego zdania.

- Nawet nie kończ. To ty jesteś wredny najlepiej wyjdź stąd w tej chwili, nie jesteś tu potrzebny - powiedziałam i chyba przesadziłam, ponieważ jego twarz wskazywała na to, że jest przerażająco wściekły. Zamachnął się swoją ręką, którą zgiął w pięść i uderzył mnie w twarz.

Uderzenie było bardzo potężne, przez nie poleciałam do tyłu i uderzyłam w betonową ścianę tyłem głowy. Zsunęłam się po ścianie i upadłam tyłkiem na podłogę. Nie mogłam się ruszyć z powodu okropnego bólu. Siedziałam tam i nie słyszałam nic co mówił Alfa, ruszał ustami, a ja czułam się głucha. Po paru chwilach poczułam mocny ucisk w głowie oraz mroczki przed oczami. Po woli zamykałam oczy i usypiałam. Ostatnie co zobaczyłam to strach na twarzy wilka. Po tym nie widziałam już nic.

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now