RoZdZiAł 20 - DzIwNe UcZuCiE

1.6K 149 14

Drzwi powoli się uchylały, ja natomiast coraz bardziej się denerwowałam. Byłam przerażona opcją, że Fran się coś stało, jeśli by nie wróciła była by to moja wina i wiem o tym bardzo dobrze.

Drzwi coraz bardziej się rozwierały. Patrzyłam uważnie, aż zobaczyłam...... wilkołaka, wilkołaka, który od samego początku dostarcza mi i na początku mojego pobytu Fran jedzenie.

Wchodząc na początku rozglądał się uważnie po pomieszczeniu, aż mnie wreszcie po chwili zauważył. Spojrzał na początku zdezorientowanym wzrokiem, następnie złym jakbym była jakimś okropnym człowiekiem. Może to prawda, może trafiłam tutaj bo jestem złym człowiekiem i mimo, że uważam iż dobrze robiłam naprawdę szkodziłam.

Rozejrzał się jeszcze raz i chyba zauważył, że nie ma tu Fran. Aha czyli nie wie o tym, że ona jest z Jackob'em. Coraz bardziej zły zaczął podchodzić do mnie. Jednym zwinnym ruchem chwycił mie za bluzkę i mocno pociągnął bym wstała. Ja jednak nie byłam zbyt silna przez to, że nie jem od kilku dni, dlatego mimowolnie zaczęłam spadać na ziemię. Uderzyłam mocno o zimny beton przez co jęknęłam z bólu. Wilk nie był już zły był aktualnie wściekły co zaczęło mnie przerażać. On nie przejmując się ani nie zważając na mój stan podniósł mnie jeszcze raz i uderzył pięścią w brzuch. Poczułam okropny palący ból w okolicy brzucha, krzyknęłam, ale nie zdążyłam dokończyć krzyku ponieważ szybko zatkał mi usta swoją wielką ręką.

- Odpowiesz mi teraz na pytanie - powiedział - Gdzie jest twoja koleżaneczka ? - nie wiedziałam co odpowiedzieć, czy gdy powiem prawdę nie stanie się coś złego, jednak z drugiej strony nie potrafiłam kłamać i nie mogłam.

- Na pewno nie ma jej tutaj - powiedziałam i chyba nie tego oczekiwał, ponieważ uderzył mnie mocno w twarz.

- Przestań lepiej żartować i odpowiedz na moje pytanie bo jeśli nie możesz tego porządnie pożałować - wrzasnął wściekle.

- Mam powiedzieć prawdę - zapytałam patrząc mu w oczy, co go zdziwiło, ale kiwnął głową na tak - Jest z Jackob'em, którego ty nie chciałeś zawołać. Na szczęście sam tutaj przyszedł i zabrał ją by jej pomóc - powiedziałam, a on zaczął się śmiać, ale nie tak jak ktoś kogo się rozśmieszyło, tylko z takim jadem przez który zaczęły przechodzić mnie ciarki.

- Myślisz, że uwierzę Ci w to, iż - podkreślił mocno ostatnie słowo - przyszed tutaj nasz Beta by pomóc jakiemuś marnemu nic nie znaczącemu człowiekowi. Proponuję Ci zacząć mówić prawdę, albo może Tobie się porządnie dostać za kłamstwo względem wilkołaka.

- Ale ja mówię prawdę - powiedziałam na tyle głośno by usłyszał.

- Dobrze to teraz spotka Cię kara za mówienie "prawdy" - podkreślił sarkastycznie ostatnie słowo.

Trzymając mnie cały czas od początku jak tu przyszedł. Po chwili, gdy zostało wypowiedziane ostatnie zdanie uderzył mnie pięścią najpierw w moją twarz następnie w brzuch, który już był na pewno posiniaczony. Ból był okropnie przerażający czułam się jakby ktoś jeździł po mnie jakimś tirem. Czułam wszystkie mięśnie i kości, a przy każdym zetkniętiu jego olbrzymiej pięści z moją delikatną skórą odczuwałam pieczenie mocniejsze od poprzedniego. Czułam także, że robi to w miarę delikatnie jednak ja jestem strasznie wrażliwa, dlatego każdy jego ruch bolał.

Jednak najbardziej bolała myśl, że słowa innych ludzi o wilkołakach się sprawdziły. Mówiły o tym, że są one bezwzględnymi i bezdusznymi istotami. Nie myślącymi o nikim innym niż o swojej rasie, a jeszcze bardziej o sobie. Nie szanującymi ludzi i znęcającymi się nad nimi w każdej możliwej chwili. Nie wierzyłam im nigdy albo nie chciałam wierzyć może miałam w swojej podświadomości jedną myśl, że to są plotki oraz kłamstwa by oszpecić ich rasę. By ludzie zaczeli się stawiać ze względu na to, że nami rządzą.

W tej chwili nie czułam nic, żadnego uderzenia, żadnego bólu czy pieczenia. W tej krótkiej chwili odczówałam  zawiedzenie z powodu tej okropnej świadomości. Jestem zawiedzona sobą i wręcz przerażona tym, że byłam przekonana, iż są prawie w ogóle nieszkodliwi. Wiedziałam, że zabijają ludzi, ale miałam minimalną nadzieję, że są chociaż odrobinę dobrzy.

Nagle poczułam potężne uderzenie przez które mimowolnie krzyknęłam przez co dostałam mocno w twarz. Przez to, że przestałam rozmyślać, zaczęłam odczówać ten ból popatrzyłam w oczy wilkołaka. Widziałam w nich radość, przewagę i władzę, jednak najgorszy był jego wstręty uśmiech mówiący sam za siebie. Jestem teraz pewna, że wilkołaki nie są tak dobrzy jak myślałam. Teraz już to wiem i to jest okropne.

Zaczęłam płakać ze swojej bezsilności i z bólu, który był coraz bardziej silniejszy. Chciałabym żeby zniknął teraz i żeby go nie było. Chciałabym by to się nie wydarzyło, ale wiem, że się tak nie da, że muszę to przeżyć i żyć dalej. Tak więc zrobię.

Po chwili zdałam sobie sprawę, że mam zamknięte oczy, gdy je otworzyłam zdałam sobie sprawę, że moja bujna wyobraźnia zaczęła działać i to wszystko sobie wymyśliłam ponieważ gdy otworzyłam oczy nic mnie nie bolało oprócz twarzy. Zostałam uderzona dopiero raz byłam aktualnie w momencie, gdy mówił o tym, iż pożałuję, czyli ten ból, przerażenie, bezwzględność wilków to wszystko było wymyślone przez moją bujną wyobraźnię.

Wilk przymierzał się do uderzenia mnie po raz drugi, gdy nagle usłyszeliśmy za sobą głośny ryk. Wilkołak szybko mnie puścił, obrócił się i spuścił głowę.

Ja w tym czasie poczułam po raz drugi w dzisiejszym dniu betonową podłogę. Wiedziałam, że przyszedł ktoś ważny i powinnam wstać oraz spuścić głowę, ale po pierwsze nie byłam w stanie, a po drugie jestem zbyt ciekawska, dlatego spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam...

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now