❁❀68❀❁

3.9K 518 390

Jimin

Chłopak obrócił się wokół własnej osi, przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze. Tak jak powiedział starszy, koszulka była nieco za duża na niego.
Bokserki, które pożyczył od właściciela mieszkania, w którym miał spędzić noc, były jednak idealnie dopasowane.

Jimin nieco speszony faktem, że będzie musiał pokazać się Yoongiemu w bokserkach bardzo podkreślających jego siedzenie, wyszedł z łazienki.

-Jesteś szybki - usłyszał mruknięcie starczego zaraz po otworzeniu drzwi.

-Nie tylko w braniu prysznicu - zażartował wchodząc do salonu.

Blondyn leżał na kanapie oglądając jakiś serial, jak przypuszczał młodszy, tureckiej produkcji.

-Nie rozpędzaj się tak, mały - Yoongi posłał mu spojrzenie.

Przeskanował wilgotne rude włosy,  zaróżowioną od gorącej wody twarz oraz zbyt duży T-shirt niższego. Wzrok zatrzymał na dolnej części garderoby chłopaka.

Yoongi

Nie... nie patrz się tak... Ugh...

-Coś nie tak? - zapytał nico zdezorientowany Jimin, dostrzegając wzrok blondyna.

Chłopak odwrócił swój wzrok i mruknął coś do siebie. Poprawił odstające kosmyki włosów.

-Nie nie... Emm... Chcesz już iść spać? Mogę Cię zaprowadzić do pokoju - spojrzał na rudowłosego. Mężczyzna również odwrócił wzrok, nieco się czerwieniąc. - A no i... Jakbyś mógł to nie wystrasz mi rano Hobiasza... Nie wiem jak wyglądasz rano, ale wydaje mi się, że źle... W sumie każdy z nas źle wygląda po przebudzeniu.

-Taa... Postaram się nie wyglądać jak siedem nieszczęść. Hoseok wróci rano? - rudzielec zaśmiał się.

-Pewnie tak. Może będzie nad ranem. Wyślij go wtedy do salonu i powiedź, że ja kazałem Ci tam spać.

Yoongi poprawił zsuwającą mu się z ramienia koszulę.
Nie wiedział od kiedy zaczął być miły dla Chima. Przypuszczał, że to tylko buzujące w nim hormony i potrzeba bliskości sprawiły, że  zawarł tymczasowy sojusz z homoseksualną kluchą. Drugim powodem zawieszenia broni była obawa przed kolejnym skrzywdzeniem młodszego za pomocą ostrych słów, a mimo swojego dotychczasowego zachowania, lubił tego czasem zbyt wyszczekanego dzieciaka.

Rudzielec pokiwał głową i usiadł na sofie, tuż obok nóg domownika.

-Nie idę jeszcze spać. Co oglądasz? - zapytał opierając się o miękkie poduszki.

-Nawet nie wiem. Włączyłem cokolwiwk bo nic nie ma w telewizji - Min podniósł się do siadu i skrzyżował nogi.

-To pograjmy w coś!

-Niby w co? Nie chcę żebyś mi całą noc wył, bo przegrałeś - jasnowłosy zmarszczył brwi i uśmiechnął się cwaniacko.

-Skąd przypuszczenie, że przegram? Jakaś planszówka? Lub butelka - Jimin posłał mu równie wyzywające spojrzenie.

-Bo jestem lepszy. Jak już to możemy pograć w coś innego. Albo w ogóle w nic - zaproponował starszy, starając się nie doprowadzać do sporów. Mimo iż był pewien swojej wygranej, wolał nie ryzykować.

-Prawda czy wyzwanie. Odpowiadamy na wszystko - odpowiedział mu pomarańczowowłosy, odwracając się w jego stronę. Obaj usiedli w podobnej pozycji, a ich wzroki się skrzyżowały.

-Okej.

Męźczyźni nie okazywali obaw, które im towarzyszyły. Każda odpowiedź na zadane pytanie, mogła ich pogrążyć, prawie jak rodzinna gra w Monopoly, po której rodzina już nie jest taka sama.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!