❁❀66❀❁

4.6K 536 174

Jimin

Rudowłosy chłopak stanął przed niedużą wysepką kuchenną, wcześniej odkładając torbę z produktami na jej blat.
Nie był pewien czy powinien "rządzić się" w nieswojej kuchni, lecz przemyślawszy to dokładniej stwierdził, że może tak uda mu się nieco popisać przed starszym.

Niechętnie zabrał się za najgorszą (jego zdaniem) część zakupów - rozpakowywanie ich.
Nie wiedział gdzie Min trzyma poszczególne produkty, więc rozstawiał je na każdej wolnej powierzchni wysepki.

-Yoongiś? Chcesz herbatę? - zapytał wyciągając z siatki niewielki kartonik napoju o smaku maliny i wanilii. Nie usłyszawszy odpowiedzi Jimin wychylił się zza ściany odzielającej kuchnię od salonu.

Po środku całego chaosu panującego w pomieszczeniu siedział jasnowłosy chłopak. Nogi miał skrzyżowane a ramiona nieco napięte. Młodszy zapominając o tym, o co chciał spytać oparł się o ścianę i przyglądał poczynanią Yoongiego. Blondyn nieporadnie starał się skręcić ze sobą dwa elementy jakiejś z półek, co jakiś czas mrucząc niezadowolony, gdy deski ponownie opadały na podłogę.

Do Ikei byś się nie nadawał zaśmiał się w myślach rudzielec, spoglądając z rozczuleniem jak starszy przygryza nerwowo wargi lub w skupieniu wystawia język.

-Mhm? - niższego chłopaka wyrwało z zamyślenia chrząknięcie. Siedzący na podłodze mężczyzna spoglądał na niego pytająco, wciąż trzymając w dłoni śrubokręt.

-Zrobić Ci herbaty?

-Ta... - starszy wrócił do przerwanej czynności. Wzruszył jeszcze ramionami i oddał się nuceniu jakiejś nieznanej Jiminowi melodii. Po chwili jednak jakby wyrwał się z transu i przeniósł swój wzrok znów na stojącego w progu. - Tylko nie zrób tam bałaganu. Wystarczy mi to co się dzieje tutaj. Hoseok mnie zabije...

Park pokiwał głową i wrócił do kuchni, gdzie wlał wodę do elektrycznego czajnika.

Yoongi

Blondyn spojrzał jeszcze raz na swojego kluskowatego przyjaciela znikającego za ścianą, po czym obrzucił leżące wszędzie elementy szafy wrogim spojrzeniem.
Miał nadzieję, że to jakoś poskutkuje, jednak jak się po krótkim momencie okazało, ani ich nie zabił wzrokiem, ani nie zmotywował do samego zmontowania się.
Westchnął zawiedziony i sięgnął po niedużą wiertarkę.

Nie mógł się skupić na wykonywanej czynności, przez nieproszonego gościa znajdującego się w jego mieszkaniu. Przyzwolenie Jiminowi na ugotowanie im posiłku było najlepszym wariantem, gdyż bał się, że przy rozmowie z nim powie coś nistosownego i się upokorzy, a w tamtym momencie ściana ich dzieląca była dość dużym ułatwieniem powstrzymywania się przed pogawędką. Obawiał się także, że nieprzemyślawszy wcześniej wypowiadanych słów może obrazić rudowłosego, czego nie chciał. Zdążył się przecież przekonać o tym, jak chłopak jest wrażliwy.

Dodatkową korzyścią z wpuszczenia tej wiewiórki do kuchni był prawdopodobnie nie spalony obiad, którego szczerze potrzebował [bo Seokjin mu dawno nic nie gotował], bo same zupki instant nie dawały mu wystarczająco energii.

-Słodzisz? - usłyszał ponownie ze znajdującego się obok pomieszczenia.

-Nie, pieprzę - burknął nie przerwywając kolejnej próby poskładania szafy.

-Już?

-Tak.

-Ale ja nie gotowy jestem... Mogłeś powiedzieć wcześniej... - Chim z udawanym zaskoczeniem i zakłopotaniem w głosie prawdopodobnie droczył się z Yoonem.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!