ROZDZIAŁ 19 - CzEmU jEj NiE mA?

1.8K 144 6

Siedzę tu już 3 dzień bez żadnej wiadomości o Fran. Mam nadzieję, że nie oznacza to nic złego. Przez te ostatnie dni nic nie jadłam za bardzo się denerwowałam tym co z nią może dziać. O dziwo codziennie dostawałam 2 porcje jedzenia, jeżeli tak w ogóle można nazwać suchy chleb i wodę, ale wróćmy do wątku co oznacza, że nikt nie wie o Fran, której tu nie ma. Natomiast ja przez zdenerwowanie nie miałam smaku do jedzenia, więc oddawałam je innym ludziom, którzy na pewno bardziej go potrzebowali.

Dziś będzie mijać 4 dzień, a ja nadal nie wiem co się z nią dzieje. To jest okropne uczucie takiej nie wiedzy co dzieje się z osobą dla ciebie bliską. Wiem pomyślicie, że teraz koloryzuje, ale naprawdę ona coś w sobie coś takiego, że czuję z nią więź. Na pewno poznaliście w swoim życiu lub dopiero poznacie, osobę czy osoby z którymi po pierwszej rozmowie nawiążecie więź i doznacie uczucia takiego zaufania, które jest nie do przerwania. Po tej jednej nie znaczącej zbytnio w waszych relacjach rozmowie będziecie wiedzieć, że ona wniesie do waszego życia bardzo dużo, że już wniosła bardzo wiele, wy jak i ona wiecie o tym bardzo dobrze. Miałam tak z..... Paige i Alex. Przypominając sobie o nich łzy po płynęły mi od razu do oczu.

Przecież podczas pobytu tutaj nie myślałam o nich w ogóle tak jakbym zapomniała o nich i naszej wieloletniej przyjaźni. Nie zamartwiałam się czy one żyją czy może znaleźli je i teraz gdzieś tu torturują lub zabili tam na miejscu i wszyscy je teraz opłakują, składając na ich grobach kwiaty. Ja o nich po prostu przestałam myśleć, tak jakbym wyparła je z pamięci. Zaczęłam się przejmować sobą i tym czy uda mi się przeżyć. To jest po prostu okropne, moje zachowanie jest okropne, moje myśli są okropne. Jak ja mogłam nie pomyśleć o nich nawet w jednej dla mnie nie znaczącej minuty, a dla nich minuty, która mogła by być ostatnią w ich życiu. W ciągu jednej milionowej minuty czy sekundy, gdy tu przebywałam.

Łzy zmieniały się w płacz, następnie przekształcały się w lekki szloch. Kucając pod ścianą z rękami trzęsącymi się, zasłaniałam twarz i próbowałam się uspokoić. Jednak nie mogłam, gdyż płakałam z tego jak się samolubnie zachowywałam. Przecież one mogły już nie żyć, a ja dalej żyłam i byłam w tym niby okropnym miejscu, jednak mimo wszystko żyłam. Chciałabym wiedzieć czy żyją, chciałabym wiedzieć czy ma jakiś sens moje życie. Chciałam wiedzieć czy mama jest bezpieczna, czy chłopcom udało się pozbierać zwłaszcza Nico'wi. Chciałam odpowiedzi na tyle pytań. Jednak w tym momencie nie mogłam odpowiedzieć na żadne bo nie znałam odpowiedzi.

Po około 30 minutach płaczu przestałam z wielką motywacją by dowiedzieć się, co się z nimi dzieje. Czy dalej żyją w bezpiecznej wiosce czy już nic z nich nie zostało. Nie wiem jeszcze jak się dowiem, ale się dowiem tego jestem pewna. Mogę nawet poświęcić swoje życie dla tej, możliwe strasznej lub cudownej odpowiedzi. Wiem, wiem mogłabym poprosić Jacoba o pomoc jednak nie mogę narażać go ani wioski. Gdyby Alfa dowiedział się, że Jackob mi pomaga mogłoby się to źle skończyć dla niego, a jeśli by odkrył, że ktoś z wioski przeżył zabiłby ich od razu. Muszę sama sobie w tej sytuacji poradzić i nawet mam plan tylko potrzebuję troszkę więcej czasu na dopracowanie go i troszeczkę większego oraz niżej położonego okna niż to tutaj. W tym moim planie jest jeden haczyk nie mam czasu by go dopracować, ponieważ nie mam czasu. Nie mam pojęcia jak znajdę okno o wymiarach i położeniu takim jakie potrzebuje, a jeszcze gorszej jest jak doprowadzę do wyjścia stąd, z tego miejsca. Jednak wierzę, że mi się uda.

Po paru godzinach usłyszałam, że ktoś schodzi po schodach miałam wielką nadzieję na to, że będzie to Jackob z Fran, która będzie cała i zdrowa. Wpatrywałam się w zamknięte drzwi nasłuchując coraz to bliższych kroków. Wiedziałam już, że to tylko jedna osoba. Moja nadzieja powoli umierała jednak, gdy usłyszałam szczęk zamka od drzwi i zobaczyłam uchylające się drzwi nadzieja znowu się pojawiła, jednak razem ze strachem, ponieważ przecież słyszałam jedną osobę. Czy to możliwe, że Fran się coś stało?



Witam z powrotem!!! Wiem pewnie większość z was zapomniała już o tej książce, oczywiście mam nadzieję, że tak się nie stało. Minął już pierwszy miesiąc nowego roku, a ja wstawiam zaledwie pierwszy rozdział. Na pewno pragniecie wyjaśnień co do tego, że po nowym roku przestałam pisać, więc tak ujmę to w jednym słowie LENISTWO i także brak weny co było mniejszością. Mogę się także usprawiedliwić brakiem głupiego czasu, ale gdybym się dobrze zorganizowała miałbym go bardzo dużo. Dlatego przychodzę do was z przeprosinami, że nie pisałam z powodu mojego głupiego lenistwa. Chcę was bardzo przeprosić, że musieliście tyle czekać na ten rozdział. Jeżeli w ogóle czekaliście, a nie zapomnieliście o tej książce podczas tego miesiąca. Jeszcze raz was bardzo przepraszam :(


Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now