Rozdział 8 - Niewidzialny mur

1K 103 10

Gorączkowała przez cztery dni. Chcieli zostawić ją na obserwacji w szpitalu, ale nie dała sobie przetłumaczyć, że tak będzie lepiej. Caleb odnosił wrażenie jakby ta placówka ją przerażała i nie rozumiał tego. Gdy wrócili do domu była rozpalona. Zaniósł ją do sypialni i położył do łóżka. Cały ten czas praktycznie nie odstępował jej ani na krok. Był przemęczony i obolały od spania w fotelu, tuż przy jej łóżku. Gdy któregoś popołudnia obudził go warkot motoru przez chwilę zastanawiał się gdzie jest i co się dzieje. Odjeżdżający motor.

— Indigo — wyszeptał, wpatrując się w puste łóżko.

Błyskawicznie zorientował się, że wraz z dziewczyną zniknął również jej plecak. Zaklął siarczyście zbiegając ze schodów i błyskawicznie wsiadł do samochodu uruchamiając silnik zanim jeszcze zdążył zamknąć drzwiczki/drzwi auta. Niczego nie rozumiał. Dlaczego uciekła? Bo przecież nie można było tego inaczej interpretować. Po tym wszystkim, co przeszli, po wyznaniu, którego się nie spodziewał i na które nie liczył, a którego pragnął nawet nie zdając sobie sprawy jak bardzo. I tak po prostu wsiadła na motor i odjechała? Przerażała go świadomość, że jego auto nie ma szansy dogonić jej motoru. Ale cóż miał robić? Siedzieć i czekać? Na co? Przecież odjeżdżając zabrała sens jego życia, cel, którym się stała, jedyną rzecz, na jakiej mu zależało.

— Gatlinburg — wymruczał pod nosem, starając się zebrać wszystko, co mu o sobie mówiła. W tym momencie niczego już nie był pewien poza jednym. Nie ustanie zanim jej nie odnajdzie. Nie zamierzał nawet wracać do domu.

Gdy wyjechał z miasteczka z zaciętą miną jechał przed siebie kierując się w stronę autostrady. Stacja benzynowa — mapa. Zaklął pod nosem. Przecież nawet nie miał ze sobą pieniędzy. Pomimo to jechał dalej. W chwili, gdy ujrzał na drodze przewrócony motor jego serce na moment stanęło. Wyskoczył z auta nie gasząc silnika i podbiegł do siedzącej na ziemi dziewczyny klękając przed nią. Płakała chowając twarz w dłoniach.

— Co się stało, Indi? Co ci jest? — zapytał łamiącym się głosem i delikatnie odsunął dłonie z jej twarzy. Na drodze nie było śladu hamowania, a jej ubranie nie było zniszczone. — Indigo, powiedz coś, zanim oszaleję.

— Nie potrafię — wydusiła, zanosząc się szlochem. — Ja po prostu kurwa nie mogę.

— Czego nie możesz? Indi, mów co się dzieje! — zażądał i ujął w dłonie jej zapłakaną twarz.

— Nie mogę stąd wyjechać. Jakby wokoło był jakiś niewidzialny mur. Nie potrafię! Rozumiesz?

— Ty wariatko — wyszeptał i pocałował ją w czoło, a później przygarnął do siebie i poczuł jak się w niego wtula, a jej ciałem wstrząsa szloch. — Czy to przez to, co stało się tam w rzece? — zapytał cicho i usłyszał westchnienie.

— Ty niczego nie rozumiesz, Cal — wydusiła. — Ja po prostu nie mogę z tobą zostać. Ja muszę... o boże, ja po prostu muszę...

— Musisz wrócić ze mną do domu — przerwał jej.

— Nie mogę.

— To nie było pytanie, Indi — mówiąc to podniósł się i wziął ją na ręce.

— Musze odejść, Cal — usłyszał i westchnął. Niepokoiła go coraz bardziej. — Jest coś, o czym nie wiesz... — wyszeptała, a on przystanął.

— Cokolwiek by to nie było, zabieram cię teraz do naszego domu, a gdy tam dojedziemy zapalisz sobie lizaka i opowiesz mi o tym — powiedział nieznoszącym sprzeciwu głosem. — Zajmę się wszystkim.

— Tym nie możesz się zająć... to po prostu... Są rzeczy, których nie można naprawić. — Westchnęła, gdy wkładał ją do auta. W lusterku wstecznym ujrzała jak idzie w stronę motoru i już po chwili maszyna znalazła się na tyle pickupa.

Indigo [Sex, blood & Rock'n'Roll]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!