Rozdział 5 - Nie do końca poprawny

1.5K 119 20

Kilka dni później 

Nieszczęsny podwieczorek u pani burmistrzowej przypadł na sobotę, niestety również tego dnia Indi odwiedzili jej mali przyjaciele z uszczęśliwionym królem m&m'sów na czele. Caleb ujrzawszy na twarzy żony ekscytację i radość stwierdził, że nie ma sensu odwodzić ją od przełożenia spotkania z dzieciakami, a ponieważ jakimś cudem przedziwnie się rozmnożyły i było ich teraz siedmioro z okna sypialni na piętrze obserwował niecierpiącą dzieci Indi, która nie dość, że demolowała podjazd dzikimi jazdami na motorze, to nie poprzestawszy na tym zorganizowała kolejny trening, tym razem zamiast m&m'sów był popcorn, którego pełno było już po chwili wszędzie. Na trawniku, podjeździe, a nawet w domu. Ze zgrozą obserwował kolejny punkt programu, jakim był turniej rzucania kamieniami do puszek. Miała rewelacyjny kontakt z dziećmi. Również z Silvią i jeszcze jedną matką, która przyszła wraz z nimi. Nie zajęło jej długo wciągnięcie do zabawy obu kobiet, które już po chwili bawiły się równie dobrze jak ich dzieci.

Caleb wpatrzony w rudowłosą dziewczynę zastanawiał się, które z jej oblicz jest prawdziwe. Szalona, pełna entuzjazmu Indi, czy opryskliwa, chamska i odpychająca Indigo, a może była to zmysłowa uwodzicielka, jaką dała się poznać pierwszej nocy, którą z nią spędził. Miała w sobie jakaś trudną do określenia magię, a ludzie ciągnęli do niej jak muchy to lepu. Szczególnie mężczyźni. Zmarszczył z niezadowoleniem czoło. Pobyt w Nowym Orleanie nie był najcudowniejszym wspomnieniem. Gdzie tylko nie poszli towarzyszyły im pełne erotycznych podtekstów spojrzenia zauroczonych nią mężczyzn. Szczerze mówiąc gdyby ktokolwiek kiedykolwiek mu powiedział, że istnieją takie kobiety jak Indi nie uwierzyłby. Istotnie była niczym sukub. Wystarczyło jedno jej spojrzenie, aby zdobyć zainteresowanie każdego mężczyzny. A ona sama... ta dziewczyna kokietowała wszystkich bez wyjątku. Początkowo myślał, że robi mu na złość, chce wzbudzić zazdrość, jednak nie minęło dużo czasu, gdy zorientował się, iż rudowłosa uwodzicielka robi to momentami bezwiednie. A gdy flirtowała z kimś umyślnie nie traktowała tego poważnie. Tak jakby robiła to z przyzwyczajenia, z nudów i w tym przypadku można by zaryzykować stwierdzenie, że trening czyni mistrza.

Jej spontaniczność w miejscach publicznych początkowo go drażniła, a niekiedy nawet zawstydzała. Potrafiła iść obok niego i usłyszawszy muzykę zacząć tańczyć, albo zaczepić przypadkowego człowieka i zacząć z nim rozmowę. Stroić do ludzi głupie miny, albo idąc za kimś przedrzeźniać go i prześmiewczo naśladować. Miał wtedy ochotę podejść do niej i boleśnie nią potrząsnąć, sprawić, aby się opamiętała. Z drugiej strony podziwiał w niej inteligencję, którą skrywała. Wiedza, jaką posiadała była imponująca i dotyczyła prawie każdej dziedziny. W całym swym życiu nie miał wcześniej do czynienia z tak inteligentną osobą. Pomimo tego, była kobietą, z jaką nigdy by się nie związał. Spokojna, wyważona, lubiąca domowe obowiązki i zacisze, skromna oraz małomówna. Taki był jego ideał kobiety i zdecydowanie nie była to Indi, która stanowiła dokładne przeciwieństwo tego wizerunku. Była hałaśliwa, bezczelna, wyzywająca i wulgarna, pełna energii oraz lgnąca do ludzi, jednocześnie wciąż pilnowała się, aby nie zostać w jednym miejscu na dłużej, tak jakby bała się zaangażowania. Jakby obawiała się, że coś jej się spodoba, że poczuje pragnienie, aby pozostać. Ciągła ucieczka. Ale dlaczego uciekała?

W sumie rozgryzł ją dość szybko. Indi bała się tęsknoty. Obawiała się, że gdy zostanie na dłużej, to przywiąże się do miejsca, bała się tego, że gdy poczuje do kogoś coś więcej, będzie za nim tęskniła. A tęsknota niesie za sobą cierpienie. Jedno nie dawało mu spokoju. Dlaczego uciekała? Przed czym? A może przed kim? Tej jej skrajne nastroje i momenty, w gdy dosłownie w jednej sekundzie potrafiła zasmucić się do tego stopnia, że czuł ból patrząc na nią taką załamaną, nieszczęśliwą. Coś złego musiało stać się w jej życiu. Ale co to było? Niebywale silna, stawała się momentami wręcz bezbronna. Na jedną sekundę, jeden krótki moment. Była zagadką, enigmą, którą w głębi duszy chciał odszyfrować. Wiele masek, jeszcze więcej skrajnych zachowań. Ale jaka tak naprawdę była Indigo, jego młoda, szalona żona? Zimną, chamską suką? Czarującą kusicielką? Szaloną, spontaniczną dziewczyną? A może było coś jeszcze? Jakieś oblicze, którego do tej pory przed nim nie odkryła. Czego zalążek widział, gdy popadała w melancholię.

Indigo [Sex, blood & Rock'n'Roll]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!