Rozdział 5.

2.5K 351 110

WYJAŚNIENIE!: Książka będzie lawirowaniem między wzajemną zła oceną charakterów głównych postaci, serią pomyłek i pochopnych interpretacji. Dlatego prosiłabym, aby nie skazywać z góry Willa i Abby na stracenie, gdyż ich postrzeganie będzie się nieco różnić od ich prawdziwych 'twarzy'. To jak siebie początkowo postrzegają, będzie ulegać też stopniowej zmianie.
Liczę, że cały efekt, będzie satysfakcjonujący. ;)



Zapraszam!

Posiadłość granicząca z majątkiem markiza Crawford pamiętająca jeszcze czasy Tudorów, a dokładnie okres, gdy Henryk VIII dzięki agresywnej polityce zerwał stosunki z Rzymem zaś parlament angielski, zatwierdził małżeństwo z Anną Boleyn, wznosiła się dumnie, wciąż utrzymując renesansowy wygląd mimo licznych modernizacji. Charakteryzowała się ozdobnymi detalami późnego gotyku, natomiast w jego wnętrzach panowała typowa, eklektyczna zbieranina zapożyczeń zarówno w formie, jak i treści artystycznych, czerpanych z nurtów minionych epok.

Niewątpliwie była pełna zalet, lecz tym, co tak naprawdę zaskarbiło sobie na zachwyt to otaczające ją ogrody i sady - bogactwem gatunkowym ustępującym w tej kwestii jedynie królewskim zbiorom. Zaprojektowane z najwyższą ostrożnością i precyzją tworzyły magiczny krajobraz z otwartą przestrzenią. Niedawno nawet sprowadzono magnolie, tulipany, lilie i wiele innych rodzajów kwiatów proponowanych przez samego Humphreya Reptona, wybitnego botanika. Ukształtowano także specjalne środowiska przystosowane do uprawy roślin skalnych, wrzosowiskowych bądź bagiennych, natomiast sukces ogrodów wieńczyły rozległe trawniki oraz starannie zaplanowane zagajniki.

To nadzwyczajne, malownicze dziedzictwo raptem dwa lata temu przeszło w ręce Bradfordów, gdy ostatni hrabia Freeman spoczął w grobie bez potomka. I choć majątek do niedawna prosperował na równi ze swoim sąsiadem, zmiana zarządcy włości spowodowała nieodwracalną katastrofę. Widmo ruiny wisiało nad nimi, a to wszystko za sprawą rozrzutności i swobody, z jaką wydawali pieniądze nowi właściciele.

W jednym z pokoi dziennych wciąż uroczej rezydencji, pewne trzy damy siedziały w egzotycznie urządzonym zielonym saloniku, zawdzięczającym swój styl poprzedniej gospodyni, gdyż gustu obecnej - lady Bradford - niestety nie można było nazwać smacznym, co często powodowało zatarg z jej najmłodszą z córek. Pierwsza z nich, wspomniana lady Bradford z podekscytowaniem przekazywała dwóm pozostałym najnowsze wiadomości dostarczone przez służącego. Żadna z nich nie wykazywała jednak zainteresowania, a już szczególnie nie, dwudziestoletnia Hanna, która z trwogą wysłuchiwała właśnie planów, jakie w ciągu najbliższych kilku tygodni miały zapanować.

- Musimy przecież jakoś się prezentować przy markizie.

- Nie ma powodów sądzić, że markizowi się nie spodoba obecne zdobienia. Zresztą to nad urodą Elizy powinien się rozwodzić, a nie nad wzorami tapet. Naprawdę, nie rozumiem, po co ta cała afera.

- Doskonale wiesz dlaczego. Próbuję twoją siostrę wydać dobrze za mąż. Rozumiem, że ciebie to nie obchodzi, ale nie zaprzepaścisz jej szans swoim skandalicznym poglądem na temat zawierania takiego związku. Nie wiem, czym zawiniłam, wydając na świat tak nieposłuszne dziecko, ale obiecałam sobie i waszemu ojcu, że wydam was obie za mąż. Na szczęście Eliza nie opiera się tak jak ty i z radością spełni życzenie matki...

Hanna wymieniła zrezygnowane spojrzenie z siostrą. Przepłynęła między nimi nić porozumienia, jednak nie liczyła, że Eliza cokolwiek powie na swoją obronę. Cicha i ugodowa, w głębi duszy nie pragnęła niczego poza spokojem, którego mogła posmakować tylko wtedy, gdy grzecznie zgadzała się z matką. Nie oczekiwała zbyt wiele od małżeństwa, co z kolei sprzeciwiało się romantycznej naturze tej młodszej.

Przyłapana (PAŹDZIERNIK 2019)Where stories live. Discover now