Rozdział 8

300 29 1

  Odchyliłam się do tyłu, unikając pięści wymierzonej w moją twarz i uniosłam kącik ust, patrząc spod przymrużonych powiek na młodego księcia. Poruszał się z nadzwyczajną swobodą ruchów, tworząc przestrzeń między nami.

  Nie istniało coś takiego, jak złe doświadczenie, była tylko okazja, żeby się rozwijać, uczyć i czynić postępy na drodze samodoskonalenia. W walce rodziła się siła. Nawet ból mógł być znakomitym nauczycielem.

- Dupku, czy ty właśnie zamierzyłeś się na mnie? – zaśmiałam się, chowając noże myśliwskie za pas. Na pustej sali panował spokój zaburzony naszymi ciężkimi oddechami i odgłosem butów obijających się o kafelki. Byliśmy sami pozostawieni na pastwę emocji, które tliły się w nas, popędzając do działania. 

- Z tego, co pamiętam ustaliłaś zero zahamowań – parsknął Adrian, chowając broń. Czarne kosmyki oblepiły mokre od potu czoło, gdy podniósł gardę. 

- To jak do pierwszej kropli krwi? – uniosłam zaciśnięte pięści na wysokość ust, uśmiechając się diabelsko.

- Do pierwszej kropli – skinął głową. 

Jaxon

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.


Jaxon

  Udałem się w kierunku sali treningowej w momencie, gdy wątły mężczyzna w jasnych szatach dworskich skłonił przede mną twarz. Pot spływał po jego skroniach i nawet ciągłe ocieranie go chusteczką nie dawało zamierzonych rezultatów. Wydawał się poddenerwowany a wiadomość, którą mi przekazał utwierdziła mnie w przekonaniu, iż było to słuszne odczucie.  

- Wasza Miłość, kazano mi przekazać, iż Lady Tatiana przybyła na dwór – odchrząknął nerwowo, starając się opanować gorączkowy oddech, który wskazywał, że szukał mnie od dłuższego czasu. Zacisnąłem szczękę na niespodziewany rozwój akcji, starając się stłumić gniew wypływający na wierzch.  

- Prowadź – westchnąłem, doprowadzając się do takowego porządku. Nie mogłem dać po sobie poznać, iż jej przybycie nie było tu mile widziane. Z okna na parterze mogłem dostrzec niewielki powóz, przy którym zebrała się służba.

- Jaxon – odwróciłem się w stronę dobiegającego głosu, który należał do drobnej rudowłosej kobiety. Wpatrywała się we mnie ciemnymi ufnymi oczami, które kiedyś doskonale potrafiły mnie oszukać. 

- Tatiano, co ty tu robisz? – zmarszczyłem brwi, podchodząc w jej stronę. – Wyjechałaś, informując mnie, że nigdy tu nie wrócisz. 

- Wiele się zmieniło – rozglądnęła się, dopatrując wścibskich uszu służby. Z irytacją wskazałem na korytarz przed nami, który ciągnął się na piętro królewskie. Było ono najbezpieczniejszym miejscem do rozmów zważywszy, że bezpośredni dostęp miały tylko osoby uprawione. 

  Słodki zapach kwiatów otulił moje zmysły i pierwszy raz poczułem napływające rozdrażnienie, które było całkowitym przeciwieństwem pożądania zamieszkałego kiedyś w moim ciele. Nie mogłem dojść do sedna problemu, które jasno zakończyło moje jakikolwiek uczucia do kobiety podążającej przede mną. Mydliła mi oczy swoją złudną niewinnością, podczas gdy tyranizowała moich dworzan. Nie potrafiłem sobie poradzić z myślą, że była kiedyś moją kochanką. Odepchnąłem tamten rozdział w moim życiu, jednak ona wróciła, niosąc ze sobą przyszły huragan.

Queen of BloodPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!