ROZDZIAŁ 17 - PrZeMyŚlEnIa

1.9K 155 3

Obudziłam się bardzo wcześnie na dworze słońce wskazywało około 6.00 rano. Wiedziałam, że jeśli się obudziłam już nie zasnę. Miałam dużo czasu, dlatego postanowiłam pomyśleć trochę o ostatnich dniach.

Temat ten nie jest dla mnie zbyt przyjazny, ale muszę wiedzieć co zrobiłam źle, dlaczego to się tak potoczyło. Zaczęło się to od tego jak mama wyjechała do Meksyku. Wtedy zaczęły się te okropne rzeczy najpierw Dzień Żniw na którym została wylosowana Paige. Następnie złapanie mamy oraz spotkanie Jackoba, który znowu uwolnił ją od śmierci, jego ostrzeżenie które powinno dać nam do myślenia, następnie atak przy czym spotkanie Camili i Alfy oraz próba walki z wilkami co było lekko głupstwem. No i na koniec pomoc w ucieczce i więzienie, po którym nastąpi śmierć.

Nigdy nie myślałam, że umrę w tak młodym wieku i to z powodu pomocy ludziom. Jest to dla mnie poniekąd śmieszne bo mam umrzeć za bycie dobrą, a po drugie straszne gdyż mam umrzeć. Nie powiem, że nie boję się śmierci bo boję się i to bardzo, ale co mam zrobić muszę stawić temu czoła. Mimo, że jest to taki okropny czas nic nie przeszkadza mi w pozytywnym myśleniu. Przecież mogli nie odnaleźć kryjówki i ludzie przenoszą się w inny region. Poniekąd było to dobre nawet opłaca się za to umrzeć. Nie szkoda mi niczego przeżyłam na ziemi odpowiednią ilość czasu, pomogła odpowiedniej ilości ludzi i wilków, nauczyłam się tyle ile powinnam umieć chociaż chciałabym więcej by zostać pierwszym adwokatem, który pomagały ludziom w wielu sprawach, zrobiłam moim zdaniem naprawdę dużo albo przynajmniej starałam się zrobić. Dlatego nie będę żałować ani życia ani śmierci, która mnie czeka. Jednak jest jedna osoba, której mi żal czyli mama.

Mama, która mnie wspierała w każdej mojej decyzji. Mama, która mi pomagała gdy miałam kłopoty. Mama, która udzielała mi wsparcia kiedy go potrzebowałam. Mama, która obdarzyła mnie miłością po śmierci taty. Mama, którą kochałam, kocham i będę kochać. Tylko jej mi żal bo zostanie sama. Nie będzie mieć już nikogo. Oczywiście są ludzie z wioski, ale to jej nie zastąpi rodziny.

Wiadomo są jeszcze Lexi i Paige, ale one we dwie sobie poradzą. Wiadomo będą tęsknić jednak mają swoje rodziny i nie zostaną same jeśli ja odejdę. Mam nadzieję, że sobie poradzą i nie będą mnie opłakiwać.

"Hej wstałaś" poczułam szturchnięcie za ramię i odwróciła się do Drań by zobaczyć kartkę, w odpowiedzi kiwnęłam głową z uśmiechem.

"Niedługo przyniosą śniad."napisała szybko, mimo pośpiechu literki wyglądały bardzo ładnie i przejrzyście.

- A co tutaj się w ogóle je - zapytałam z czystek ciekawości. Interesowało mnie to ze względu...no dobra patrząc po tym w jakich warunkach się mieszka nie można się spodziewać niczego dobrego.

"Chleb, wodę"

- Nie spodziewałam się - powiedziałam się zaśmiałam. Jej oczy błyszczał także z rozbawienia.

Po około 10 minutach usłyszałam jak ktoś idzie, Fran szybko odsunęła się do kąta i spuściła wzrok. Ja natomiast byłam zbyt ciekawska by to zrobić siedziałam i czekałam na rozwój wydarzeń. Po chwili kraty się otworzyły, a do pomieszczenia wszedł zgadnąć po wyglądzie wilkołak. Spojrzał na mnie i wtedy powinnam spuścić wzrok czego nie zrobiłam jednak uśmiechnęłam się do niego. Mam już nie za długo umrzeć, więc dlaczego mam zachowywać się tak jak oni chcą.

- Czego się gapisz - warkną.

- Po prostu przyglądam się tobie - powiedziała.

- Nie nauczyli Cię kultury - zapytał i podszedł do mnie wściekły.

- Przepraszam, ale nie wiem co masz do mojej kultury nawet mnie nie znasz - chyba powiedziałam za dużo gdyż dostałam od niego z liścia dwa razy. Mimo, że bolało, a w oczach miałam łzy byłam lekko uśmiechnięta ponieważ sama się i to prosiłam - Myślisz, że nauczysz mnie czegokolwiek, gdy będziesz mnie bił. Wybacz, ale na mnie to nie dzi....- dostałam trzeci raz tylko mocniej. Po tym zaczął wychodzić rzucając tackę z jedzeniem na podłogę nim wyszedł powiedziałam jeszcze - Dziękuję - i usłyszałam trzask drzwi.

Wiem może wam się to wydawać dziwne lub możecie myśleć, że próbuję go udobruchać bym miała tu lepsze warunki. Jednak mi bardziej chodzi o to by pokazać, że ludzie też są dobrzy i mili, że nie powinno się ich traktować tak jak są traktowani.

Po chwili podeszłam do tacki i zobaczyłam dwie kromki chleba i jedną butelkę wody. Podałam Fran jedną kromkę i gdy skończyła jeść przekonałam by zjadła także moją i wypiłaś wodę. Ponieważ może tu być dłużej niż ja dlatego powinna nabrać sił przynajmniej tymczasowych. Gdy skończyłyśmy jeść Fran powiedziała, że jest strasznie zmęczona dlatego idzie spać.

Nie podobało mi się jej zachowanie dlatego przyjrzałam się jej dokładnie. Podkrążone oczy, wypieki na twarzy, pot na czole i wychłodzenie równały się z jednym jest chora. Przyłożyłam szybko rękę do jej czoła i poczułam gorące. To potwierdziło wszystko. Kazałam się jej położyć jednak nim doszła do koca zemdlała.



Druga część maratonu :) Mam nadzieję, że rozdziały się podobają 😚

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now