Pukanie całkowicie wybiło mnie z rytmu zważywszy, że nie mogła być wcześniej niż czwarta nad ranem. Obwinęłam się satynowym szlafrokiem, ocierając łzy i otworzyłam powoli drzwi, aby zobaczyć roztrzepanego Monroe. Wyglądał jakby dopiero wstał z łóżka ze swoimi nieokiełzanymi włosami i zmrużonymi oczyma.

- Co ty tu robisz? – zapytałam zaskoczona, uchylając drewno i gestem zaprosiłam do środka. Nie powinien stać na widoku, ponieważ plotki mogły okazać się zabójczo niszczycielskie a przyjmowanie księcia w swoich komnatach nie było stosowne.

- Usłyszałem twoje krzyki w mojej głowie – odezwał się niespokojnie, pocierając skronie. Uchyliłam usta nie mogąc wydobyć z siebie nic, aż wypuściłam z trudem nurtujące mnie pytanie. 

- Jakim cudem? – sapnęłam zszokowana, wpatrując się w niego jakby wyrosła mu druga głowa. Nie byłam potomkiem Wiatru, więc nie mogłam się z nim porozumiewać na takim etapie. 

- Najwyraźniej twój talent sięga dużo dalej niż podejrzewasz – wzruszył ramionami. – Każdy wie, że wasza linia jest najbardziej niezbadaną magią, ponieważ używanie jej niesie za sobą konsekwencje.

  Miał rację. Każde głębsze zaczerpnięcie magii odbierało nam wiele pokładów energii, które w sobie nosiliśmy. Jednakże coś we mnie się miotało, oddzielając mnie od zwykłej masy dziedziców Krwi. Byłam lekkomyślna z dziką duszą, goniąc wizję przyszłości, aby pewnego dnia odkryć prawdę – że nie jeden umrze zanim tam dotrę.

- Nie potrzebuję tego – wplotłam palce w nasadę włosów w amoku. – Zbyt dużo we mnie niejasności, abym mogła utrzymać się na powierzchni przy kolejnej lawinie.

- Dalej używasz miecza, aby stłumić swoje diabły?

  Sparowałam jego cios, wysilając się do granic możliwości, aby utrzymać mu kroku. Jeśli uważano, że byłam przerażająca w walce to z pewnością nie dorównywałam błogiemu spokojowi, który ogarniał Monroe. Półmrok otulał nas płaszczem, sprawiając, że wykorzystywałam zmysł słuchu, który u księcia był ponad przeciętny z każdym posunięciem.

- Jesteś jeszcze lepsza niż zapamiętałem – wysapał białowłosy, okrążając mnie powoli. – Chyba już wystarczy, nie chcę stracić głowy jestem do niej przywiązany.

  Zaśmiałam się, opuszczając miecz do boku i rozluźniałam mięśnie barków, poruszając nimi. Chrząknięcie za mną sprawiło, że gwałtownie się obróciłam i zacisnęłam usta, dostrzegając znajomą sylwetkę.

- Chyba czas najwyższy, abyśmy porozmawiali – westchnął Jaxon i pierwszy raz zobaczyłam go tak niepewnego, wręcz bezbronnego.

  Monroe poklepał mnie w łopatkę, życząc mi niemo powodzenia i tak oto zostaliśmy sami w psutej sali treningowej, którą oświetlały jedynie gwiazdy i księżyc.

- Od czego chcesz zacząć? – odparłam ironicznie. – Od faktu, że nie możesz pogodzić się z odrzuceniem i w akcie zemsty chcesz odebrać mi wolność? Czy chcesz przedyskutować sprawę Tatiany? Powiedz mi Jaxon, ponieważ już sama nic nie wiem!

- Odrzucenia, Eris? – zdenerwował się, podnosząc o oktawę głos. – Nie ma pojęcia, jak to się dzieje, ale łamiesz mi pieprzone serce! Tatiana była jednym wielkim błędem i oboje ponieśliśmy za to karę! Nie znamy się, ale jednocześnie czuję cię w każdej komórce mojego ciała. Potem dowiaduję się, że wracasz zraniona i myśl, że mógłbym cię już więcej nie zobaczyć sprawia, iż czuję się chory. Co chcesz jeszcze usłyszeć?

  Zaniemówiłam na chwilę, czując jak serce łomocze mi w piersi nierównym rytmem. Sama myśl, że mógł do mnie coś czuć, przerażała mnie i nie wiedziałam, czemu tak bardzo się rozpadałam.

Queen of BloodPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!