Rozdział 15

241 27 0

  W ciemności i ciszy władzę obejmowała świadomość, ale to myśli stawały się dotykalne, tak niesamowicie realne. Żyły własnym, odrębny życiem. Wyobraźnia, niczym nie poskromiona, rozbujała się i wtedy człowiek stawał się niewolnikiem własnego ja. Wszystko, co minęło rozgrywało się na nowo – w odmiennej scenerii, zwielokrotnione, znacznie intensywniejsze.

  Dyszałam ciężko, czując pot spływający wzdłuż obojczyków ku panicznie unoszącej się klatce piersiowej. Odtwarzałam wszystko na nowo nie mogąc się ruszyć, gdy niewiele starsze dłonie trzymały mnie w mocnym uścisku. Chciałam krzyczeć, błagać o pomoc, ale uniemożliwiały mi to palce na ustach.

- Mamo, zaśpiewasz mi? Proszę – wyszeptałam ospałym głosem, sięgając po jej dłoń. Uśmiechnęła się, sprawiając, że rozluźniłam się, czekając na pierwsze dźwięki, które odpędzały wszystkie potwory z ciemnych zakamarków komnaty.

- Gdy gubisz się i walka jest przegrana. Twoje serce zaczyna się pękać i potrzebujesz kogoś, zamknij oczy, obejmę cię – jej głos rozniósł się echem, trafiając do mnie za każdym razem. – I sprawię, że będziesz niezniszczalna...

  Huk jaki nastąpił sprawił, że przyłożyłam dłonie do uszu, podczas gdy mama w panice rozszerzyła oczy. Położyła palec na ustach, nakazując mi być cicho i tak zrobiłam, ponieważ zawsze jej słuchałam. Ściągnęła mnie z materaca i zaprowadziła w najdalszy kraniec pokoju, ściągając ze ściany płótno. Mama zachowywała się dziwnie, sprawiając, że mój puls przyspieszył, gdy przede mną pojawił się ciemny tunel. Nie lubiłam braku światła, ale nauczyła mnie, że czasami było ono największym sprzymierzeńcem. 

  Kucnęła przede mną i chwyciła moją twarz w dłonie, przyglądając mi się spokojnie. Szukałam tej siły, która pomagała mi podnosić się po każdym upadku i znalazłam ją palącą się mocnym płomieniem. 

- Będziesz dobrą dziewczyną i pobiegniesz przez ten korytarz, aż do pokoju brata, dobrze? – zapytała szeptem. – Powiesz mu, że bardzo go kocham zupełnie jak ciebie, Eris. Wiesz o tym? Kocham cię, córeczko. Byłaś księżycem przez cały ten czas, ale błyszczysz jak słońce.

- Co się dzieje, mamo? – ogarniał mnie strach, choć wiedziałam, że nie ważne co się działo musiałam być silna i słuchać, co do mnie mówiła. Panika nadciągała, ale starałam się uspokoić pod wpływem jej dotyku.

- Idź już – obróciła się w stronę drzwi, słysząc głosy. – Teraz, Eris.

  Wzdrygnęłam się, jakbym ponownie mogła usłyszeć przerażający krzyk i choć chciałam powstrzymać, napływające obrazy one wdarły się z przenikliwą zawziętością.

  Biegłam ślepo, dotykając wąskich ścian korytarza, aż nagle usłyszałam krzyk. Zawładnęły mną emocje i w głowie przepraszałam, iż nie spełniłam prośby. Zawrót głowy omal nie sprawił, że się przewróciłam, gdy zobaczyłam zamaskowanego mężczyznę, który wbił sztylet w drobne ciało mamy.

  Nie, nie, nie! Płacz podchodził do mojego gardła, gdy ciało zaczęło trząść się bez opanowania. Coś wewnątrz mnie zaczęło się szarpać i dusić i nie było niczego, czego mogłabym się przytrzymać.

  Chciałam krzyknąć, gdy w tej samej sekundzie ręce zacisnęły się niczym imadło dookoła mnie i zatkały mi usta trzęsącą się dłonią.

- Cii.. – szepnął Trevor, ciągnąc mnie w tył. Ostatnie, co zarejestrowałam to odgłos upadającego metalu.

  Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że łkałam, przyciskając przegub do warg, aby stłumić szaleńczy spazm. Koszmar nie miał początku ani końca zupełnie jak mrok, który mnie otulał.

Queen of BloodPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!