✨ 06. Tysiące dylematów, setki wątpliwości, dwie tony strachu

15.4K 1.4K 324


Uciekłam stamtąd.

Rzuciłam kartkę, zbiegłam ze sceny, popędziłam alejką i wypadłam przez drzwi.

Uciekłam jak najszybciej.

Bez uprzedzenia, bez zastanowienia, beznadziejnie.

Słyszałam krzyki. 

Wołali moje imię. 

On wołał moje imię. 

On mnie wołał. Z wielu krzyków tylko jego głos tak naprawdę do mnie docierał.

Chyba nawet ktoś za mną pobiegł. 

Nie wiem. 

Nie zatrzymałam się.

To mnie przerosło.

To mnie przeraziło, poraziło i przerosło.

Nie byłam z kamienia.

Miałam uczucia.

Nie zawsze umiałam nad nimi panować.

Miałam cholerne szesnaście lat, burzę hormonów, tysiące dylematów, setki wątpliwości, dwie tony strachu i jedno serce, które można złamać.

Chciałam być twarda, chciałam czegoś dowieść, coś udowodnić.

Poległam z kretesem.

Byłam słaba.

Słaba, niezdecydowana i zagubiona.

Czasami zastanawiałam się, czy to coś złego. Czy zawsze musiałam być silna? Tworzyć pozory? Przyklejać uśmiech, wzruszać ramionami, prychać z pogardą i przeć do przodu?

Dlaczego tak łatwo wymagać od innych odwagi i siły, kiedy samemu każdą noc spędza się pod kołdrą i przy zapalonej lampce? 

Dlaczego próbowałam sprostać tym oczekiwaniom, chociaż od początku wiedziałam, że tego nie udźwignę?

Mama czasami mówiła, że jeśli budzisz się każdego ranka w towarzystwie demonów, które poprzedniego wieczoru pozbawiły cię sił, i nadal podejmujesz walkę, to nie jest słabość lecz siła.

Nadal nie rozumiałam, co miała na myśli.

Teraz czułam się przytłoczona i uciekłam jak pospolity tchórz.

On był dupkiem. Ranił ludzi, krzywdził ludzi, łamał ich, gnoił, mieszał z błotem. Jego rodzina budziła strach, była pozbawiona skrupułów. Należeliśmy do dwóch różnych światów. 

On ranił ludzi. 

Mnie zranił, chociaż tak naprawdę do niczego nie doszło.

Zranił mnie tym, kim był i skąd pochodził.

Pieprzony Samuel Romeo Weston.

Pieprzona Lilianah Julia Goldberg.

Pognałam na parking. Nauczyciele nie byli wymagający, ale nie tolerowali nieobecności. Wiedziałam, że będę musiała znaleźć niezłą wymówkę, żeby rodzice mnie usprawiedliwili. Liczyłam na to, że ich przepracowanie zaćmi im umysły na tyle, że nie będą za bardzo wnikać w szczegóły.

Otworzyłam Bumblebee i wskoczyłam do środka. Rzuciłam torbę na siedzenie obok i odetchnęłam. Osunęłam się na fotelu, żeby nie było mnie widać. Teraz nikt nie zwracał na mnie uwagi, ale to kwestia czasu, kiedy sytuacja z sali widowiskowej rozejdzie się w postaci świeżej plotki. Wszyscy mieli się dowiedzieć, że zwiałam jak tchórz, którym byłam. Wszyscy mieli się domyślić, że urok Westona zrobił na mnie wrażenie. Byłam na dobrej drodze, żeby się opierać. Poległam.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!