✨ 02. Mieszanka wybuchowa

20.4K 1.6K 426


Od kłótni na parkingu minął miesiąc. 

Trzydzieści dni omijania Samuela Westona szerokim łukiem. 

Widziałam pełne nienawiści spojrzenia, którymi częstował mnie z odległych części szkolnych korytarzy. Unosiłam dumnie podbródek i odpowiadałam tym samym. Prowadziliśmy takie batalie do momentu, w którym jakaś osoba trzecia nie postanowiła nam przerwać. Żadne z nas nigdy dobrowolnie nie spuściło wzroku jako pierwsze. 

Trzydzieści dni niewerbalnych potyczek.

Trzydzieści dni palpitacji serca Olivii, która była przerażona otwartą wrogością Westona. W tym samym czasie Serena stała z boku, nie komentując sytuacji nawet jednym słowem. Krótko mówiąc: byłam w tym sama.

Ludzie wytykali mnie palcami. Nie powiem, uwierało mnie to. W nowym miejscu miałam być szara, niewidzialna, wolna, spokojna, swobodna. Nie udało się. 

W tym wszystkim ja odczuwałam rosnące zdumienie, które zaczynało przeradzać się w irytację. Liceum Jeffersona było duże. Uczęszczało tu około ośmiuset uczniów. Byłam nowa, zaparkowałam na miejscu Westona, mógł się zdenerwować. Sądziłam, że po czasie odpuści, skupi się na sobie, a o mnie zapomni. Nie rozumiałam, dlaczego tak długo chował urazę i co chciał udowodnić.

Na szczęście fakt, że nie wchodziłam mu w drogę, wystarczył, żeby nie doszło do bezpośredniej konfrontacji. Zabijaliśmy się wzrokiem, ale nic ponad to. To był wygodny układ i cieszyło mnie, że osiągnęliśmy nieme porozumienie. Przynajmniej tak sądziłam.

Miałam dwie bliskie koleżanki, Olivię i Serenę, parkowałam daleko od auta Westona, pogoda nadal dopisywała, a na korytarzach coraz częściej mówiło się o pierwszym meczu futbolu w tym sezonie. Podzielałam ekscytację, bo chciałam dołączyć do cheerleaderek. Zbliżające się rozgrywki mogły oznaczać kwalifikacje do zespołu.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że spór z Samuelem odebrał mi anonimowość. Bałam się, że to może wpłynąć na moje eliminacje do drużyny. Chciałam wykazać się umiejętnościami, niczym innym. 

Wszyscy nagle zaczęli mówić mi „cześć" i posyłać pokrzepiające uśmiechy. Przez chwilę rozważałam, czy to wyraz wsparcia, czy też powoli przygotowywali się do mojego pogrzebu i chcieli się ze mną pożegnać. Podzieliłam się obawami z koleżankami.

— Nie bądź śmieszna — prychnęła Serena. — Oni w ten żałosny sposób chcą ci pokazać, że im zaimponowałaś.

— Postawieniem się Samuelowi — dodała Olivia, szukając czegoś w swojej szafce.

Zmarszczyłam brwi i przygryzłam wargę. 

Zaimponowałam? 

Serio?

Nie chciałam nikomu imponować! A już na pewno nie w ten sposób!

Zastanawiałam się nad kwestią historii, która lubi się powtarzać, kiedy w pewnej chwili ktoś gwałtownie mnie popchnął. Wylądowałam plecami na podłodze, mocno uderzając głową o posadzkę. Na krótką chwilę zaparło mi dech.

— Ava! — krzyknęły dziewczyny i uklękły przy moim boku.

Przez moment w ogóle się nie ruszałam. Próbowałam nabrać powietrza i przeprocesować, co się właściwie stało. Miałam mroczki przed oczami, ale próbowałam się podnieść. Atak był tak nagły, że nie zdążyłam go zarejestrować.

— Moja głowa — wyjęczałam.

Na korytarzu zapadła cisza. W jednej chwili tłum zaniemówił. Wstrzymali oddech, kiedy ja usiłowałam odzyskać własny. Jednocześnie nie zrobili nic więcej. Nikt nie podszedł i nie próbował mi pomóc. To mogło oznaczać tylko jedno: osobą, która mnie popchnęła, musiał być Samuel. Moje podejrzenia się potwierdziły, kiedy w moim kierunku wystrzeliła zgrabna męska dłoń, której nadgarstek ozdobiony był szeroką skórzaną bransoletą.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!