馃惡 007. "Rze藕 niewini膮tek"

2.6K 319 41


Kolejne dwa tygodnie w szkole upłynęły nad wyraz dobrze. 

Liam subtelnie dołączył do najbliższego towarzystwa Sky. Nie szukał kolegów, nie zwracał uwagi na najładniejsze dziewczyny. Sky przeszło przez myśl, że był gejem. Uma musiała myśleć podobnie, bo jej awanse spotykały się ze ścianą obojętności, a ona sama straciła zapał. Niemniej Liam był dobrym kompanem. Idealnie interpretował nastroje Sky, potrafił bez proszenia dać jej to, czego w danej chwili potrzebowała i tak jak nikt inny umiał ją rozśmieszyć. Spędzanie z nim czasu pomagało oderwać się od szarej codzienności i nie skupiać na tym, co mogło frapować. Sky niemal całkowicie zaniechała czytania „Tezaurusa", a osoba Huntera coraz rzadziej nawiedzała jej myśli. Poza tym sam Hunter również nie robił nic, żeby o sobie przypomnieć. Unikanie tematu było wygodniejsze.

— To jak? — zagadnęła Uma. — Idziemy na imprezę Amandy?

Królowa Balu słynęła z robienia epickich imprez. Jeszcze nigdy ani Sky, ani Uma nie brały udziału w którejkolwiek z nich. Nigdy nie dostały zaproszenia. 

Rzecz w tym, że Liam je dostał, a on zastrzegł, że nigdzie nie pójdzie, jeśli Sky i Uma nie będą mogły mu towarzyszyć. W takiej sytuacji Amanda odpuściła i łaskawie pozwoliła im dołączyć.

— Szczerze mówiąc... — zaczęła Sky.

— Nie mam ochoty — wtrącił Liam. — Będą chlać, ćpać, palić i bzykać się po kątach.

Uma popatrzyła na niego z rozbawieniem. Od chwili, w której odpuściła uganianie się za nim, ich kontakty były dużo lepsze i zdrowsze.

— A jak rozumiem my nie lubimy bzykania, tak? — zakpiła.

— Lubimy — Liam popatrzył jej wyzywająco w oczy. — Ale nie potrzebujemy do tego publiczności.

Sky zrobiło się gorąco od samej ich rozmowy. Ostatnio miewała nawracające napady ciepła i częste bóle głowy. W myślach odnotowała wizytę u lekarza, ale jakoś nie było jej po drodze. Ojca nie chciała w to angażować, poza tym zdążył wyjechać na kolejną misję.

Whatever — Uma usiadła i więcej się nie odezwała.

Wesoła dotąd atmosfera zrobiła się ciężka. Po kwadransie niewygodnego milczenia Sky nie wytrzymała.

— Dobra, już dobra! — Wyrzuciła ręce w powietrze. — Pójdziemy na tę imprezę! Tylko przestań się foszyć.

Uma z piskiem radości zerwała się z miejsca.

— Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć.

Whatever — sparafrazowała Sky.

🌕🌕🌕

Tłumy rozbawionych gości kłębiły się przed drzwiami, w domu i w ogrodzie. Było ich tak dużo, że Amanda zaprosiła najpewniej większość szkoły. Każdy bogaty, znany i modny dzieciak czuł się tutaj jak ryba w wodzie. Pogoda była idealna, muzyka dudniła na całą okolicę, a alkohol lał się strumieniami.

Uma nie kryła podekscytowania, chociaż zwykle stroniła od takiego środowiska. Niemniej pasowała tu bardziej niż Sky. Ta druga właśnie obmyślała plan taktycznego odwrotu. Wiedziała, że wyglądała dobrze. Modnie upięte włosy i profesjonalny makijaż w połączeniu z pożyczoną od Umy sukienką tworzyły spektakularny efekt. Zanim tu dotarły, Sky spędziła dziesięć minut na podziwianiu swojego odbicia. Reakcja Liama utwierdziła ją w przekonaniu, że tego wieczoru przynajmniej jej wygląd pasował do otoczenia.

Każdy gość trzymał kubek z nieznaną cieczą. To zdecydowanie nie był sok, tego Sky była pewna. Nie bywała na takich spędach, ale znała jedną z podstawowych zasad: nie brać nic od nieznajomych, i nie brać nic, co stało bez właściciela.

Bardzo z艂y wilk (Era Wilk贸w, t.1)Przeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!