Rozdział 5

472 41 1

  Data kolejnego rozdziału w notce, którą polecam przeczytać.

  Jaxon

  Obserwowałem zaniepokojony kruche ciało, leżące pośrodku wielkiego łoża w otoczeniu czerwonej tkaniny, która odznaczała się na tle jasnej postaci. Perliste krople potu lśniły na jej rozgrzanym czole, gdy każdą cząstka jestestwa walczyła z toksyną.

  Na jednej z kanap ustawionych w rogu komnaty siedział Adrian z twarzą schowaną w dłoniach. Dwórki przechodziły między pomieszczeniami, wymieniając zimny opatrunek na jej twarzy, który powierzchownie ograniczał gorączkę.

- Wasze Książęce Mości powinny odpocząć – melodyjny głos Iris przeszył ciszę, gdy stanęła w progu małej jadalni, dzielącej sypialnię. – Jest silna. Krew to jej dziedzictwo po prostu potrzeba czasu, aby zwyciężyła.

  Całą noc czułem się owładnięty paraliżującą niemotą, śmiertelnym strachem. Nie mogłem jej opuścić.

- To moja wina, gdybym był ostrożniejszy – wychrypiał Adrian a cienie pod jego oczami odznaczały się na nienagannej twarzy.

- Nawet nie staraj się tak myśleć, Adrianie – odparłem hardo. – Nikt nie mógł tego przewidzieć.

- Książę ma rację – dopowiedziała lekko skrępowana ciemnowłosa dziewczyna, jakby obawiała się do nas odezwać. – Księżniczka Eris przejęła na siebie brzemię, które zdoła unieść. Podjęła wybór, który spowolni ją na kilka dni, jednak powstanie. 

  Eris

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

  Eris

  W oślepiającym błysku pojawił się rozdzierający ból i przeniknął mnie przez jeden moment, milczący krzyk poranionego ciała. Zamrugałam oczyma, chcąc pozbyć się krwawej mgły sprzed oczu i siłą woli zmusiłam się, żeby otworzyć oczy.

  Szmaragdowe tęczówki spojrzały na mnie z ulgą, gdy powracałam do świata żywych. Dotyk jego dłoni był wyraźny i przez sekundę miałam wrażenie, że mogłam oddychać pełną piersią. Jakby jedno muśnięcie pozwalało mi wydostać się z koszmaru, którym było pozostanie.

- Obudziłaś się – kruchy szept nie należał do przyszłego władcy przede mną. Przekręciłam głowę, odnajdując przyczynę mojego małego poświęcenia.

- Wyglądasz beznadziejnie – mruknęłam, widząc jego przekrwione oczy.

- Spójrz na siebie – parsknął cicho, mierzwiąc dłonią włosy.

- Nawet w najgorszym wydaniu prezentuje się lepiej od ciebie – odchrząknął Jaxon, jednak figlarny uśmiech nie docierał do oczu.

- Schwytaliście sprawcę? – zapytałam a napięcie, wręcz elektryzowało pokój.

- Mamy podejrzanego, ale nic więcej nie wiemy – westchnął Adrian. – Nie mogliśmy trzymać wszystkich ludzi w zamku, póki się nie obudzisz. Żaden z nas nie skupił się na jego twarzy po prostu chwyciliśmy kielichy.

Queen of BloodPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!