- Tak się cieszę, że postanowiłaś wrócić - jestem pewna, że mama w tym momencie starła łzę z policzka. Bardzo przeżyła mój wyjazd, lecz był on konieczny. W 1 klasie liceum wpadłam w złe towarzystwo, które zaczęło ciągnąć mnie na samo dno. Przez ciągłe imprezy prawie nie zaliczyłam półrocza i wtedy postanowiłam wyjechać. Oni tak łatwo by mi nie odpuścili i wiem, że nie miałabym życia w tej szkole. Lubili znęcać się nad tymi, którzy od nich odeszli. Przez te cholerne dwa lata tak bardzo brakowało mi domu, rodziny, która wspiera mnie zawsze, niezależnie od tego, co zrobię. Zawiodłam wszystkich, jednak w porę się obudziłam i dostrzegłam, że to co robię nie wpływa tylko na mnie. Moja mama nie mogła spać po nocach, czekała do późna aż jej córka wróci z kolejnej imprezy i znowu na nią nawrzeszczy. Wciąż widzę jej twarz tego dnia, gdy ją uderzyłam. Nigdy nie wyrzucę tego z pamięci i nigdy sobie tego nie wybaczę. Wtedy zrozumiałam jak bardzo ją ranię i kilka dni później wyjechałam. Zaczęłam całkiem nowe życie mając czystą kartę. Jednak teraz wracam - czy się boję? Owszem. Ale jeszcze bardziej pragnę wynagrodzić matce każdą łzę, każdą bezsenną noc i to, że tak cholernie ją wtedy zraniłam.
- Bardzo mi Was tutaj brakowało - uśmiechnęłam się słabo - muszę kończyć, zobaczymy się już niedługo.
- Spokojnej drogi Vivian.
- Dziękuję - odsunęłam telefon od ucha i nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Taksówka podjechała pod dom ciotki, u której do tej pory mieszkałam. Mężczyzna włożył moje walizki do bagażnika i ruszyliśmy w drogę. Patrzyłam na widok za oknem, żegnaj stare życie - westchnęłam. Po raz pierwszy od dwóch lat zobaczę mojego brata, on jako jedyny nie przyjechał nigdy by mnie odwiedzić. Czuję, że mi nie wybaczył. Mam nadzieję, że dostrzeże moją zmianę i w końcu znów zaczniemy rozmawiać. Od zawsze byliśmy nie tylko rodzeństwem ale też najlepszymi przyjaciółmi. Później wszystko się zmieniło. Niestety nie tylko rodzinę zawiodłam, ale też przyjaciół. Wyśmiewałam osobę, która była dla mnie tak bliska. Jessica zaczęła się mnie bać. Jak mogłam im to zrobić? Była dla mnie jak siostra, mówiłam jej o wszystkim i choć zaczęłam ją gnębić nigdy nie wygadała moich sekretów. Psycholog radził, bym przestała wracać do przeszłości, ale to jest tak cholernie trudne. Jako, że droga jest naprawdę długa postanowiłam włączyć sobie swoją ulubioną muzykę. Nawet nie wiem kiedy - zasnęłam.
***
- Proszę Pani? - usłyszałam głos taksówkarza. Uniosłam powieki i dostrzegłam, że jestem na miejscu. Odpięłam pas, zapłaciłam za usługę i zaczęłam kierować się w stronę domu. Nacisnęłam na dzwonek, mimo że to mój dom. Serce zaczęło bić szybciej, usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś pociągnął za klamkę, chwilę później ujrzałam twarz swojego 19 - letniego brata.
- Justin - uśmiechnęłam się słabo.
- Czyli naprawdę wróciłaś - wyszeptał.
- Dlaczego mnie nie odwiedzałeś? - zapytałam przełykając głośno ślinę.
Nie odpowiedział nic, odsunął się nieznacznie w bok tak, bym mogła przejść.
Pokiwałam jedynie głową i minęłam go w drzwiach.
- Viv, daj mi te walizki - uśmiechnął się słabo.
- Dziękuję.
Oddałam bratu walizki i skierowałam się do kuchni. Wiedziałam, że ją tam zastanę.
- Vivian! - krzyknęła uradowana mama. Chwilę później zamknęła mnie w szczelnym uścisku. Tak bardzo mi jej brakowało, nie widziałyśmy się 5 miesięcy. Ze względu na ilość kilometrów rodzice nie odwiedzali mnie zbyt często. Średnio raz na pół roku.
- Czy jest tata? - zapytałam gdy już przestałyśmy się przytulać.
- Niestety skarbie, tata jest w pracy.
Pokiwałam jedynie głową i ruszyłam w stronę mojego pokoju. Ciekawe czy coś się tam zmieniło przez te dwa lata. Wchodziłam powoli po schodach, skręciłam w prawo i stanęłam przed drzwiami. Przed pomieszczeniem w którym tyle się wydarzyło. Pociągnęłam za klamkę i pchnęłam drzwi. Uśmiechnęłam się na widok tak znajomego mi widoku. Przekroczyłam próg i zaczęłam dotykać rzeczy, które stały na biurku. Zdjęcia moje i Jessici, mój pluszowy miś, różne świeczki, które kocham zapalać. Wciągnęłam do pokoju walizki, które Justin zostawił przed drzwiami. Trzeba się rozpakować.
Justin**
Ktoś zadzwonił do drzwi, zbiegłem więc na dół i je otworzyłem. Zobaczyłem tam ją, stała wpatrując się we mnie smutnym wzrokiem. Gdy stąd wyjeżdżała wyglądała kompletnie inaczej. Pamiętałem ją jako mocno wymalowaną, szarooką blondynkę, która chodziła ciągle w krótkich spódniczkach i szpilkach. Teraz widzę dziewczynę w szarym sweterku i białych butach z pumy. Na jej twarzy jest delikatny makijaż, który jedynie podkreśla jej urodę. Poczułem ukłucie w sercu, złość na samego siebie, że nie dałem jej drugiej szansy, że po prostu ją przekreśliłem. Gdy wyjechała w szkole krążyły różne, często przekolorowane plotki na jej temat, nawet nie próbowałem jej wtedy bronić. Zamiast ją wspierać, zostawiłem ją z tym wszystkim samą. Nie wiem które z nas postąpiło gorzej. Banda jej zdebilałych znajomych została wyrzucona ze szkoły, więc przynajmniej będzie miała tam spokój. Nie wiedziałem co powiedzieć, gdy się odezwała. Sądziłem, że już nigdy tu nie wróci, jednak cieszę się, że postąpiła inaczej. Zabrałem od niej walizki, jednak nie mogłem przekroczyć progu pokoju, do którego często wlatywałem bez pukania. Zostawiłem je więc pod drzwiami i postanowiłem spotkać się z Alexem.
ŞİMDİ OKUDUĞUN
Bez granic
Genç KurguA Ty? Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że Twojemu dziecku zostało 8 miesięcy życia? *** Wpadli w sidła miłości, czy choroba zdoła ich rozdzielić?
