#12 Wesele

40 4 0

Nadszedł dzień ślubu. Kurczę... Przez ostatnie wydarzenia zapomniałam o sukience. Cóż.. Wystarczy gazeta i różdżka. Wypatrzyłam piękną błękitną suknie i machnęłam różdżką. Kreacja była gotowa. Pantofelki już miałam.
Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Bardzo lubiłam gdy wiatr mi je podwiewał. Deportowałam się na posiadłość Wesleyów. Wszystko było pięknie poozdabiane. Każda rzecz stała bądź leżała na swoim miejscu.
Klimat wręcz romantyczny.
Piękne roże ozdabiały stoły. Zobaczyłam państwo młodych i pobiegłam na pogawędkę.

Zabawa trwała w najlepsze. Wszyscy gaworzyli, tańczyli. Niektóre osoby nie odchodziły od stołu z poczęstunkiem.

Nagle sielankę przerwało przybycie patronusa. Śmierciożercy zaatakowali Ministerstwo Magii. Teraz świat czarów jest pod kontrolą.
Panika zajeła całe zbiorowisko. Ja tylko upatrywałam, czy Harry jest bezpieczny.
Słudzy białego murzyna zaatakowali nas ze wszystkich stron.
Nie mogłam wypatrzyć Harrego. Musiałam walczyć.
Większa część gości deportowała sie z pobojowiska, a druga część została by nam pomóc.
Mając chwilę wydechu pobiegłam do Ginny.
- Gdzie on?
- Deportowali się.

Podziękowałam i stanęłam między Bellatrix, a Panią Wesley.
- Następnym razem Bellatrix poproś do tańca kogoś lepszego niż ty -musiałam to powiedzieć.
Walka trwała do czasu aż rodzina Wesleyów została sama.
Ginny i reszta kazali mi się deportować by znaleźć Harrego, Rona i Hermione.
Oby nie wpadli w kłopoty pomyślałam i deportowałam się najpierw na Privet Drive. Nie wiem czemu ale liczyłam, że tu ich znajdę.

Postanowiłam deportować się do pobliskiego miasta i tam piechotką poszukać całej trójki. Na nic to się zdało. Nie miałam noc co by mi pomogło ich znaleźć.

Przeteleportowałam się do Hogwartu. Zaczęłam grzebać w swoich kufrach i szybko sie pakować.
Wyjęłam małą torebeczke. Jedno zaklęcie i dużo rzeczy by tam sie zmieściło.
Zawsze byłam ciekawa czy człowiek też dałby radę tam się schować. Ale pewnie nigdy się nie dowiem.

Księżniczka MrokuPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!