Oi, teme co robisz ?!

961 64 16

O matko! Jest już 7. 15! Tak, właśnie zaspałam 15 minut! Głupia ja, i mój nierozważny nawyk ignorowania dzwonka budzika! Szybko pobiegłam do mojej łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Gotowa zbiegłam na dół. Przywitałam się z dziadkami i bratem, zabrałam swoje śniadanie i jak torpeda ruszyłam w stronę szkoły. 

Przy bramie budynku byłam już po 3 minutach. Zadowolona, że zdążyłam 10 minut przed lekcjami z wielkim uśmiechem na twarzy ruszyłam do gabinetu dyrektora. Szczerze? To bardzo z niego fajny mężczyzna. Miły, zabawny- po prostu ideał!

Yyyych, ta rozmowa z panem Fuijake trwała moją całą pierwszą lekcję! Ale to się nawet dobrze dla mnie składa. Minęła mi godzina najgorszego, według mnie przedmiotu- fizyki! Ja to chyba jestem w czepku urodzona! Właśnie wraz z nauczycielem wchodzę do mojej nowej klasy. A w zasadzie czekam aż nauczyciel mnie zawoła. Spokojnie... Uspokój się... Wszystko będzie ok! Potem pójdziesz poszukać trenera i podbijesz cały świat sportu! Tak! Właśnie tak zrobisz! Z moich rozmyślań wyrywa mnie głos mojego nowego wychowawcy...

- Możesz wejść! Przedstaw się.- lekko zestresowana, na trzęsących się nogach wkroczyłam do sali. Jednak w chwili, gdy zobaczyłam pokrzepiające spojrzenie nauczyciela od razu cały stres jak za sprawą czarodziejskiej różdżki wyparował.

- Ohayo! Nazywam się Kimini i pochodzę z Ameryki. Interesuję się koszykówką i zamierzam dołączyć do  Pokolenia Cudów.- oświadczyłam bez skrępowania.

Na moje wyznanie cała klasa posłała mi zaciekawione, a zarazem zdziwione spojrzenia. Jednak moją uwagę przykuło zachowanie szóstki chłopaków. '' O rany ! To Tęcza!''- pomyślałam. No bo, jak tu innaczej nazwać nastolatków z kolorowymi włosami? Czekaj, czekaj.... Z kądś ich kojarzę...

- Dobrze usiądź z.... Aomine!-wskazał na ciemnoskórego, z nogami na ławce chłopaka.

Z uśmiechem podeszłam do granatowo-włosego i się dosiadłam. Teraz chyba czas się przywitać... Ale to wszystko męczące!

- Kimini, miło mi!

- Daiki, mi też. 

Dziki, Daiki, Daiki.... No przecież! To ten niesamowicie szybki chłopak należący do pierwszego składu mojego wymarzonego klubu! O matko! A niedaleko nas siedzi reszta geniuszy koszykówki! Ale niesamowity dar od losu!

- Jesteś w Pokoleniu Cudów. Dobrze mówię?- powiedziałam z dziwnym uśmiechem, a ciemnoskóry zmierzył mnie podejrzliwym spojrzeniem.

- Tak a co ?

- Zagraj przeciwko mnie!- odparłam zdeterminowana.

- Spoko. Ostrzegam, że przegrasz.

- To się okaże...

Złowieszczy błysk w moich oczach przeraził a jednocześnie zaciekawił chłopaka, co stwierdziłam po dreszczu, który go przeszedł. Jednak chyba udał, że go to nie rusza. W końcu co może mu zrobić taka mała, niepozornie wyglądająca dziewczynka? Ta ignorancja z jego strony jest dla mnie korzystna... Na sto procent nie spodziewa się, że go doszczętnie zmiażdżę... Przynajmniej mam taką nadzieję.

Gdy zadzwonił dzwonek, i zbierałam się do wyjścia z sali,  ktoś niespodziewanie wziął mnie na ręce. A raczej przerzucił  sobie przez ramię jak jakiś worek ziemniaków...

- Oi, teme co robisz?!- wydarłam się zdenerwowana na...

Moja Tęcza// Kuroko no Basket [Zawieszone]Where stories live. Discover now