ROZDZIAŁ 3 - MiAsTo

3.6K 242 32

Lekcja 3...4...5...6 i KONIEC!!! Nareszcie!!!

- Idziemy dziś do miasta - zapytała Lexi.

- Nie mogę obiecałam mamie, że pod jej nieobecność nie będę się narażała na niebezpieczeństwo - powiedziała zgodnie z prawdą.

- Ale dziś jest Dzień Żniw - powiedziała.

- To dziś - zapytałam zdziwiona.

- Tak...Już dziś - powiedziała smutna.

- Musimy wspierać Paige.

- Tak - powiedziała wkładając książki do półki. 

- Dobra to chodźmy - powiedziałam szybko.

- A zakaz twojej mamy - powiedziała zaskoczona Lexi.

- Na pewno zrozumie - powiedziałam chociaż nie byłam tego taka pewna.

Wyszłyśmy ze szkoły i zaczęłyśmy się kierować w stronę ścieżki prowadzącej do miasta. Szłyśmy w ciszy, ponieważ w każdej chwili może pojawić się tutaj jakiś wilkołak, który nie byłby zadowolony, że chodzimy po lesie i najprawdopodobniej zostałybyśmy ukarane. Tak w ogóle Dzień Żniw to dzień, który wilkołaki obchodzą co roku przyjeżdżają do opanowanych miast i losują kto ma zostać ofiarą. Ma to pokazać, że jesteśmy poniekąd dla nich nie ważni. Dlatego musimy tam iść mimo, że nas nie będzie na liście może być ktoś kogo znamy, chociaż to małe prawdopodobieństwo. A Paige to nasza przyjaciółka pochodzi ona z Australii. Przeprowadziła się  tu 4 lata temu, gdy ją pierwszy raz ujrzałyśmy wiedziałyśmy, że się zaprzyjaźnimy i tak się stało. Przyjaźnimy się do teraz w trójkę i jakoś nie widzi mi się by to się prędko zmieniło.

- Hej Paige - powiedziałam widząc dziewczynę stojącą pod drzewem. Była ubrana w czarny strój ( takie zasady) wyglądała na smutną do póki nas nie zobaczyła. Jej twarz od razu rozjaśniła się, szybko do nas podbiegła i przytuliła.

- Jak dobrze was widzieć myślała, że nie przyjdziecie - powiedziała ze smutkiem.

- My byśmy cię nigdy nie zostawiły - powiedziała Lexi.

- Dobra chodźcie bo jak się spóźnimy może być źle - powiedziała patrząc na zegarek. Mimo, że ubiera się na szaro wygląda bardzo pozytywnie i pięknie.

Jest z nas najładniejsza można to także zauważyć po tym, że miała już chyba z 10 chłopaków. Oczywiście ona korzysta ze swojego wyglądu w wielu sprawach i zawsze się udaje. Ogólnie jest brunetką ( czarne włosy) z niebieskimi oczami posiadającą kształty i oliwkową cerę, jej wzrost jest porównywalny do naszego. Jednym słowem jest piękna.

Doszłyśmy do sceny, która została przygotowana specjalnie na tą okazję. Stanęłyśmy sobie z tyłu byśmy się zbytnio nie rzucały w oczy, chociaż to może być trudne, gdy ma się blond włosy pośród szatynek i brunetek, a do tego ma się kolorową bluzkę. Wiem ryzykowne, ponieważ mogą mi coś zrobić. Jednak wilkołaki z miasta przyzwyczaiły się, tak poniekąd wiele razy mówili o moim stroju i o tym, że się do nich odzywam np. mówię dzień dobry,  ale po którymś razie przyzwyczaili się ponieważ ja jestem uparta i jak coś postanowię to do końca. Nawet niektórzy ze mną niekiedy prowadzą dłuższą rozmowę. Wiem może to być dla was dziwne, że tylko ja tak robię, ale wiele razy mi się za to oberwało i to porządnie, nawet parę razy zdarzyło się, że wychłostali mnie na dziedzińcu, ale jestem uparta i jak coś postanowię to do tego dążę.

- Boję się - powiedziała Paige.

- Nie masz czym - powiedziałam pocieszająco.

- Właśnie szansa, że to będziesz ty to, szansa jeden na milion - powiedziała gestykulując.

- Wiem - powiedziała lekko się uśmiechając - Jadą - powiedziała ze strachem w oczach. 

Pod scenę podjechało czarne Audi A7. Wysiadło z niego 5 mężczyzn, jeden był większy niż inni. Wyglądał strasznie groźnie. Był umięśniony, miał czarne włosy i okulary. Czy był przystojny ? Dla mnie nie, ale patrząc na większość dziewczyn, był przystojny i to bardzo. Ja jakoś zbytniej uwagi na mężczyzn nie zwracam, więc nie powiem wam czy on jest naprawdę taki przystojny. Po jakiś 5 minutach poczułam szturchanie za rękę.

- Roooz - powiedziała trzęsącym się głosem - To jest...

- Kto ? - zapytałam pokazała na chłopaka z czarnymi włosami - Kim on jest ?

- Alfą - powiedziała ściszając głos. Popatrzyłam na chłopaka wchodzącego na scenę. Naprawdę ? Naprawdę to nasz Alfa. Chciało mi się śmiać. Nigdy nie widziałam naszego Alfy, a po opowieściach spodziewałam się naprawdę kogoś strasznego. A tu ktoś taki, na kogo widok dziewczyny się ślinią. Nie, nie wierzę. 

- Naprawdę - powiedziałam dalej nie dowierzałam.

- Cicho ma zbyt dobry słuch - powiedziała szybko i bardzo cicho.

Chłopak stał już na scenie.

- Witam! - krzyknął do mikrofonu - Jak wiecie dziś jest wspaniały dzień. Jak wiecie co roku odbywa się ceremonia krwi w każdym mieście, którym władamy. W tym roku ja wasz władca odwiedziłem was. Dostąpiliście szczególnego zaszczytu, gdyż dziś ja będę losować kto będzie ofiarą na ten rok - powiedział z uśmiechem. Chciało mi się zedrzeć ten uśmiech, ale nie wiedziałam jak. Zaczął podchodzić do kuli z imionami. Widziałam jak Paige zaczęła się denerwować, wręcz dygotała ze strachu. Chwyciłam ją za rękę i mocno ścisnęłam. Po chwili odszedł z białą kartką, co oznaczało, że to dziewczyna.

- Dzisiejszą ofiarą jest - otworzył kartkę i uśmiechną się perfidnie - Paige Nightly - dokończył. Spojrzałam przerażona na dziewczyny. TO NIE MOGŁA BYĆ PRAWDA.



Przepraszam, że rozdział dopiero dziś. Po prostu nie zdążyłam go wczoraj dokończyć, ale dziś już jest. Mam nadzieję, że się spodoba od następnego możliwe, że akcja się rozkręci. A z informacji jeszcze jedna rozdziały będą dodawane co sobotę. Miłej nocy :)


Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now