doceniasz?

429 98 39

Ostatnio zadałam sobie pytanie, czy jestem w stanie docenić to, co posiadam? Czy potrafię cieszyć się z tego, co ktoś mi podarował albo z czegoś, co sama sobie dałam?

Znam wiele osób, głównie dzieci/młodzieży, którzy nie potrafią. Najlepszym przykładem jest chociażby osoba z mojej klasy, która praktycznie codziennie przychodzi do szkoły ze słowami: "jak ja kurwa nienawidzę swojej matki"

Okej, brzmi poważnie. Ale wiecie, jakie są powody?

"mówiłam jej kurwa wczoraj, że ma mi zrobić kanapkę z serem, a ta mi kurna pojebana z szynką robi."

N a p r a w d ę.

I potem jeszcze:

"jezu, co to za patologiczna rodzina"

Mam wrażenie, że niektóre osoby nie wiedzą, co znaczy pojęcie "rodzina dysfunkcyjna".

Rodzina dysfunkcyjna nie zaspokaja potrzeb emocjonalnych jej członków, nie zapewnia bezpieczeństwa ani właściwych warunków do prawidłowego rozwoju i wzrastania dzieci. Innymi słowy – nie spełnia istotnych funkcji z punktu widzenia zdrowia psychicznego samych członków rodziny oraz całego społeczeństwa.

W porządku, ja też czasami czegoś nie doceniam. Narzekam, kiedy wychodzę ze szkoły dopiero o siedemnastej z ciężkim plecakiem i przepracowanym umysłem, podczas gdy powinnam cieszyć się z tego, że mam możliwość chodzenia do szkoły. Ale staram się doceniać wszystko, co mam, bo mam naprawdę wiele. Może moja rodzina nie jest idealna, ale kocham ich wszystkich z całego serca. Sporo osób mówi tak: "halo, która normalna mama siedzi w pracy tak długo, mając przy tym szóstkę dzieci, z czego tylko dwoje powyżej 10 roku życia, że to dzieci są zmuszone wychowywać dzieci?"

Tak się składa, że moja.

Tylko osoby, które to mówią raczej nie wiedzą, jak to jest być samotną matką z sześciorgiem dzieci.

Ale kocham ją z całych sił, bo daje mi bardzo dużo miłości i bezpieczeństwa. I uważam, że to najlepsza mama świata. Więc doceniam, mimo, że nie jest idealna.

Doceniam też to, że wracając do domu, po wyczerpującym dniu w szkole, nie mogę pójść spać, czy posłuchać muzyki w spokoju, czy chociażby spotkać się ze znajomymi, bo nie żyję tutaj dla siebie. Bo musze odebrać braci z przedszkola, zrobić coś do jedzenia, pomóc siostrze w lekcjach i przygotować się do szkoły. Więc trudno jest mi zrozumieć, jak ktoś narzeka, że "o boże, po szkole mam jeszcze dodatkowy angielski, chciałabym mieć wszystko gdzieś"

Halo, możesz mieć wszystko gdzieś! Bo idziesz na angielski dla siebie. Jeśli nie pójdziesz, twoja strata, ewentualnie mama na Ciebie nakrzyczy. Ale nikt nie ucierpi.
Bo robisz to dla siebie, nie dla innych.
Ja dla przykładu robię teraz większość rzeczy dla innych, dlatego kiedy nie odbiorę braci z przedszkola, bo będę chciała mieć wszystko gdzieś, owszem, ktoś ucierpi. Ale doceniam to, bo wiem, że są osoby, które robią wszystko dla innych, nic dla siebie.

To wszystko brzmi, jakbym czuła się niesprawiedliwie potraktowana. Nie wiem, może tak się czuję, ale nie pokazuję tego wszystkim.

Ale nawet po tym wszystkim, kiedy próbowałam sobie trochę poukładać w głowie, nie umiem odpowiedzieć na pytanie: czy doceniam to, co mam?

A ty, co o tym myślisz? Doceniasz?

darknessPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!