ROZDZIAŁ 2 - PrZyJaŹń

4.3K 224 43

Pod szkołą zobaczyłam moją przyjaciółkę Alexie. Alexia to wysoka szatynka o zielonych oczach, oliwkowej cerze i kształtach. Znamy się od urodzenia i od pierwszej chwili gdy się zobaczyłyśmy poczułam z nią więź, którą nikt nie przerwie. Było to tak dawno temu bo 13 lat temu, a my dalej się przyjaźnimy. Szybko do niej podbiegłam i przytuliłam ją. 

- Hej - powiedziałam do Lexi.

- Hej Roz - podkreśliła ostatnią literę jak zwykle. Pewnie dla niektórych to dziwne, że mam na imię Rozalia, a nie Rosalie. To jest proste do wytłumaczenia. Moja babcia pochodziła z Polski, ale przeniosła się w młodym wieku do Stanów Zjednoczonych. A ponieważ chciała zachować polskie korzenie dała mamie na imię Izabela, a mama mi Rozalia. Teraz tak się zastanawiając jestem ciekawa jak to wygląda w Viridi Silva.

A właśnie wy pewnie nie wiecie co to jest. Już tłumaczę Polska leżała kiedyś na kontynencie Europa, ale gdy do władzy doszły wilkołaki, nazwy kontynentów zostały zmienione na całkowicie inne, a na dodatek w języku łacińskim. Zrobili to tylko po to by pokazać, że mają władzę nad naszym światem.

- Jestem ciekawa kiedy Ci się to znudzi.

- Nigdy - krzyknęła z uśmiechem na twarzy.

- Dobra chodź bo zaraz dzwonek, a ja nie chce się spóźnić...znowu - powiedziałam i chwyciłam ją za rękę, gdy zaczęła stękać, że pierwsza lekcja jest nudna. 

Pierwsza lekcja to historia, dlatego musimy się spieszyć, bo jeśli się spóźnimy nie zostaniemy wpuszczone do środka to takie wymogi profesor Frisky. Na szczęście dzwonek jest za 2 minuty, więc...nie zdążymy chyba, że pobiegniemy sprintem. 

-Dobra biegniemy - krzyknęła Lexi i zaczęłyśmy "maraton" do sali .

***

- To chyba najgorsza lekcja na świecie - powiedziała Lexi.

- Nie przesadzaj dzisiejszy temat był bardzo...  

- Ciekawy tak dla ciebie są wszystkie ciekawe - przerwała mi Lexi.

- Właśnie że nie, nie znoszę na przykład... - przerwałam by się zastanowić, ale nie ma takiego tematu, bo ja kocham historię i każdy temat jest ciekawy, opowiada o czymś innym i nowym.

- No której - dopytała Lexi.

- Dobra nie ważne chodź do chłopaków - powiedziałam wymijająco.

- Tak myślałam - zaśmiała się Lexi. 

- Hejka chłopcy - powiedziałyśmy do Nicolasa i Michaela są oni braćmi. Obaj są wysocy i dobrze zbudowani, mają brązowe włosy, a jedyna różnica to kolor oczu Nico ma niebieskie, Mike zielone.

- Hejka dziewczyny! Co tam u was -zapytali.

- Jedno słowo HISTORIA - wykrzyknęła Lexi.

- Czyli wszystko wiadomo - powiedzieli patrząc się na siebie i śmiejąc. 

- A ona - wskazała na mnie palce - kazała mi na nią iść.

- Jaka ja zła - powiedziałam. 

- Najgorsza ze wszystkich - powiedział Mike obejmując mnie ramieniem. 

- Idziemy na Anglika - wyśpiewał Nico obejmując Lexi.

- Nie to jeszcze gorsze zło - powiedziała Lexi ze zbolałą miną.

Całą czwórką poszliśmy pod klasę do angielskiego. Na nasze szczęście to lekcja na którą nie trzeba się spieszyć, ponieważ profesor zawsze się spóźnia. Mimo, że jest to szkoła poniekąd nielegalna czujemy się jak w szkołach z czasów, gdy wilki nie panowały. Nie jesteśmy jakoś bardzo zestresowani, czy zastraszani. Jest tutaj atmosfera, w której nie czuć nadzoru od władzy. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

- Dzień dobry - powiedział profesor wpadając do klasy, 10 minut po dzwonku.

- Dzień dobry - powiedzieliśmy chórem.

- Dzisiejszą lekcje zaczniemy od kartkówki z trzech ostatnich lekcji - powiedział z uśmiechem.

- Nie proszę pana - powiedzieli uczniowie ze zbolałymi minami.

- Wyciągać karteczki - powiedział 

- Przypomnij mi dlaczego nie lubię angielskiego - szepnęła do mnie Lexi.

- Bo nie lubisz kartkówek - powiedziałam

- Tak - odpowiedziała wyciągając kartkę i podpisując imieniem i nazwiskiem.

- Ale chcę przypomnieć, że na każdym przedmiocie są kartkówki - przypomniałam jej.

- Tak dlatego ja nie lubię szkoły - powiedziała podnosząc rękę do góry.

- Tak Alexia - powiedział profesor mimo, że pewnie wiedział o co chodzi. 

- Panie profesorze - zaczęła - Strasznie boli mnie brzuch czy mogę...

- Nie najpierw napisz kartkówkę - powiedział przerywając jej.

- Nie napiszę jej, jeśli boli mnie brzuch. Jak mam się niby skupić na pisaniu - powiedziała udając zbolałą minę.

- Na pewno sobie poradzisz nawet z bolącym brzuchem - powiedział i zaczął dyktować zadania. Lexi naburmuszona zaczęła pisać zadania i wyklinać nauczyciela pod nosem. Ja natomiast siedziałam i śmiałam się z niej. 

Kartkówka nie była trudna przynajmniej dla mnie, bo Lexi oddała pustą kartkę, a jak profesor powiedział, że może już iść to powiedziała, że brzuch ją przestał boleć. Teraz mamy podstawy gramatyki, które już umie, dlatego zbytnio go nie słucham. Mogę wam teraz powiedzieć parę słów o szkole, a raczej o językach, bo mamy teraz Angielski, więc to do czegoś zobowiązuje.

Uczymy się tylko 2 języków, ale na świecie funkcjonują 3. Są to między innymi: Angielski, Łaciński i Lupine. Pierwsze dwa są dla ludzi, natomiast trzeci jest tylko dla wilków, chociaż powiem wam w sekrecie trochę się go uczyłam. Inne języki jak francuski czy hiszpański zostały wycofane i za posługiwanie się nimi grozi kara jest to zazwyczaj chłosta lub śmierć po którymś tam razie, gdy złamiemy ten zakaz.



Hejka kochani ! Mamy rozdział 2. Przepraszam jeśli nie jest zbyt spójny, ale nie wiedziałam jak by to zrobić by było dobrze. Jaki widzicie tu znowu trochę opisów, ale ten świat jest inny niż wszystkie, więc muszę wam go mniej więcej opisać, jak wspomniałam już w rozdziale 1. Jestem ciekawa co sądzicie o tym rozdziale jeśli jest nudny to nic nie poradzę, ale mogę obiecać, że akcja rozkręci się.....KIEDYŚ :D Życzę miłego dnia :) 

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now