Rozdział dwudziesty trzeci

1.7K 186 157

Następnego dnia spotykam się z Landonem w kawiarni przed zajęciami, żeby porównać notatki z socjologii. Prawie godzinę zajęło mi poukładanie ich po wczorajszym wkurzającym wyczynie Hardina. Mam ochotę opowiedzieć o tym Landonowi, ale nie chcę, żeby źle o mnie myślał, zwłaszcza teraz, gdy wiem o jego mamie i tacie Hardina. Landon musi wiedzieć całą masę rzeczy o Hardinie, a ja cały czas muszę sobie przypominać, żeby go o to nie pytać. Poza tym nie obchodzi mnie, co robi Hardin.

Jak na kogoś, kogo wcale nie obchodzi Hardin, zadziwiająco wiele razy użyłaś jego imienia w tym akapicie.

Dzienna dawka głupoty: 201

A teraz zaczyna się kolejny rollercoster wścieklizny, bólu rzyci i stanów przedzawałowych. Proszę Państwa, oto znajdujemy się na wykładzie z literatury brytyjskiej, który zamyka tygodniowe omawianie „Dumy i uprzedzenia" autorstwa Jane Austen. Przygotujcie się na niezłą dawkę bullshitu.

– Mam nadzieję, że wszystkim się podobało, a jako że przeczytaliście zakończenie, wydaje się właściwe, abyśmy dzisiejszą dyskusję poświęcili używanemu przez Austen chwytowi sugestii literackiej. Pozwólcie, że zapytam: czy jako czytelnicy spodziewaliście się, że Elizabeth i Darcy na końcu będą razem?

Nie, to był największy plot twist ever, zaraz po tym, jak okazało się, że Edyp sypia ze swoją matką.

Niektórzy zaczynają coś mruczeć, inni kartkują swoje egzemplarze książki, jakby to mogło dać im natychmiastową odpowiedź, ale tylko Landon i ja podnosimy dłonie, jak zwykle.

Wszystko spoko, tylko profesor nie pyta o treść książki tylko o ODCZUCIA czytelników. Błagam, nie róbmy z innych studentów skończonych kretynów bez własnego zdania, w końcu jakimś cudem dostali się na te studia.

Dzienna dawka głupoty: 202

Wykładowca udziela głosu Tessie.

– Cóż, gdy po raz pierwszy czytałam powieść, do ostatniej strony w napięciu zastanawiałam się, czy będą razem. Nawet teraz, a czytałam książkę co najmniej dziesięć razy, czuję niepokój na początkowym etapie ich związku. Pan Darcy jest taki okrutny i mówi takie straszne rzeczy o Elizabeth i jej rodzinie, że nigdy nie wiem, czy ona zdoła mu wybaczyć, a co dopiero go pokochać.

To jest opinia Tessy i ma do niej pełne prawo, więc punktów nie będzie. Od siebie tylko dodam, że jest mocno podkoloryzowana, bo akurat to, że Elizabeth i Darcy się spikną było pewne prawie przez połowę książki.

– Panie Scott, chciałby pan coś dodać? – pyta profesor, wyraźnie zdumiony, że Hardin chce wziąć udział w dyskusji.

– Pewnie. Moim zdaniem to bzdura. Kobiety pragną tego, czego nie mogą mieć. Nieuprzejme zachowanie pana Darcy'ego to właśnie to, co pociąga Elizabeth, więc jest oczywiste, że na końcu będą razem – oświadcza Hardin, po czym zaczyna skubać paznokcie, jakby w ogóle nie był zainteresowany rozmową.

Tak, bo przecież „łobuz kocha najbardziej", co?

I poprawka: Lizzie była przede wszystkim pozytywnie zaskoczona przemianą Darcy'ego, jego stosunkiem do Georgiany, jej wujostwa i pomocą, której udzielił Lidii. Wcześniej nie bez powodu odrzuciła jego zaręczyny, więc stop talking shit.

Dzienna dawka głupoty: 203

– To nieprawda, że kobiety pragną tego, czego nie mogą mieć. Pan Darcy jest wobec niej niegrzeczny tylko dlatego, że jest zbyt dumny, by przyznać, że ją kocha. Gdy przestał się tak zachowywać, Elizabeth od razu dostrzegła jego miłość – wtrącam o wiele głośniej, niż zamierzałam.

Analiza "After"Przeczytaj tę opowieść za DARMO!