馃惡 002. "W pokoju bez klamek"

4.5K 380 22


Sky otworzyła usta z zamiarem krzyku. Wokół było tylu ludzi, ktoś musiał jej pomóc! Czy naprawdę nikt nie widział, że została... schwytana? Mimo strachu, poczuła wątpliwości. 

Stojący przed nią mężczyzna nie robił nic, żeby ją zatrzymać. Przytrzymywał ją za ramiona, przez jej ciało przechodziły dreszcze, ale nie trzymał jej kurczowo. Gdyby bardzo chciała, mogłaby się wyrwać i odsunąć. Rzecz w tym, że nie była w stanie wykonać najmniejszego ruchu. Z jej ust, zamiast krzyku, wydostał się żałosny jęk.

— Spokojnie — Mężczyzna przemówił kojącym tonem. — Nic ci nie zrobię.

Miał głęboki aksamitny głos. Mógłby wydawać rozkazy, przewodząc armii. Mógłby szeptać słowa miłości, zamknięty w sypialni. Sam jego głos był jak najczulsza pieszczota. Ciało Sky zaczynało się relaksować, kiedy jej umysł nadal pracował na najwyższych obrotach. Patrzyła w zielone oczy, poprzecinane złotymi refleksami. Nieznajomy był sporo wyższy od niej, ledwo sięgała mu do ramienia. Miał silne, umięśnione, pokryte licznymi tatuażami ręce. T-shirt z krótkim rękawem i przylegające do nóg materiałowe spodnie to strój, który idealnie eksponował atletyczną budowę jego ciała. Z bliska był jeszcze bardziej przystojny i onieśmielający. Pachniał wprost obłędnie. Wyglądał na starszego od niej, a jego oczy nosiły znamiona dojrzałości, nabywanej przez lata, stara dusza w młodym ciele. Na jego twarzy nie było śladu uśmiechu, a ładnie wykrojone usta, otoczone modnie przystrzyżoną brodą, zacisnął w cienką linię. Letni wiaterek bawił się jego długimi włosami, raz po raz przysłaniając twarde spojrzenie, które ulokował na Sky. 

Czuła, że z jakiegoś powodu był na nią zły. Na pewno był mocno niezadowolony. To było absurdalne, biorąc pod uwagę, że w pewnym sensie był jej prześladowcą. 

Kolejnym, należałoby dodać.

— Puść mnie — poprosiła cichym głosem.

Ona też była na siebie zła. Drażniła ją własna słabość. Powinna się wyrwać, dać mu w twarz, krzyczeć, zwrócić na siebie uwagę przechodniów. Powinna zrobić cokolwiek, a nie tylko stać oniemiała, zdana na łaskę i niełaskę obcego mężczyzny.

Nieznajomy westchnął i powoli opuścił ręce. Zrobił krok w tył, dając Sky więcej przestrzeni. Przez chwilę rozważała opcję rzucenia się do ucieczki, ale była przekonana, że dogoniłby ją bez większych problemów.

— Nie rób niczego, czego będziemy żałować — zastrzegł, unosząc jedną brew.

Bez problemu przejrzał jej zamiary. Przełknęła ślinę. Opuściła głowę, nie mogąc dłużej znieść jego wzroku.

— Kim jesteś? — zapytała nieśmiało. — Czego ode mnie chcesz?

Mężczyzna przetarł twarz dłonią, nagle zmęczony całym zajściem. Sprawiał wrażenie kogoś, kto lubił sprawować kontrolę. Najwyraźniej teraz nie wszystko szło po jego myśli.

— To nie będzie takie proste — westchnął.

Sky poczuła irytację. Nie rozumiała swoich uczuć. Z jednej strony bała się i chciała uciekać, a z drugiej uwierała ją świadomość, że w jakiś sposób zawiodła. Jakby absurdom nie było końca, tym kimś był jej prześladowca.

— Co nie będzie proste? Nie możesz po prostu powiedzieć, dlaczego za mną chodzisz? Czego chcesz? Kim jesteś? Przysłał cię Angel? Kim jest Angel? Ja...

— Dość — przerwał stanowczym tonem, dosłownie zamykając jej usta. — Rozumiem, że masz wiele pytań, ale to nie miejsce i czas na takie rozmowy.

Bardzo z艂y wilk (Era Wilk贸w, t.1)Przeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!