1

85 2 2
                                    


Początek semestru letniego równa się z egzaminami z semestru zimowego. Mój kierunek ma to do siebie, że kiedy przychodzi magiczny czas sesji mam porozwalane w pokoju tony notatek. W każdym zakątku można znaleźć kolorowe kartki i ksero najróżniejszych książek.
Siedzę otoczona makulaturą, mama siedzi w salonie i ogląda swój serial, jest godzina osiemnasta, jej czas relaksu, mój nauki. W otworzonym na biurku laptopie roznosi się charakterystyczny dźwięk powiadomienia o nowej wiadomości na poczcie. To na pewno z uczelni, pewnie przypomnienie o dotychczasowych egzaminach.
Leniwie podnoszę się na nogi i zerkam na treść listu. „Praktyki". Jakie praktyki? Siadam na krześle i otwieram wiadomość:

„Drodzy studenci, z uprzejmością informujemy o jutrzejszym losowaniu odnośnie odbywania praktyk w semestrze letnim. Mamy nadzieje, że grupa zjawi się jutro punktualnie o 10:00 w Sali 2.39, piętro III.

Z poważaniem, Rada Studentów Administracji"

Cholera. Coś przeoczyłam? Jakie znowu praktyki? Czy ja nie mam dość zajęć w tym roku, żeby jeszcze u kogoś pracować za darmo w ramach stażu? To jakaś kpina.Z ciekawości wchodzę na stronę uczelni, żeby zobaczyć rozkład zajęć mojej grupy, może ten mail jest przypadkowy, a same praktyki mnie nie dotyczą? Tonący chwyta się brzytwy.Po chwili szukania otwieram plan i widzę nieszczęsne terminy stażu „ Poniedziałki, Wtorki i Piątki, godziny zależne od otwarcia konkretnego miejsca pracy"Pięknie. Nie spodziewałam się tego. Nie tylu obowiązków w tym semestrze. Czeka mnie jeszcze 5 egzaminów w sesji zimowej, do tego mam iść pracować u obcych ludzi w nowym miejscu. Zaczyna od wszystkiego boleć mnie głowa, mam już pomału dosyć studiów i wiecznego poczucia obowiązków. Trochę tęsknie za liceum, czułam się mniej obarczona lekcjami niż jest to teraz.Nagle drzwi do pokoju uchylają się, mama staje w pokoju i przecząco rusza głową. Pewnie jest przerażona bałaganem w pomieszczeniu - Idę zrobić sobie kanapki, chcesz jakąś? – zagaiła jednocześnie przypatrując się rozgardiaszowi – ostatnio coś mało jesz, jak zaczynają się testy to momentalnie zapominasz o jedzeniu.Coś w tym jest. W czasie stresu całe pożywienie, które chce skonsumować wywołuje u mnie fale mdłości.- Zaraz pójdę sobie sama coś zrobię, nie przejmuj się. Nie długo wszystko minie. – odpaliłam. To oczywiste kłamstwo, nie ruszę się z pokoju dopóki nie nauczę się na jutrzejszy egzamin.Mama niezauważalnie się uśmiechnęła i wyszła z pokoju. Mam już spokój.

Law LoveWhere stories live. Discover now