Trzaskam drzwiami pokoju z nagłego przypływu gniewu. Uświadamiając sobie, że chłopak siostry może w każdej chwili wparować do sypialni biegnę w stronę drewnianej powłoki. Dwa razy przekręcam kluczyk, dreszcze które przemykając po moi ciele, sprawiają, że naciskam klamkę, aby upewnić się czy faktycznie zrobiłam wcześniejszą czynność. Podchodzę do komody, grzebiąc za jakimś przyzwoitym ubraniem. Czując się zagrożona instynktownie wyciągam z szuflady parę ciemnych dżinsów i zwykłą bluzkę z rękawem trzy czwarte. Rozwiązuje pasek brzoskwiniowego szlafroka i zsuwam go z ramion, ląduje z lekkim dźwiękiem na podłogę, dzięki czemu uwolnione ciała przyodziewam w wybraną bieliznę i ubranie. Z fotela podnoszę szarą torbę o dużych rozmiarach do której pakuje potrzebne rzeczy, szeroki pasek ze skóry zakładam na swoje ramie i staję na środku pokoju lustrując każdy zakątek upewniając się czy coś mi nie umknęło. Wiąże włosy w wysoką kitkę, gdy biegnę po schodach.

- Kate! – Zawołałam na cały dom, stojąc w przedpokoju i lekko tupiąc stopą.

Dziewczyna wyłania się z kuchni z wielkim  uśmiechem na twarzy, który spowodował Brad. Trzymał za jej biodra, a plecy dociśnięte były do torsu chłopaka. Moja mina zrzedła na ich widok, a wzrok wbiłam w swoje czerwone trampki . – Możecie się pośpieszyć? – Zapytałam, otwierając frontowe drzwi, gdy przekroczyłam próg, chłodny wiatr uderzył w moje ciało tworząc gęsią skórkę. Para nastolatków wyszła na podwórze śmiejąc się w niebogłosy, zawartość mojego żołądka dotarła do przełyku. Położyłam dłoń na brzuchu lekko masując go.

- Tori, wsiadaj do auta. – Zaćwierkotała Kate, gdy popchnęła mnie w stronę miejsc pasażerów.

Otworzyłam drzwi czarnego Rang Rover’a, opadłam na skórzane siedzenie, kładąc głowę na zagłówku. Ogromna ilość powietrza wpadła do moich płuc, a chwilowy spokój doszczętnie zniszczył mi dupek puszczając oczko, gdy zamykał drzwi auta. – Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, gdy pojedziesz z nim do supermarketu? – Dziewczęcy głos wypełnił przestrzeń samochodu. Spojrzałam na siostrę z niedowierzaniem.

- C-co ?- Jęknęłam wbijając się w siedzenie, poczułam jak moje gardło zaciska się z przerażenie, a mdłości są coraz większe. Brad odchrząknął wraz z wyjazdem z naszej posesji na autostradę. – Nie chcę z nim nigdzie jechać. – Powiedziałam z godnie z prawdą, odkładając swoją torbę na miejsce obok, a ciało przypięłam pasem bezpieczeństwa.

- Zdziwisz się, ale on powiedział to samo dziś rano. – Wskazała na swojego chłopaka z miną, jakby zobaczyła ducha. Spojrzałam w lusterko, a mój wzrok spotkał się z jego. Natychmiastowo wróciłam do oglądania swoich paznokci.

-Nie obchodzi mnie co on powiedział. – Zaczęłam. – Ty jesteś jego dziewczyną i możesz jechać z nim. – Zauważyłam, ściskając swoją bluzkę w miejscu mojego pępka.

- O co wam chodzi ? – Dziewczyna zapiszczała, zaplatając swoje dłonie na wysokości biustu.

A gdybyś wiedziała, jego i mój wzrok ponownie  spotkał się w lusterku. Pokręciłam głowa w niedowierzaniu. Chwilową cisze przerwało włączone radio z którego leciała cicha muzyka jakiejś stacji. Oparłam czoło o zimną szybę, która sprawiła, że ochłonęłam przed wybuchem niekontrolowanych słów, które najprawdopodobniej byłyby czymś niestosowanym w tym czasie. Zerwałam się do prostego siadu, a moje ciało stało się wiotkie.

- Zatrzymaj się. - Wrzasnęłam, czując jak moje ciało nabiera większej temperatury.

- Nie, jeżeli chce Ci się lać to masz problem – Warknął Brad, śmiejąc się pod nosem.

- Zatrzymaj ten cholerny samochód. – Powtórzyłam przez zęby.

- Victoria nie zrobię tego, więc się zamknij do cholery ! – Wrzasnął, kątem oka zauważyłam, jak Kate podskoczyła na fotelu. Ona się go boi?

ChangePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!