~*~Jongin~*~

Opuścił klub żegnając się ze zdziwionym Nickiem (naprawdę była przecież młoda noc i każdy by zdumiony, że już wraca) nie ściągając przy tym słuchawek. Nie miał ochoty na rozmowę. Zazwyczaj chodził tutaj by się odstresować i pobawić, jednak tym razem jeszcze bardziej zdołował. Zaczął zastanawiać się czy jest jeszcze bez Krystal jakiś sens z chodzeniem do klubów. W jego uszach rozbrzmiewał System Comy, idealny do jego stanu emocjonalnego, a nawet miesiąca roku. Szedł wolno, gdyż nie spieszyło mu się do pokoju, w którym najprawdopodobniej spotka dziwnego, nowego współlokatora czyhającego na niego z kijem baseballowym.

Ewentualnie współlokatora wraz ze zwołaną ekipą. Z kijami w ręku. O zgrozo, a jeśli on jest przywódcą gangu z kijami?!

Poczuł jak oblewa go zimna fala potu. Sam kiedyś do pewnego należał, ale wyrósł z tego jak i reszta „osiedlowego gangu".

A tacy kujony zawsze są najmniej podejrzani, więc z tego korzystają

A tacy kujony zawsze są najmniej podejrzani, więc z tego korzystają. Aż strach się bać przez spanie z takim w jednym pokoju. A jak mnie zatłucze jak psa na spaniu? Nie, nie. Mam jakąś paranoję. Poza tym te uderzenie wcale nie było a takie bolesne. Było nawet podni..nieeee! Nie było podniecające! Znaczy było, bo przypomniałem sobie jak to było na bójkach... ale tylko w takim sensie! A tego małego spotka kara na to, co zrobił, o!

Uśmiechnął się szeroko widząc oczami wyobraźni jak go straszy w odwecie.

Zawał gwarantowany... he he he~

Mentalnie zatarł dłonie szykując się do planu działania. Wyłączył dołującą piosenkę i przełożył słuchawki z MP3 do telefonu ożywając przez zemstę. Włączył dane mobilne szukając tego, co go interesowało. Po kilku minutach rozejrzał się po okolicy mocniej zakrywając się ubraniem i włączył stronę z efektami dźwiękowymi. Miejska dżungla, w której codziennie odbywał się survival o ciągłość życia, była opustoszała - nawet nie było zaparkowanych aut przy chodniku. Jedynym odgłosem dającym się usłyszeć był chłodny wiatr zaczepiający usychające powoli liście drzew. Rzeczą dodającą nieco pewności siebie było tylko pomarańczowo-białe światło lamp ulicznych. Przed nim jakby z podziemia teleportował się rudy kot, na którego spojrzał obojętnie. Przeszedł przez ulicę zgrabnymi ruchami. A chłopak skręcił na skrzyżowaniu idąc do akademickiego pokoju - najwyżej pójdzie spać do Sehuna. Okrył się ponownie szczelniej płaszczo-bluzą jednak nie przyspieszył kroku, by uciec przed zimnem, a zamiast tego ściągnął pożądany dźwięk z szatańskim uśmiechem. Zazwyczaj wystarczyło mu nieco poprawić odzież i było mu wystarczająco ciepło na zewnątrz w takie noce. Za kilka skręceń ulic dalej dotarł do miejsca docelowego i wszedł do jednego z bloku dla studentów. Widział jak grupka osób w jego wieku przemierza właśnie korytarz wracając do swoich pokojów po jakimś udanym wyjściu - ich twarze zdradzały przez uśmiechy zadowolenie z minionego dnia. Jongin za to wyglądał jakby był małym dzieckiem i świeciły mu się oczy z podekscytowania. Omiótł spojrzeniem recepcję i napotkał parę zielonych oczów, które wpatrywały się na przybysza z dozą ciekawości. Ciągle nie przywykł do gapienia się na niego i wyczuwał na sobie spojrzenia, od tych pożądliwych po przestraszone, choć oszukiwał samego siebie udając, że o niczym nie wie. Kiedyś czuł się jakby ciągle był na niego ustawiony monitoring, teraz w gruncie rzeczy zobojętniał na to przyzwyczajając się do tego, że ludzie mają dziwną przypadłość nagminnego obserwowania go. Aktualna para oczów należała do kobiety, którą nie jeden określiłby, że to Strażnik Teksasu. Miała czujny, sokoli wzrok i w mig orientowała się w sytuacji po rzuceniu okiem na kogoś lub na coś. W recepcji, gdzie była zawsze obecna wcześniej wspomniana pani portier, wpisał się niedbale pisząc długopisem jak kura pazurem swoim nazwiskiem w tabelce przyjść, a Władczyni Bloku podpisała się obok w podobny sposób. Codziennie miała stosy kartek i zeszytów do podpisywania, więc nie dziwił jej się, że nie dbała o kaligrafię i wstawiała paragrafiki. Jego myśli zaczęły błądzić po nowej twarzy w klubie. Laleczka dał niezły popis. Właśnie, jak on to się przedstawiał...?

Two Faces One Love (~KaiLu~)Przeczytaj tę opowieść za DARMO!