18|yoongi

964 203 151

W poniedziałek nie otrzymałem żadnego telefonu. We wtorek też nic, w środę również.

W czwartek starałem się zrozumieć relację pomiędzy mną, a Hoseokiem.

W piątek, po długich przemyśleniach poprzedniego dnia, wyszedłem z mieszkania, chwyciłem telefon. Wybrałem numer Junga i czekałem na odpowiedź z jego strony.

– Halo? – usłyszałem zaspany głos. – Yoongi? Coś się stało?

– Czy j-ja... obudziłem Cię?

Cisza.

– Nie będę ukrywać, że tak... – wymamrotał.

– Hobi, czy my… możemy się spotkać? – spytałem nieśmiało.

– Teraz? Jest późno... – powiedział zrezygnowany. Ścisnęło mnie w żołądku. – Nie możemy poczekać do jutra?

– Ja… chciałbym Ci to powiedzieć jednak dziś. Proszę.

Dobiegł do mnie szum odrzucanej kołdry.

– Dobrze, gdzie mam przyjść? – Niemal widziałem jak targa sobie włosy i rusza do drzwi.

– Po prostu wyjdź przed swój dom.

– Co? Chyba żartujesz, od Ciebie tutaj jest kawał drogi!

– A-ale ja już tu jestem – odparłem nieco zawstydzony.

W odpowiedzi usłyszałem jedynie dźwięk przerwanego połączenia.

Zejdzie na dół i co ja mam mu powiedzieć?

Czemu to takie trudne... U2gh!

Potarłem nerwowo policzki.

Czasami mam wrażenie, że to ja jestem młodszy. Hoseok zawsze się o mnie troszczy, a mi jakoś szczególnie to nie przeszkadza.

Drzwi poruszyły się, a zza nich wynurzył się rozpromieniony brunet.

Teraz już nie ma odwrotu.

– Hyung, czemu masz na sobie samą bluzę? Jest strasznie zimno – krzyknął  zmartwionym głosem nim jeszcze do mnie podszedł.

– Mi tam ciepło – rzuciłem i wzruszyłem ramionami, wpatrując się w chodnik. Zanurzyłem się w bluzie.

– Skoro tak sądzisz...

– Hoseokie ja… ja wszystko sobie przemyślałem. To co mi powiedziałeś. Nie dzwoniłem wcześniej, bo nie byłem pewien paru rzeczy. Nie jestem dobry w tych sprawach...

Głos ugrzązł mi w gardle.

Młodszy jedynie patrzył się na mnie z ciepłym wyrazem twarzy. Podszedł bliżej, chwytając moją dłoń.

– Spokojnie – wyszeptał.

Uniosłem wzrok i przełknąłem ślinę.

– Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, naprawdę Cię polubiłem. To jak wesołą, ciepłą i radosną osobą jesteś. Mimo że praktycznie nic nie mówiłeś, wydałeś mi się bardzo miły. Później pomogłeś mi, gdy znalazłeś mnie w klubie... Dbałeś o mnie w drodze powrotnej. Nawet wysłuchałeś historii o moim przyjacielu – nabrałem tchu i dokończyłem cicho. – Pocieszyłeś…

– Pamiętasz to? – zapytał, a jego uścisk zacieśnił się.

– Otoczyłeś i nadal otaczasz mnie troską – powiedziałem, ignorując pytanie Junga. – Wtedy poczułem coś. – Poprawiłem kaptur, który opadł mi na ramiona. –  Zacząłem zakochiwać się w twoich oczach – wyszeptałem, a słowa płynęły dalej, otulając mnie ich ciepłem. – Uśmiechu, który przyprawia mnie o szybsze bicie serca, który potrafi rozświetlić mój dzień. W twoim stylu bycia. Głosie, który działa jak lek uspokajający. Dotyku, którym mnie obdarzasz. Zacząłem zakochiwać się w tobie… bo jesteś moim słońcem, które z dnia na dzień świeci coraz mocniej, które jest najpiękniejszą rzeczą jaką w życiu widziałem.
Dziękuję, że się znalazłeś, że pomogłeś mi tamtego dnia. Dziękuję, za zapewnienie, że Cię nie stracę…

Poczułem jego delikatny dotyk na swoim policzku. Brunet uśmiechnął się łagodnie.

– Nie uśmiechaj się tak do nikogo innego, proszę.

Na twarzy Junga pojawiło się małe zakłopotanie. Odgarnął włosy za ucho, uciekając od mojego wzroku.

– Do czego zmierzasz, Yoongi?

Uniosłem jego podbródek, by spojrzał na mnie.

– Hoseok, j-ja… – powiedziałem, zanurzając się w jego ciemnych tęczówkach.

– Tak?

– Kocham Cię – wypaliłem nieśmiało, czując wpływający na moją twarz uśmiech.

Widziałem jak oczy młodszego zaczynają się szklić. Rzucił mi się w ramiona, po czym zamknął w najcieplejszym uścisku, jaki mogłem sobie wymarzyć.

Jung złożył na moich ustach jeden, spokojny pocałunek. Nie było w nim niczego agresywnego czy gwałtownego.

– Kocham Cię, Yoongi – wymruczał w moje usta.

Wzrok bruneta przeniósł się na moją twarz.

Przyglądał mi się bardzo dokładnie.

– Nie patrz na innych mężczyzn, tak jak patrzysz na mnie. Proszę – szepnąłem, dotykając jego ust.

– Inni mężczyźni się dla mnie nie liczą – odparł, dotykając mojego nosa. – W końcu znalazłem mój księżyc i nic innego mnie nie interesuje.

Wtuliłem się w tors młodszego.

– Czemu tak go lubisz?

– Nie wiem – westchnął i popatrzył w niebo. – Po prostu mnie do siebie przyciąga. Jest taki spokojny, delikatny a zarazem żywy i rozpromieniony. Sam spójrz. Dziś pełnia.

Zaśmiałem się.

- Księżyc byłby nikim bez słońca...

– Lubię oglądać niebo nocą – powiedział, spoglądając na rozgwieżdżoną czarną przestrzeń nad nami.

– Widziałeś kiedyś wschód słońca? – spytałem.

Hoseok pokręcił przecząco głową.

– Przyjdź do mnie jutro, pooglądamy niebo nocą, a później nadejdzie i wschód.

– Muszę coś jutro załatwić, ale jasne, przyjadę – powiedział, nie odrywając wzroku od srebrnej kuli.

Na mojej twarzy wykwitł przeogromny uśmiech.

***

Jadąc autostradą, Hoseok nie skupiał się specjalnie na drodze.

Była noc, szosa pusta i sucha. Nie licząc siebie, nie spotkał na drodze żadnej żywej duszy.
Dlatego pozwolił sobie, by jego myśli wypełnił czarnowłosy chłopak.

Podczas ich ostatniego spotkania Yoongi powiedział mu, że go kocha, sprawiając, że oczy Hoseoka zaszkliły się ze szczęścia.

To była jedna z piękniejszych chwil w jego życiu, jeśli nie najpiękniejsza.

Czarne włosy chłopaka rozwiewał wiatr, a delikatny uśmiech drgał na jego wargach, gdy zawstydzonym głosem mówił te dwa słowa.

Jung przez chwilę nie dowierzał własnym uszom. Potem tylko rzucił mu się w ramiona i powiedział, że też. Czarne oczy Yoongiego zabłyszczały wtedy, jak księżyc podczas pełni. Bo tym był dla Hoseoka Min.

Jego własnym Księżycem, podczas, gdy on był jego Słońcem.

Dopełniali się. A blask oczu Yoongiego sprawił, że jego serce zabiło szybciej, a świat na chwilę przestał istnieć.

Zatopiony we wspomnieniu roziskrzonego, pełnego emocji spojrzenia, nie poczuł, jak w jego samochód uderzył tir.

Nie usłyszał pisku miażdżonego metalu. Był tylko zaślepiający ból. Ale, gdy srebrzysta, odbijająca blask księżyca łza, spływała po poplamionym krwią policzku, ostatnim obrazem przed oczami Hoseoka był nieśmiały uśmiech Yoongiego i rozwiane przez wiatr czarne włosy.

***

Witam! Jest prawie 10 a ja już jadę na plażę i troszkę mi smutno.
Dziękuję cudownej ItamiNamida za pomoc z tym rozdziałem💕
Dajcie znać co u was!
Miłego dnia xxx

nushines || yoonseok Where stories live. Discover now