31. Anielska królowa Piekieł

596 81 26

Mija kilka dobrych godzin, nim wszyscy zostają powiadomieni o tej tragedii. Nie przeżywam jej tak jak Gabriel, ale mimo wszystko jest mi przykro. Nie chcę wypytywać, jak to się stało, lecz wiem, że nie mogło być to miłe wydarzenie. Biorę na wstrzymanie i postanawiam poczekać, aż Gabe sam będzie gotowy do tej rozmowy. Lucyfer poszedł z nim rozmawiać, więc i ja mam chwilę do namysłu. Nie mogę zostać cały czas przy staruszku, by go wspierać, ponieważ muszę sprawić wizytę moim rodzicom. Pomimo tej tragedii w naszej rodzinie, nie chcemy przekładać daty ślubu. Lucy dostałby szału, gdyby ponownie musiał czekać na to wielkie przyjęcie z naszej okazji. Po prostu mam nadzieję, że do niedzieli zdążymy wszyscy razem pozbierać naszego kochanego staruszka. Wiem, że strata kogoś tak bliskiego nie jest łatwa do pogodzenia, ale czasami trzeba odpuścić. Pozwolić tej osobie naprawdę odejść. Odejść z naszej pamięci, ze smutnych, dołujących myśli.

Nie potrafiłam przespać całej nocy, co chwilę się budziłam

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.


Nie potrafiłam przespać całej nocy, co chwilę się budziłam. Martwiłam się o Gabriela i nawet po trzeciej poszłam do niego, by zobaczyć, jak się trzyma. Ujrzałam go, siedzącego na wielkim, brązowym fotelu odwróconym w stronę dużego okna. Pusto wpatrywał się w nasz piękny ogród, oświetlony jedynie lampkami wbitymi w ziemię. Wyczuł, że tam byłam, dlatego poprosił o dzień samotności. Pierwszy raz spotkałam się z takim smutkiem z jego strony, ale nie próbowałam zakłócać tej żałoby. Po prostu odpuściłam dla dobra staruszka. Zamiast tego zebrałam się w sobie, wystroiłam jak ta lala i wczesnym popołudniem wybrałam się do... Włoch. To moja pierwsza wizyta od... kilku, bardzo długich miesięcy. Niedługo minie rok, odkąd opuściłam kraj, a teraz znów stoję w centrum Florencji, podziwiając Baptyserium Jana Chrzciciela. Przez chwilę zaczynam wspominać wszystko, co miało miejsce w tym mieście. Przecież nie samym złem człowiek żyje, więc mimo wszystko mam też dobre wspomnienia. Uśmiecham się, obserwując wesołych turystów robiących sobie zdjęcia na tle zabytku Florencji. Nie przedłużając, idę w stronę taksówki, stojącej na uboczu. Chociaż mogłabym się teleportować, zachowam się jak na... człowieka przystało i pojadę samochodem. Gdy tylko wsiadam do wozu, starszy mężczyzna nawet nie wypytuje, dlaczego przyjechałam, nie mówi nic o moim bracie, więc widzę, że Lucyfer naprawdę tu zdziałał i oddał spokój moim rodzicom.

W dość krótkim czasie taksówkarz zatrzymuje się przed moim odświeżonym, rodzinnym domem. Płacę mu, uśmiecham się, a potem wychodzę na zewnątrz. Radosnym krokiem podążam ku schodom. Biorę głośny wdech, by zadzwonić dzwonkiem. Czekam kilka sekund, kiedy drzwi się otwierają, a ja mam okazję podziwiać moją cudowną, śliczną mamę. Otwiera szeroko oczy i zatyka usta dłonią.

– Aurorita! – woła zszokowana. Wpadamy sobie w objęcia, nawet nie wchodząc do środka. Nie mogę przestać się śmiać, chociaż sytuacja powinna mnie wzruszyć. W końcu ponownie wracam do domu, z którego uciekłam prawie rok temu. Do tego czasu zdążyło się zmienić wiele i w moim życiu, tak i w życiu moich rodziców. Cieszę się, że potoczyło się właśnie tak, a nie inaczej. – Dziecko, kochane, co cię do nas sprowadza? I dlaczego nie zabrałaś swojego partnera? – wypytuje od razu mama, ciągnąc mnie do naszego starego salonu, który wcale nie wygląda jak wtedy, kiedy byłam tu ostatni raz. Wszystko jest nowe, ładnie wymalowane, po prostu cudowne.

Maska AniołaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!