11|yoongi

1.1K 242 66

Jednak nie tylko Tae nie umie pić.

Czułem jak głowa mi pęka. Nie miałem siły na nic. Nawet na uniesienie powiek. Wszystko mnie bolało - od głowy, po kolana i stopy.

Wiedziałem, że nie jestem u siebie. Było zbyt cicho jak na moje mieszkanie.

Przekręciłem się na drugi bok. Niestety nie w ten, w który planowałem, w efekcie czego spadłem z łóżka. Wylądowałem na czymś, co z pewnością nie było ani podłogą, ani dywanem.

- Ałaaaaaa. Złaź ze mnie - krzyknęło coś pode mną, spychając mnie lekko na miękki dywan, a samo chowając się w stosie poduszek.

Otworzyłem oczy i wpatrywałem z niedowierzaniem w to, co widziałem.

Przetarłem kilkukrotnie oczy, by dokładniej wszystko zobaczyć.

Siedziałem w pokoju wielkości całej mojej kawalerki. Ściany były białe, meble czarne. Duże okna z widokiem na miasto tylko dopełniały piękno pomieszczenia.

Gdzie ja jestem?

- Przepraszam, ale kim jesteś i gdzie właściwie się znajduję? - zapytałem niepewnie, wbijając palec w plecy nieznajomego, wciąż nie przestając rozglądać się po pokoju.

- W moim domu. Znaczy moim i rodziców... - wystękał chłopak, nadal trzymając twarz w poduszkach.

- A ty jesteś...?

- Jeszcze wczoraj byłem twoim słońcem - wymamrotał.

- C-co? - wyjąkałem, czując, że robię się czerwony.

Jednak to nie był koniec niespodzianek tego dnia.

Chłopak podniósł się do siadu, a ja przeżyłem kolejny szok.

Moim oczom ukazał się ciemnooki brunet z najpiękniejszym uśmiechem świata.

Ponownie przetarłem oczy.

- Hoseok. Jung Hoseok - wyszeptałem z niedowierzaniem.

- Wow, jednak wiesz, kim jestem... Z rana miałeś lekkie kłopoty - odparł, wstając, stękając przy tym cicho.

- Co ja tu robię? Pamiętam tylko imprezę, rozmowę z Namjoonem i jakiegoś typa, który chamsko mnie obudził, gdy smacznie spałem sobie w łazience.

- Powinieneś być wdzięczny temu „typowi", za to, że teraz siedzisz tu, a nie w klubie.

- O mój boże! - krzyknąłem. - Przepraszam...

Jung tylko się zaśmiał.

- Jak wróciliśmy? - spytałem, przenosząc się na łózko.

- Na piechotę. Znaczy, przez pierwsze kilkadziesiąt minut musiałem Cię nieść, bo nie byleś w stanie zrobić jednego kroku. Ale później zacząłeś się wiercić..., więc odstawiłem cię i spytałem, czy dasz rade iść sam, na co krzyknąłeś coś w stylu: „tak jest, komendancie słoneczko! Jestem już dużym chłopcem".
Potem pytałeś mnie i moją siostrę czy znamy kogoś takiego jak Jung Hoseok.
Mówiliśmy Ci, że ja to ja, ale upierałeś się, że nie jestem, jak to ująłeś, czekaj, jak to było... Hobim.
Szedłeś chwilę spokojnie, po czym zacząłeś jak wariat biegać we wszystkie strony i udało mi się Ciebie złapać dopiero po jakimś czasie.
Trzeba przyznać, że biegasz dość szybko nawet po pijaku. Hmm, co jeszcze...

Miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Nie wiedziałem, czy mam ochotę słuchać dalej.

- A! Wiem. Po tym jak Cię złapałem i odstawiłem na ziemię, to ten... - zamilkł na moment i uśmiechnął się lekko - wziąłeś moją rękę i za żadne skarby nie chciałeś jej puścić. Mówiłeś, że jestem twoim słońcem, a słońcu w końcu nie powinno pozwalać się uciec - dokończył.

nushines || yoonseok Where stories live. Discover now